czwartek, 21 listopada 2013

Obrońca nocy - Agnieszka Lingas-Łoniewska


tytuł: Obrońca nocy
autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
wydawnictwo: Novae Res
rok wydania: 2013
ilość stron: 304

moja ocena: 3/10

Twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej poznałam przy okazji powieści „W szpilkach od Manolo”, która mnie całkowicie urzekła i oczarowała. Już od pierwszych stron zrozumiałam fenomen pisarki, którą zachwycają się moje koleżanki i rzesze czytelniczek w całym kraju. Przystępując do lektury jej najnowszej powieści liczyłam na równie fajną, zabawną i emocjonującą przygodę. Niestety „Obrońca nocy” okazał się dla mnie ogromnym rozczarowaniem....

Melisa Mallory jest dziennikarką śledczą. I to piekielnie dobrą dziennikarką, która nie boi się ryzyka i zawsze jest na miejscu wydarzeń. Miasto Aniołów nie jest ani bezpieczne, ani anielskie. Policja ma co robić, a Mel ma o czym pisać. Szczególnie, że od jakiegoś czasu na straży miasta stoi samozwańczy Nocy Łowca, który bywa brutalny, ale za to jest skuteczny w walce ze złem i przestępczością. Pewnego dnia drogi dziewczyny i Łowcy krzyżują się. Jakby problemów było mało gazeta, w której pracuje bohaterka zostaje wykupiona przez Maseratti Enterprises, a właściciel firmy próbuje odebrać Melisie wyłączność na artykuł, nad którym dziennikarka pracuje od sześciu miesięcy…

Melisa jest oryginalną indywidualistką, która ma swój styl i uwielbia kolorowe skarpetki. Kobieta przeszła sporo w swoim życiu, ale to tylko ukształtowało jej charakter. Niestety jej słabość do mężczyzn uwielbiających kontrolę zepsuła wszystko. Początkowo dziennikarka miała osobowość, ale związek z Jamesem zrobił z niej mdłą i przeciętną dziewczynę. Melisa porzuciła swój styl na rzecz krótkich sukienek i butków na obcasie. Kiedy dostała paczkę, w której znalazła sukienkę i nowe obuwie (już przymknę oko na najbardziej oklepany motyw z możliwych), to miałam ochotę krzyczeć do niej, żeby uciekała gdzie pieprz rośnie, bo ukochany już zaczyna ją kontrolować i pakować w złocone ramy. Z kolei James Maseratti to takie połączenie Batmana i Iron Mana. Ma swoje tajemnice, jest nieprzyzwoicie bogaty, oszałamiająco przystojny i obrzydliwie pewny siebie. Twardziel. Ale jego urok szybko pryska, bo facet tak jojczy o miłości, że w końcu miałam ochotę trzasnąć go w twarz, żeby się opamiętał. W pewnym momencie naprawdę miałam go już dość.
On o niej: „Była niesamowita. I okropnie upierdliwa. Najchętniej złapałbym ją wpół, przerzucił sobie przez ramię, zawiózł z powrotem do domu i dał kilka klapsów w jej śliczny tyłeczek. No… ale wiedząc, jak zaczynam na nią reagować, mogłoby to się skończyć zupełnie inaczej. Okropnie mnie dzisiaj wkurzyła. Była uparta, nieznośna, pewna siebie i nieodpowiedzialna. A jednocześnie taka słodka, że musiałem siłą woli powstrzymywać się od chęci zmiażdżenia jej warg swoimi. Nie mogłem sobie pozwolić na coś takiego. Nie teraz.” I to myśli facet..

Przeczytałam kilka bardzo pozytywnych recenzji na temat książki i z każda kolejną brew unosiła mi się coraz wyżej ze zdziwienia. Osobiście nie odnalazłam niczego zachwycającego, emocjonującego, wspaniałego ani tajemniczego, co inne dziewczyny dostrzegły w „Obrońcy nocy”. Szkoda, bo naprawdę się starałam! Komiksowa opowieść jest za mało fantastyczna, a motyw superbohatera słabo wykreowany, wątek miłosny wyjątkowo irytujący, sceny erotyczne raczej zabawne, niż podniecające, a to ciągłe marudzenie o uczuciach mdłe i denerwujące. Doceniam pomysł, wątek kryminalno-sensacyjny, Lucky i Dreyera (taki komisarz Gordon z Gotham), ale to jednak wciąż za mało. Do tego co kilka stron dialog zaczyna się od słów „Jezu” i „Boże”, a bohaterowie na siebie „burknęli” lub „mruknęli”. Wyjątkowo irytujące powtórzenia, a chciałoby się, żeby pracownicy prestiżowego czasopisma i rekiny biznesu używali nieco bardziej wyrafinowanego języka. Ogólnie rozmowy są jakieś sztuczne i cały czas coś mi w nich zgrzytało.

