środa, 9 października 2013

Ostatnie rozdanie - Wiesław Myśliwski


tytuł: Ostatnie rozdanie
autor: Wiesław Myśliwski
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2013
ilość stron: 448

moja ocena: 9/10

Wiesław Myśliwski publikuje rzadko, a każda jego kolejna książka staje się wielkim wydarzeniem w literackim świecie. Ale całe to zamieszanie towarzyszące prozie Myśliwskiego jest w pełni uzasadnione. Dlaczego? Bo Wiesław Myśliwski to obecnie najlepszy polski pisarz, co z resztą udowadnił najnowszą powieścią „Ostatnie rozdanie”.
„Śmieszny był. Ale mądrzy ludzie są zawsze śmieszni, zwłaszcza dla głupszych.”
O czym jest „Ostatnie rozdanie”? Trochę o niczym, ale najczęściej o życiu... Gdzieś w tle, przez cały czas rozbrzmiewają echa jednej z najtrudniejszych i najsmutniejszych historii miłosnych, jakie dane mi było poznać. Jak zwykle u Myśliwskiego zwykłe zdarzenia i przedmioty zyskują metafizyczny charakter, stają się pretekstem do ukazania tego, co w życiu najważniejsze. Wcześniej było to łuskanie fasoli, teraz –  notes z adresami.
„Jeśliby komuś udało się skonstruować zegar, który odmierzałby człowiekowi czas zmarnowany, pusty, i czas pełny, poświęcony jakiemuś pożytkowi, choćby własnemu, okazałoby się, że większość życia zmarnował. Więc może i to życie dane jest nam w nadmiarze.”
Bezimienny bohater, mężczyzna w słusznym wieku, przegląda stary notes, którzy przez lata zwiększył swoją objętość od zapisków, wizytówek, karteczek z adresami. Trzeba go spinać grubą gumką, bo inaczej rozpadnie się na kawałki. Właśnie od tego adresownika wszystko się zaczyna. Narrator przegląda swoje zapiski, próbuje dopasować twarze do nazwisk, skojarzyć okoliczności, w jakich doszło do spotkania z właścicielami zapisanych personaliów. Cała fabuła składa się z opowieści wyrwanych z pamięci bohatera. We wspomnieniach co jakiś czas wraca do Marii – swojej pierwszej i być może jedynej miłości.
„Być może żadna miłość nie ma na tyle siły, aby przebrnąć przez całe życie. Życie prawie każdą pokona. Jakkolwiek nie mamy nic innego, co moglibyśmy przeciwstawić życiu, prócz miłości.”
Właśnie fragmenty o Marii są najlepsze. Tylko jej adresu bohater nie zapisał w notesie. Dlaczego? Może dlatego, że tylko na niej, poza matką, kiedykolwiek zależało mu w życiu. Opowieść o Marii wzbudziła we mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Wielokrotnie miałam ochotę krzyczeć na nich oboje, prosić, żeby się opamiętali, chociaż jedno z nich... Jestem wściekła na niego, za to jak potraktował Marię. Jestem wściekła na nią, że pozwoliła się tak potraktować, że nie uniosła się honorem, że żyła mrzonkami i dziecięcymi marzeniami. A ja tak bardzo chciałam, żeby im się udało...

Tak po kobiecemu muszę nazwać narratora tchórzem. Ale z drugiej strony, jeśli dopuszczę do głosu tą samotniczą część mojej natury, to w pewnym stopniu potrafię zrozumieć człowieka, którego rozczarowało życie, a przynajmniej ja to tak odbieram. Bohater nie pozwolił sobie na żadne obezwładniające uczucia i przywiązania. Ani do miejsc, ani do ludzi. Z własnej woli pogrzebał talent malarski, zrezygnował ze związków z kobietami, nigdy nie nawiązał przyjaźni. Nawet gdy ktoś serdecznie zapraszał go do siebie i wręczał adres, narrator przepisywał dane do notesu, ale z góry wiedział, że z zaproszenia nigdy nie skorzysta. I tak było za każdym razem, niezależnie od czasów i ludzi. Całe życie przeżył w całkowitej i dobrowolnej samotności.
„Gdy sobie uprzytomnię, jak straszny, jak trywialny, cyniczny, groźny jest ten świat, zastanawiam się, czy można, czy warto jeszcze na nim kochać. Chciałoby się powiedzieć, czy wypada jeszcze na nim kochać.”
Myśliwski opowiada niespiesznie, hipnotyzuje narracją, sprawia, że odłożenie książki na półkę wywołuje niemal fizyczny ból. W powieści rozchodzi się o życie, sens istnienia, kształtowanie własnej osobowości, oswajanie przeszłości. Autor ubiera mądrość życiową w zwyczajne słowa. Po raz kolejny zmusza mnie lektury z ołówkiem w ręku, abym mogła podkreślać zdania warte zapamiętania, które nawet wyrwane z kontekstu dotykają najczulszych stron mojej duszy. Wiem, że będę do nich wracać wielokrotnie. Gorąco polecam!
„Kim jesteśmy, to nie znaczy, czego doświadczyliśmy, przez jakie radości, troski, rozpacze przeszliśmy, jakie marzenia, pragnienia, niespełnienia, rozczarowania, zawody. Lecz na ile to wszystko przybliżyło nas do zrozumienia, czym jest nasz los. Los nie jest nam bowiem dany z tytułu urodzenia, dane nam jest tylko życie. Los natomiast to zdolność wyobrażenia sobie naszego życia w wymiarach przeznaczenia. A to bardzo trudne i może nie każdego na to stać.”
***
Recenzję napisałam dla portalu Stacja7.pl

17 komentarzy:

  1. Świetna recenzja. Przymierzam się do posiadania książek tego pisarza.
    A tak na marginesie już nie pamiętam czy w sobotę czy w niedzielę był chyba na TVP Kultura/ moja niepamięć jest tragiczna/ wieczór z Wiesławem Myśliwskim i nadawano film, który już kiedyś oglądałam nakręcony na podstawie książki "Kamień na kamieniu". Film pod tym samym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie widziałam, ale oglądałam spektakl "Saksofon" na postawie "Traktatu o łuskaniu fasoli". Rola Gajosa wybitna, ale zabrakło moich ulubionych fragmentów z powieści, więc jestem trochę niepocieszona. Ale i tak warto zobaczyć. Można obejrzeć za darmo: http://ninateka.pl/film/saksofon-izabela-cywinska

      Usuń
  2. U mnie wieczory spędzane też Myśliwskim, tyle tylko że jest to "Traktat o łuskaniu fasoli" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie znam tego autora. W ogóle mam braki jeśli chodzi o polskich pisarzy. Nie jestem do końca pewna czy ta książka by mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna recenzja, Marto. Myślałam, że po cudownym "Traktacie o łuskaniu fasoli" będę czytać starsze książki Myśliwskiego, ale... Chyba jednak nie. Muszę kupić (ewentualnie wypożyczyć) "Ostatnie rozdanie". Zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi cudownie, choć może to nie jest najlepsze słowo. KONIECZNIE muszę przeczytać, lubię taki styl. W ogóle Myśliwski od dawien dawna chodzi mi po głowie, a dotąd nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jeszcze twórczości Myśliwskiego, ale niebawem się to zmieni, ponieważ jestem aktualnie w posiadaniu ,,Nagiego sadu'' tego autora i jeśli mi się spodoba to chętnie sięgnę po inne książki pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta recenzja aż kipi od emocji, więc książka jest chyba warta poznania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na tę książkę, po przeczytaniu pierwszej pozytywnej recenzji od razu wiedziałam, że ta powieść jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo interesująca recenzja. Zdecydowanie mam ochotę przeczytać najnowszą książkę Myśliwskiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej zachęcające jest dla mnie poznanie pióra tego pisarza. Coś mi się zdaję, że to bardzo wartościowy pisarz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na razie przymierzam się do "Traktatu o łuskaniu fasoli", ale w Twojej recenzji jest tyle emocji, że nie sposób przejść obojętnie także obok "Ostatniego rozdania".

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresowałaś mnie, myślę, że bym się skusiła na te książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę i żałuję, tak bardzo żałuję, że nie kupiłam jej ostatnio w księgarni :( Ta książka wydaje się być bardzo mądra i napisana z przesłaniem. Lubię czytać te powieści, które traktują o sensie życia. Bardzo podobają mi się również cytaty.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety obawiam się, że to nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna recenzja :)
    Ta książka kusi mnie już swoją okładką. Nadal nie miałam okazji przeczytać nic tego autora, ale w końcu to zrobię, strasznie ciekawa jestem jego prozy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Głupio mi, ale nie czytałam nic tego pana, a jego literaturę uważam za ambitną, dlatego koniecznie muszę nadrobić swoje braki :)

    OdpowiedzUsuń