sobota, 26 października 2013

Na zawsze wygnańcy - Fiorella de Maria Nash


tytuł: Na zawsze wygnańcy
tytuł oryg.: Poor Banished Children
autor: Fiorella de Maria Nash
wydawnictwo: Promic
rok wydania: 2013
ilość stron: 344

moja ocena: 7/10

Bardzo lubię serię „Okna” wydawnictwa Promic. Najnowszym tomem w serii jest powieść „Na zawsze wygnańcy” autorstwa Fiorelli de Maria Nash. Autorka porusza jedno z najstarszych pytań w literaturze - ile może znieść jeden człowiek?

Devonshitre, rok 1640. Morze wyrzuca na brzeg młodą kobietę, Maltankę, która jako jedyna przeżyła wybuch statku. Dobrzy ludzie litują się nad dziewczyną i otaczają ją opieką. Z pokiereszowanego ciała ocalonej można wyczytać jej przeszłość, gdyż stare rany sugerują, że była wielokrotnie bita i maltretowana. Lady Alice podejrzewa, że bohaterka została porwana przez piratów i sprzedana gdzieś do niewoli. Kiedy dziewczyna odzyskuje przytomność okazuje się, że całkiem dobrze zna łacinę, a nawet zna się na medycynie. Warda, bo tak ma na imię, prosi o rozmowę z księdzem, gdyż wie, że jej rany są zbyt poważne, aby je lekceważyć. Rozpoczyna się spowiedź, z której to czytelnik dowiaduje się o tragicznych losach bohaterki. 

Warda (a także Ursula i Perpetua, bo takie imiona towarzyszą jej na różnych etapach życia) to dzielna i nieszablonowa postać. Jako dziecko została odrzucona przez matkę, wychowywała się sama i w pewnym momencie przypominała raczej dzikie zwierzątko, a nie małą dziewczynkę. Pomocną dłoń wyciągnął do niej ojciec Antonin, który nauczył ją sztuki medycznej i wskazał drogę do Boga. Dzięki temu dziewczyna zdecydowała się na życie mniszki, która swoimi umiejętnościami służy ludziom. W miarę spokojne i szczęśliwe życie Perpetui kończy się nagle i niespodziewanie, w momencie, kiedy na wioskę napadają piraci...

Głowna oś powieści skonstruowana została wokół spowiedzi bohaterki, chociaż perspektywa i typ narracji zmienia się w każdym rozdziale. Czasami to Warda opowiada swoje przeżycia w pierwszoosobowej narracji, a momentami jest to ktoś z jej otoczenia. Do tego dochodzi trzecioosobowy narrator, który relacjonuje wszystko z własnej perspektywy. Początkowo trochę przeszkadzało mi takie pomieszanie z poplątaniem, ale już po kilku rozdziałach przywykłam, a na końcu uznałam, że było to interesujące doświadczenie. Z czymś takim jeszcze nie spotkałam się w żadnej książce. 

„Na zawsze wygnańcy” to bardzo dobra książka o nieodgadnionych kolejach losu, nadziei, walce i niezłomnej sile charakteru młodej dziewczyny, która doświadczyła najgorszego, bo „Piekło zawsze zaczyna się na ziemi”. Tym samym jest to idealna powieść dla wszystkich, którzy lubią refleksyjne i smutne powieści ze szczyptą przygody w tle. Polecam.
***
 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Agnieszce i wydawnictwu PROMIC

17 komentarzy:

  1. Okładka jak i opis fabuły bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten tytuł trochę kojarzy mi się z książką "Jego wysokość pirat"(choć ta pozycja to romas, bardzo dobry swoją drogą). Trafia w me gusta, tak wiec zapisuję na liście;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem tego zdania, że często „Piekło zawsze zaczyna się na ziemi”. Co do powyższej książki, mam mieszane uczucia, ponieważ wolę fabułę osadzoną we współczesności, ale z drugiej strony historia „Na zawsze wygnańcy” brzmi tak ciekawie, że chciałabym ją jednak poznać całą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś czuję, że książka i na mnie zrobi dobre wrażenie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie powiem, coś jest w tej historii przyciągającego- choć wolę jednorodną narrację w danej książce. Zastanowię się nad lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii, ale jeżeli książki wchodzące w jej skład są podobne do tej opisanej powyżej, to bardzo chętnie się z nią zapoznam ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


  7. "W książce „Jestem Tyrmand, syn Leopolda” syn, praktycznie nieznający ojca, mierzy się z jego legendą. Czyni to w sposób niewymuszony, z elegancją i olbrzymimi zasobami humoru.


    Matthew Tyrmand ma w sobie i pokorę człowieka, który nie zna swojego przodka, i ciekawość wobec tego, w jaki wpływ Leopold Tyrmand miał na swoich czytelników, na pewną epokę w literaturze polskiej.


    Wspólna książka młodego Tyrmanda i Kamili Sypniewskiej nie jest jednak tylko pomnikiem wystawionym autorowi „Złego”. Dużo w niej wspomnień syna, ale też dużo informacji o tym, jak wygląda życie Matthewa Tyrmanda, o jego pracy na Wall Street i biznesie maklerskim. O ile ta część może wydawać się niektórym lekko nużąca, to już opis tego, jak autor poznawał koloryt ojczyzny swojego ojca, jak realizował dziedziczoną po ojcu miłość do własnego kawałka świata i o tym, jak bardzo w poznawaniu Polski pomagali mu zauroczeni twórczością Leopolda udzie, może zaspokoić czytelniczą ciekawość tych, którzy chcą lepiej poznać pisarza i jego syna.



    „Jestem Tyrmand, syn Leopolda” to fascynujący misz-masz pozwalający poznać ojca i syna z innej, niż dotychczas, strony. Obydwie te postacie są podobnie interesujące."

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam za ten komentarz,ale przeczytałam go i pomyślałam o tobie.Ciekawe jest to,jak różni ludzie różnie postrzegają tę samą rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale o to też chodzi :) wszystkim i tak się nie dogodzi, mi młody Tyrmand nie dogodził, ale cieszę się, że inni odebrali jego książkę inaczej :)

      Usuń
  9. O! To książka zdecydowanie dla mnie. Koniecznie muszę ją przeczytać. Bardzo fajny i pomysłowy motyw z tą spowiedzią. Nie czytałam jeszcze takiej książki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że bardzo zainteresowała mnie ta książka. Dopisuję do listy planów na (mam nadzieję) niedaleką przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie, ale i przerażająco. Zawsze, gdy myślę o obozach koncentracyjnych zastanawiam się, ile jest w stanie człowiek znieść upokorzenia i innych strasznych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama w życiu nie trafiłabym na tę książkę, ale brzmi całkiem sympatycznie, fajnie, że trafiłam na tę recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi obiecująco i dość ciekawe. Z chęcią sięgnę, gdy będę miała chwilkę wolnego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie podoba mi się okładka tej książki :) Treść wydaje się również bardzo interesująca :) Może kiedyś uda mi się ją przeczytać :) Cóż nie skłamię mówiąc, że chciałabym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomyślę nad tą książka, jestem w niej coś co przyciąga, ale boję trudu tematu :)

    OdpowiedzUsuń