niedziela, 3 listopada 2013

Modlitwa nieznajomej - Davis Bunn


tytuł: Modlitwa nieznajomej
tytuł oryg.: Prayers of a Stranger
autor: Davis Bunn
wydawnictwo: Święty Wojciech
rok wydania: 2013
ilość stron: 225

moja ocena: 7/10

Amanda Vance była naprawdę szczęśliwa. Wspaniały i kochający mąż, fascynująca praca pielęgniarki na oddziale dla noworodków i najważniejsze - dzidziuś, który rósł pod matczynym sercem. Niestety maleńka Martha urodziła się martwa. Rok po tragicznych wydarzeniach wszyscy uważają, że Amanda powinna mieć za sobą okres żałoby. Kobieta żyje jak we śnie, działa jak automat, przeniosła do się do pracy w administracji szpitala, ponieważ opieka nad niemowlętami sprawiała jej zbyt wiele bólu. Małżonkowie oddalili się od siebie, namiętność w ich związku wygasła. Co prawda wspierają się wzajemnie, ale nie dzielą się problemami zawodowymi, nie chcąc dokładać tej drugiej osobie dodatkowych zmartwień. Do tego rodzina Chrisa  nalega, aby młodzi spędzili z nimi święta, bo przecież minęło sporo czasu i już najwyższa pora, żeby Amanda otrząsnęła się z letargu.

Nieoczekiwanie Emily, starsza sąsiadka, która jako jedyna zdaje się rozumieć cierpienie Amandy, proponuje jej wspólny wyjazd do Izraela. Emily miała jechać z Frankiem w podróż swoich marzeń, ale mąż ma poważne problemy z biodrami i nie będzie w stanie nadążyć za wycieczką. Chris obiecuje zaopiekować się sąsiadem, więc obie kobiety ruszają na wyprawę. Na miejscu okazuje się, że obecność Amandy w Jerozolimie nie jest przypadkowa, ponieważ młoda pielęgniarka jest odpowiedzą na modlitwy nieznajomej kobiety...

Bohaterowie powieści to same pozytywne postacie. Od samego początku zapałałam szczerą sympatią do Amandy i Chrisa. Rzadko spotykam w literaturze tak fajne i naturalnie wykreowane małżeństwo z autentycznymi problemami i dylematami. 

„Modlitwa nieznajomej” chwyciła mnie za serce już od pierwszej strony. Całą sobą zaangażowałam się w perypetie bohaterów. Od momentu wyjazdu sąsiadek do Izraela akcja powieści toczy się dwutorowo. Towarzyszymy bohaterkom w podroży, zwiedzaniu i wszystkich niezwykłych zdarzeniach, w których uczestniczą obie kobiety. W tym samym czasie śledzimy również Chrisa i Franka. Między mężczyznami zaczyna rodzić się przyjaźń. Obserwujemy ich problemy, zarówno osobiste, jak i zawodowe, a na całość wydarzeń może spojrzeć z męskiej perspektywy. Chris opiekuje się schorowanym sąsiadem oraz angażuje się w jego rodzinne kłopoty. W trakcie rozwoju fabuły okazuje się, że on również odegra ogromnie ważną rolę w całej historii. 

„Modlitwa nieznajomej” to piękna powieść o miłości, przyjaźni, oswajaniu przeszłości i nadziei na przyszłość. T. Davis Bunn udowadnia, że nawet błahe wydarzenia mogą mieć wielki wpływ na nasze życie i losy zupełnie przypadkowych ludzi. Jestem pewna, że wszyscy wrażliwi czytelnicy będą zachwyceni tą powieścią, a nie jednemu kapną nawet łezki wzruszenia. Polecam!

 ***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Jolancie i wydawnictwu Święty Wojciech!


18 komentarzy:

  1. Ja również bardzo miło wspominam ten tytuł, tym bardziej, że traktuję go bardzo osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twojej zachęcie chętnie bym książkę przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygował mnie tytuł i okładka. i wiem, że chcę tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach- wydaje się bardzo autentyczną powieścią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem fanką takich klimatów, ale na tę książkę narobiłaś mi apetytu

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak podejrzewałam, że to jest piękna historia chwytająca za serce. Bardzo chce ją poznać i mam nadzieję, że kiedyś będzie mi to dane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam już tą książkę na półce, jestem ciekawa czy też mi się spodoba. Moja siostra już przeczytała i bardzo jej się podobała.
    Już się nie mogę doczekać wyników konkursu! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresowałaś mnie tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo wrażliwa, więc na pewno łezka się mi w oku zakręci podczas czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaintrygowałaś mnie tą książką! A zwłaszcza tym, jaka kobieta czekała na Amandę i co od niej chciała...
    Myślę, że to mądra książka, z której płynie pozytywne przesłanie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro chwyta za serce, to koniecznie muszę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Staram się rzadko sięgać po takie historie, ale nie dlatego, że nie lubię, wręcz przeciwnie, ale dlatego, że potem czuję wyprana się emocjonalnie, potrzebuje złapania oddechu zanim sięgnę po następną lekturę, ale tak mnie przekabaciłaś, że się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń