piątek, 1 listopada 2013

ks. Jan Twardowski - wiersze o świętych



 

Księdza Jana Twardowskiego (01.06.1915 – 18.01.2006) nie trzeba nikomu przedstawiać. Hasło „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” znają chyba wszyscy, choć pewnie cześć z nich nie zdaje sobie sprawy, kto jest autorem tych słów. Ks. Jan od Biedronki  jest moim ulubionym poetą już od wielu lat. To od niego uczyłam się wrażliwości i wiary. Uwielbiam jego humor, dobre serce, genialne spostrzeżenia, celne, ale pozornie banalne porównania, czułość do świata. Znam większość część jego twórczości, obsesyjnie kupuję nowe tomiki podpisane nazwiskiem księdza-poety, choć w domowej biblioteczce mam kilkadziesiąt książeczek z jego utworami. Do tego gromadzę materiały prasowe z rzadka ukazujące się w różnych gazetach.

W jego bogatej twórczości można odnaleźć wiersze na każdą okazję. Dlatego też korzystając z dzisiejszej uroczystości Wszystkich Świętych chciałabym przypomnieć wam właśnie wiersze o świętych, zwykłych i niezwykłych bo „to także ludzie a nie żadne gąsienice dziwaczki”, ale o tym już opowie wam ks. Jan Twardowski... 


Trochę plotek o świętych
 
Święci - to także ludzie a nie żadne gąsienice dziwaczki
nie rosną krzywo jak ogórki
nie rodzą się ani za późno ani za wcześnie
święci bo nie udają świętych
na przystankach marznąc przestępują z nogi na nogę
śpią czasem na jedno oko
wierzą w miłość większą od przykazali
w to że są cierpienia ale nie ma nieszczęść
wolą klękać przed Bogiem niż płaszczyć się przed człowiekiem
nie lubią deklamowanej prawdy
ani klimatyzowanego sumienia
nie przypuszczają żeby z jednej strony było wszystko a z drugiej guzik z
pętelką
stale śpieszą się kochać
znajdują samotność oddalając się od siebie a nie od świata
są tak bardzo obecni że ich nie widać
nie lękają się nowych czasów które przewracają wszystko
do góry nogami
nie chcą być również umęczeni w słodki sposób jak na nabożnych obrazkach
niekiedy nie potrafią się modlić ale modlą się zawsze
chętnie wzięliby na indeks niejedną dobrą książkę żeby bronić jej przed
głupim czytelnikiem
nie noszą zegarków po to żeby wiedzieć ile się spóźnić
mają sympatyczne wady i niesympatyczne zalety
boją się grzechu jak fotela z fałszywą sprężyną
uważają że tylko pies jest dobry kiedy jest zły
nie mają i dlatego rozdają
tak słabi że przenoszą góry
potrafią żyć i nie dziwić się odchodzącym
potrafią umierać i nie odchodzić
Można o nich o wiele więcej pisać ale po co
trzymają się przyjaźni jak gawron gawrona
poznają późne lato po niebieskiej goryczce
słyszą na pamięć wilgi gwiżdżące przed deszczem
bawią ich jeszcze grzyby nieprawdziwe

Powitanie

Matka Boska się dziwi. Także Józef nie wie
Tereska uczy francuskiego w niebie
--- żeby "u" dobrze mówić--- wszystkim pokazuje
---- ściągnij usta twe w dzióbek tak jak się całuje
Florian już się nie śpieszy, bo Pan Bóg ustalił
nie polewaj, nie dmuchaj gdy się miłość pali
Anioł przestaje fruwać, bo nagle z wzruszenia
pragnie uczcić roztropność minutą siedzenia
Tomasz poznał , że z prawdą jest tak i inaczej
Jak z skowronkiem co chodzi i wróblem co skacze
Wszyscy kręcą głowami
Wszedł M. Kolbe ---- Gwarzą ----
---- Jak można wejść do raju z taką smutną twarzą

Modlitwa do Świętego Jana od Krzyża

Święty Janie od Krzyża, kiedy pełnia lata
i derkacz się odezwał, głuchy odgłos łąki,
owieczka z dzwonkiem beczy, przepiórka szeleści,
rzuć mi malwę i nazwij Janem od Biedronki

Mała litania

Święty Florianie od pożaru
święty Tadeuszu od burzy
święta Agnieszko od tego co najprościej
ocal jak szafirek
co się pojawia w kwietniu
przyjaźń w miłości
bo wierna nie dostaje bzik

Tak ludzka

Nie wierzą świętej Annie wszyscy ważni święci
że znała Matkę Bożą w sukience do kolan
z dowcipnym warkoczykiem i wesołą grzywką
w sandałach z rzemykami co były niepewne
czy może się poplątać to co nieśmiertelne
biegającą jak wróbel polski po podwórku
zerkającą do studni orzechowym okiem
jak spada całe niebo bez bliższych wyjaśnień
umiejącą odróżnić jak pszczołę najprościej
zwykłe dobro na co dzień od doskonałości
bo zawsze są prawdziwe rzeczy mniej ogólne
poznającą zapachy i uparte smaki
jak słodki kwaśny słony i najczęściej gorzki
zwłaszcza gdy pies wprost z budy nie archanioł dziwny
demonstrował ogonem liryzm prymitywny

O co córko świętej Anny z najwyższych obrazów
tak ludzka że nie byłaś dorosłą od razu

W niebie

Trzeba minąć świętego Piotra z ciężkim kluczem
Agnieszkę z barankiem przy twarzy
Teresę co jeszcze kaszle
bo marzła w klasztorze
trzeba przepychać się przez męczenników
co stanęli z krzyżem i utworzyli korek
obok skromnego bociana
obok Agaty co częstuje solą
obok świętego Franciszka z wilkiem
(zdejmuje mu kaganiec żeby mógł poziewać)
obok świętego Stanisława z zeszytem do polskiego

--- i widzę wreszcie moją matkę
w nie spalonym domu
przyszywa guzik co się gubił stale

Ile trzeba przejść nieba żeby ją odnaleźć

Wygnani

Biblia milczy czy się Adam z Ewą całowali
bardzo wielu współczesnych nic to nie obchodzi
chociaż najpierw się żyje a potem pomyśli

a jednak jak to było w sam raz poza bramą
może mówili patrząc w czarne gwiazdy złote
chyba tutaj także będziemy się kochać
miłość za nami biegnie choć nie ma doświadczeń
trudniej po raju niż po ziemi chodzić

nie wiedzieli nawet jak w oczy popatrzeć
czy od razu całować czy ukryć wzruszenie

a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama

Płacz

Marta zakrzątana obrus rozłożyła
w rosół za gorący chucha sercem studzi
mięsa nie dopiekła solić nie skończyła
nad wiarą co płacze znów się zamyśliła

a tu tyle roboty
Łazarz z grobu wrócił

Właśnie talerz odsunął
--- Marto mówi Marto
Jezus przy mnie płakał

Niejedzenie

Mario siostro Łazarza
gdy Pan wszedł do domu
zapomniałaś o piecu
nie nakryłaś stołu
bo miłość zaczyna się od niejedzenia
nieważnym stał się czajnik inaczej naciągacz
kasza jak chuda wrona sądzona za rozpacz
czosnek jak zęby wiedzmy
z zasady nierówne
powiedz siostrze swej Marcie

gdy Pana zobaczę ---

czemu latasz po kuchni i po rondle skaczesz

--- nic nie zjem. Padnę na pysk
jak grzech się rozpłaczę

Bez przymiotników
 
Boga chyba nie należy nazywać po imieniu
układać litanii nazw -
Bóg jest właśnie nie nazwany
bez przymiotników
jest
w sercu co się rozstukało
w ciepłej jesieni
w zapomnieniu tego co bolało
w rozgrzeszeniu
w rozłamanej kromce chleba
na ołtarzu
wtedy gdy narzekałeś nad podrapanym w dzieciństwie kolanem
 
po kazaniu gdy wyszedłeś na łąkę
a pasikonik urządził ci cyrk na nosie
w barze mlecznym przy talerzu ze szparagami
lepszym obiedzie biedaka
w ogóle wszędzie
literą nie objęta, słowem daleka - Osoba
 
i święta Magdalena z włosami jak ogień
święta Marta z koszem pełnym aniołów
Tereska z różami jak z zapałkami w fartuchu
Sebastian z kolorową strzałą w krtani
w wierszach religijnych
mogą być nie wspomniani
nie nazwani nie złoceni -
 
a czasem po prostu garstka cierni
szept dłoni
buty matczyne zdarte aż do krwi
więcej powiedzą o Nim

 Mało czasu
 
Święty Stanisławie Kostko
opisany w książkach
żyłeś krótko Jezusem przejęty
 
jak mało nieraz czasu żeby zostać świętym
 
 O świętej Cecylii
 
Niewidoma święta Cecylio
nie ma rozpaczy
jest muzyka
co po ciemku
Boga zobaczy
 
Reanimacja
 
Święty Bartłomieju
od modlitwy odchodzę
brak mi tchu
zdycham
naucz mnie modlić się
tak jak się oddycha

Pocałunek Judasza
 
Ten pocałunek musiał się rozpłakać
nie mogło być inaczej
 
Święty Augustyn mówi
że grzech idzie do nieba gdy płacze
 
Matko Najświętsza co się nie gorszysz
gdy mówię od rzeczy
 
ten pocałunek do dziś niebo porusza
tak beczy
 
Matka Teresa z Kalkuty
 
Matko Tereso z Kalkuty
biało-niebieska
bliższa
bo w niebie już mieszkasz
z trądem
jędzą chorobą
nikt nie jest samotny z tobą
 
Malowani święci

Jak się czują malowani święci na wystawach
Nie mogąc rozpoznać pod szminką świętości
Swojej tajemnicy
Milczącego dramatu
Skuleni w reprezentacyjnej zbroi
Nie mogą się nadziwić
Że złote palce wymalowano im żółcią
Srebrne twarze - błyszczącą bielą
Do lśniącej czerni dolewano kleju
Tylko oczy mają naprawdę niebieskie jak gęś domowa
Wstydzą się
Tytułów biżuterii i innych podrobów
Onieśmieleni robią karierę w sklepach z dewocjonaliami

Co w nich prawdziwego
Ucho
Każdy obraz święty słyszy
Nawet taki mały który dostałem przed maturą od matki
Z głodnego dziobu pamięci
Trzymam go za nitkę o wiele za krótką
 
Święty Jan Chrzciciel
 
Nie malujcie go bez uśmiechu
chudego jakby zjadł szarańczy ostatki
przecież w dniu Nawiedzenia
podskoczył z radości w łonie matki
 
O świętym Józefie
 
- Co z tej deski będzie?
- Może domek dla szpaka
półka
stolik w ogrodzie.
To nie wszystko -
zostanie
zwykły krzyżyk na co dzień
 
 Weronika
 
Msza Święta czwartek piątek
tłum ryczał groźne straże
Weronika przybiegła - dał jej
swój prymicyjny obrazek
 
O świętej Dorocie
 
Święta Doroto ogrodniczko
z grabiami i konewką
nakarm serce co schudło z miłości
buraczkami, kalafiorem, rzodkiewką

Święty Jerzy
 
Święty Jerzy na koniu
z ciupagą
w góralskim kożuchu
podnieś chuderlaków na duchu

Święta Zofia
 
Święta Zofio z trzema córkami
Wiarą Nadzieją Miłością
 
Módl się za nami
 
Święty Antoni
 
Święty Antoni, święty Antoni
rentę zgubiłam pod-miedzą.
Oj, co to będzie, oj, co to będzie!
 "Wstyd, że tak mało" - powiedzą.
 
Święty Benedykt
 
Mówił - Módl się i pracuj
polecenie na wszystkie dni
powtórz i pomyśl sobie
jak ważne jest właśnie to "i"
 
O świętej Marii Magdalenie
 
Rozgrzeszyłeś ze wszystkiego
pozwól że wesoło poskaczę
a to łkanie co pozostało w domu
to nie ja -
to radość płacze
 
Święta Kinga
 
Święta Kinga królewna węgierska
w Starym Sączu jak róża zakwitła
trzy razy Tatarzy grozili
odeszli między straszydła
dzięki niej nie tylko w Wieliczce
mamy sól w każdej solniczce
 
Święty Krzysztof
 
Nosili małego Jezusa na rękach
różni święci, Matka Boża wzruszona
Ty jeden - na ramionach

Święta Katarzyna
 
O Katarzyno święta
w dniu Twych imienin
dziewczęta
wosk leją, od wieków wróżą
dobrze się w niebie postaraj
by każda tęga cienka
duża średnia mała
miała męża górala

Szukam

Szukam nie ogłoszonej jeszcze świętej
tak autentycznej że bez obrazka
patronki piękności nieprzydatnej
urody dla nikogo
przyjaźni zatrzymanej w listach na dnie szufladki
zagubionej piłki
pantofli na sznurku
maskotki rozciągającej policzek w uśmiechu
futerka tak taniego że za drogo wyszło
spraw zawiązanych gdzieś tam poza nami
zdmuchniętego imienia
tuż przy Aniele Stróżu który się zamyślił
że strzeżonego Bóg właśnie nie strzeże
Wtedy
odnajdę dwunastoletnią Małgosię
co umarła w szpitalu
przy mojej stule
z jedną ściętą minutą przy sercu
pochyliła jak świerszcz głowę
z chrypką w gardle



14 komentarzy:

  1. Nie lubię poezji, ale wiersze ks.Twardowskiego są jedynym wyjątkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jego wiersze zdecydowanie mają coś w sobie, szczególnie w dni takie jak dziś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ksiądz Twardowski to jeden z moich ulubionych poetów. Moja podstawówka nosiła jego imię i już wtedy wyjątkowo polubiłam jego twórczość. Wiersz "Malowani święci" nawet znam na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne! Uwielbiam jego wiersze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za przypomnienie o tak ludzkiej poezji, pełnej wrażliwości i tak, bardzo trafnych spostrzeżeń :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię poezji, ale hmm może zwyczajnie do niej się dorasta, bo jak tak czytam te dzieła ks. Twardowskiego to zaczynają mi się podobać

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam te wiersze za to, że są tak... dziecięco proste. Nie ma żadnych górnolotnych, wydumanych wyrażeń, tylko wielkie, okrągłe oczy dziecka. Musicie stać się jak dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne:) Fajnie przeczytać takie słowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogłabyś kiedyś zamieścić zdjęcia swojej kolekcji z ks. Twardowskim. Musi się prezentować pięknie :) Ja mam w domu antologię. Jedna gruba księga, ale za to jest w niej większość wierszy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Recytowałm jego wiersz

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię wiersze ks. Jana Twardowskiego

    OdpowiedzUsuń