Dla mnie „Obrońca nocy” to totalne nieporozumienie. A szkoda, bo znając możliwości Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oczekiwałam świetnej powieści na wysokim poziomie. Przed totalną katastrofą  całość ratuje jedynie poczucie humoru i lekki styl autorki. Zdecydowanie nie polecam. 


***
Za możliwość przeczytania książk bardzo dziękuję Pani Dorocie i wydawnictwu Novae Res!

42 komentarze:

  1. miałam ochotę na tą książkę, ale egzemplarze były zajęte - teraz się z tego ciesze, bo skoro to pomyłka to szkoda na nią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak nisko oceniłaś ? Ja czytałam same pozytywne oceny, mam już tą książkę na swojej półce. Muszę się sama przekonać czy jest taka dobra, czy taka tragiczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj :) zobaczymy czy Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Zupełnie nie moje klimaty. Ale kolorowe skarpetki bardzo lubię. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zszokowana twoją słabą oceną. Mnie ta książka uwiodła, ale jak widać mamy inny gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem podobnego zdania :) Mnie się także książka podobała :D

      Usuń
  5. Dla mnie osobiście "Obrońca nocy" jest lepszy od "Szpilek" i moja recenzja od początku do końca należała właśnie do tych pozytywnych, w których wręcz piałam z zachwytu. Cóż, szkoda, że Tobie nie przypadła do gustu, ale czymże byłby świat, gdyby każdy się ze sobą zgadzał ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się przyznać, że nie czytałam żadnej z książek tej autorki. Choć wielu jest zachwyconych jej powieściami, wydaje mi się, iż to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wejść na FB autorki, tam się często pojawiają fragmenty książek :) być może coś się Pani spodoba i spróbuje Pani sięgnąć po którąś z książek autorki :)

      Usuń
  7. Uuuuu...a pokładałam wielkie nadzieje w tej książce. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja po lekturze "W szpilkach od Manolo" załamałam się. Tak infantylnej i kiepsko napisanej książki dawno nie czytałam, było to moje pierwsze spotkanie z autorką i z pewnością ostatnie, tak więc nie dziwi mnie Twoja ocena najnowszej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo słabej oceny mnie zainteresowała. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda. Ostatnio dużo się słyszy o tej pani, więc już nabierałam ochoty na jej powieści... sztuczne, mdłe dialogi to coś co zniechęca mnie bardziej niż irytujący wątek miłosny, nawet z kijem nie podejdę :)
    Może rzucę się na "W szpilkach od Manolo" skoro tak bardzo przypadły ci go gustu, jednakże niezbyt szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda. Ostatnio dużo się słyszy o tej pani, więc już nabierałam ochoty na jej powieści... sztuczne, mdłe dialogi to coś co zniechęca mnie bardziej niż irytujący wątek miłosny, nawet z kijem nie podejdę :)
    Może rzucę się na "W szpilkach od Manolo" skoro tak bardzo przypadły ci go gustu, jednakże niezbyt szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w ogóle nie trawię tfurczości tej autorki, więc Twoja opinia wcale mnie dziwi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak niska ocena i recenzja nie skłaniają do zapoznania się z tą książką więc odpuszczam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha! Czyli nie tylko ja mam negatywne zdanie o tej powieści :) Oceniłam ją podobnie, jak Ty i podobne zarzuty stawiałam książce w swej recenzji. :) Jedynym plusem "Obrońcy" była postać Mellisy Mallory, ale to trochę za mało,żeby się książka obroniła.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie Melisa denerwowała, za to polubiłam Lucky, choć autorka wymyśliła jej imię jak dla konia :p

      Usuń
    2. Hahahahaha, na takie porównanie imienia bym nie wpadła :D Fakt, tym mnie też autorka zaciekawiła, chciałabym wiedzieć co się przydarzyło. Lucky

