sobota, 30 listopada 2013

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski


tytuł: Szczęśliwa ziemia
autor: Łukasz Orbitowski
wydawnictwo: Sine Qua Non
rok wydania: 2013
ilość stron: 384

moja ocena: 7/10


O czym marzysz? Czego pragniesz najbardziej? Miłości? Bogactwa? Może życia bez problemów? Wszystko jest możliwe. Wystarczy tylko wypowiedzieć marzenie. Ale uważaj, marzenia się spełniają, a wszystko ma swoją cenę...

Akcja powieści rozpoczyna się jak typowy amerykański horror dla nastolatków. W małym miasteczku Rykusmyku życie płynie swoim specyficznym rytmem. Jest koniec wakacji. Sikorka, DJ Krzywda, Trombek, Blekota i Sedes stoją na progu dorosłości. Ostatniego dnia wakacji ślubują sobie wieczną przyjaźń, palą ognisko, trochę piją. Dzielą się marzeniami, problemami, wątpliwościami. Młodzieńca zabawa kieruje ich kroki w stronę zamku, który owiany złą sławą fascynuje i przeraża miejscowych. Od początku wiadomo, ze wydarzy się coś złego, coś co zmieni bohaterów na zawsze...

W kolejnych rozdziałach autor po kolei pokazuje nam późniejsze losy swoich bohaterów. Szymon, Bartek, Karol i Staszek są już dorośli, a dorośli mają imiona, nie ksywki. Kto jest kim z przeszłości? Gdzie rzucił ich los? Czy spełnienie marzeń przyniosło im szczęście? Razem z chłopakami wędrujemy po Rykusmyku, Warszawie, Krakowie, Kopenhadze, oglądamy ich życie z bliska, angażujemy się w walkę o przyszłość, choć cały czas widzimy snujące się za nimi cienie pamiętnych wakacji.

Łukasz Orbitowski, młody, zdolny i płodny pisarz, wyspecjalizował się w literaturze grozy i fantastyce. Jego najnowsza powieść to taki horror obyczajowy. Niby nic strasznego się nie dzieje, ale w trakcie lektury cały czas czułam się nieswojo. Atmosfera powieści jest smutna, niepokojąca, trochę klaustrofobiczna, schizofreniczna. Niepokój wrasta z każda stroną, a gdzieś w połowie uświadomiłam sobie, że się boję. Ten lęk był niczym nie usprawiedliwiony. W końcu żaden z bohaterów mnie nie straszył, ale świadomość, że wszystko zmierza do finału, który nie zapowiada nic dobrego była paraliżująca…

Szczęśliwa ziemia” to świetnie napisana powieść o życiu i rozczarowaniu dorosłością. Akcent fantastyczny ma wpływ na fabułę, ale najstraszniejsza i tak jest rzeczywistość. Zimna, brudna, szorstka codzienność, gdzie smutni i nieszczęśliwi ludzie żyją obok siebie. Tylko zło, które zadomowiło się w tym świecie sprawia wrażenie zadowolonego z takiego obrotu spraw, karmi się marzeniami i nadziejami, podsyca naiwne pragnienia, przyciąga do siebie kolejne ofiary. Kawał świetnej literatury! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Polecam!

***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Oskara i Wydawnictwa Sine Qua Non!

17 komentarzy:

  1. Słyszałam o Orbitowskim, i to dużo dobrego. A taka forma horroru - bojaźliwe ze mnie dziewczę, ale mam ochotę. Polecenie zapisuję w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się pomysł! Mam nadzieję, że ta książka pojawi się w bibliotece, bo jestem jej ogromnie ciekawa, nawet pomimo tego wątku fantastycznego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama okładka zwraca już uwagę, ale dzięki Twojej recenzji chętnie przeczytam tę książkę, gdy tylko będę miała taką możliwość :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę na półce. Z Twojej recenzji widzę, że może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię książki z tego wydawnictwa, chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam dotychczas o tej książce, ale skoro twoim zdaniem to kawał świetniej literatury, to w takim razie będę miała ją na względzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie tą lekturą, bo na pierwszy rzut oka ominęłabym ja, a tak to chciałabym się dowiedzieć co się wydarzyło i jak to wpłynęło na bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie doczekałam się Twojej recenzji! ;)
    Książka jest rewelacyjna. Niby spokojna, nic strasznego w niej Orbitowski nie opisuje, ale jednak... coś w niej przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  9. Potrafisz zainteresować. Teraz będzie mi się tłukła po głowie wdzięczna nazwa miejscowości...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam :) Ten spokój tej książki jest przerażający.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mimo wszystko podziękuję - słowo horror skutecznie mnie odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam okazji poznać twórczości tego Pana.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsze słowa tej recenzji przypominają mi pewną książkę S. Kinga pt. "Sklepik z marzeniami".

    OdpowiedzUsuń
  14. Wystarczy samo hasło "horror", żeby mnie zachęcić;) Ale i opis fabuły wydaje się bardzo intrygujący. Będę szukać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem właśnie w trakcie lektury i podoba mi się bardzo. Nie mogę jednak wyzbyć się skojarzeń z "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator.

    OdpowiedzUsuń