      Usuń
    3. Trochę można się domyślić co się stało, ale może ten wątek autorka rozwinie w drugim tomie, bo pewnie powstanie kontynuacja :)

      Usuń
    4. To na pewno, ale ja mimo wszystko raczej po nią nie sięgnę. :)

      Usuń
    5. Ej no, któraś z nam musi, bo inaczej nie będziemy wiedziały czy jest równie beznadzieja :D ewentualnie mogę to wziąć na siebie, a później Ci opowiem jak było :D

      Usuń
    6. Spoko, pasuje, bo mnie szkoda czasu na drugą część ;)

      Usuń
  15. Nie wiem co myśleć o tej książce, bo spotykam się ze skrajnymi opiniami na jej temat. Postanowiłam, że nie będę się opierała przed tą pozycja, ale i nie będę jej intensywnie poszukiwać, jak mi sama wpadnie pod nos to ją przeczytam, w końcu ryzykuję tylko rozstrojem żołądka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. z polskich powieści wampirycznych polecam ci Pamięć krwi Degórskiej. ja w tym gatunku jestem dość wybredna a książkami mi się podobała, więc może i Tobie przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czyli omijać z daleka, dobrze, zapamiętałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli, że intuicja dobrze mi szeptała...

    OdpowiedzUsuń
  19. Autorkę znam właściwie tylko z recenzji blogerów (zazwyczaj bardzo pozytywnych) i opowieści moich znajomych (którzy nie mają o niej tak dobrego zdania). Dobrze byłoby przeczytać jakąś jej powieść i przekonać się, jak to jest w moim odczuciu. Ale od "Obrońcy nocy" będę uciekać z daleka. Zbyt lubię opowieści o superbohaterach (ale te naprawdę dobre) żeby irytować się książką o podobnej fabule.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaskoczyła mnie Twoja recenzja, od tych pozytywnych, co czytałam, ale dobrze przeczytać też inne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Książka "W szpilkach od Manolo" spodobała mi się, tak jak Tobie. Natomiast początkowo "Obrońca nocy" nie intrygował mnie, ale dość pozytywne opinie zaczęły lekko zachęcać do tego stopnia, że zaopatrzyłam się w e-booka. Teraz widzę, że niekoniecznie musiał to być dobry pomysł... Jedyne co mi pozostaje, to przekonać się na własne oczy, czy ta lektura chwyci mnie za serce.

    OdpowiedzUsuń
  22. Próbowałam kiedyś czytać którąś z powieści tej pani, ale po kilkunastu stronach odłożyłam. Męczące, infantylne, koszmarnie napisane. Szkoda czasu na taką pisaninę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tego tytułu będę raczej unikać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetnie napisałaś, takie krwiste i rzetelne opinie lubię! :-D
    Będę omijać szerokim łukiem - nie tylko ze względu na styl i warsztat,ale i tematykę :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. W takich książkach postać głównego męskiego bohatera jest dla mnie ważna (w końcu na nim opiera się cała historia), a ten cytat, który przytoczyłaś... masakra jakaś :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nic mnie bardziej nie irytuje w powieściach, jak bohaterka pod wpływem faceta staje się postacią bez charyzmy i nijaką. Osobiście pisarki nie znam. Wiem, ze prowadzi bloga z recenzjami. Przypuszczam, że słów krytyki ze strony blogerów jest mało w jej stronę, gdyż może nie chcą "pluć we własne gniazdo". Ale czy o to w recenzowaniu chodzi? Czy musimy patrzeć na twórczość pisarki przez pryzmat, że jest ona jedną z nas? Dlatego , lubię twój blog. Jest obiektywny, fachowi i niezależny. A to w blogowaniu cenię najbardziej.Pozdrawiam -książkowe zauroczenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przejrzałym biblioteczkę i mam jedną pozycję autorki "Łatwopalni". Prezent i o nim całkowicie zapomniałam.

      Usuń
    2. Oby była lepsza niż "Obrońca" :)

      Usuń
  27. Och, naprawdę? Nienawidzę takie zachowania bohaterów! Ale książkę mam u siebie i chcę zobaczyć jak na mnie podziała :D

    OdpowiedzUsuń
  28. nie znam jeszcze twórczości tej pisarki, ale od tej książki raczej nie zacznę :)

    OdpowiedzUsuń