środa, 2 października 2013

Daj nura. Życie po chrzcie i bierzmowaniu - Timothy Radcliffe


tytuł: Daj nura. Życie po chrzcie i bierzmowaniu
tytuł oryg.: Take The Plunge
autor: Timothy Radcliffe
wydawnictwo: W drodze
rok wydania: 2013
ilość stron: 312

moja ocena: 8/10

Ojciec Timothy Radcliffe, dominikanin, Brytyjczyk, wieloletni profesor Nowego Testamentu na Uniwersytecie Londyńskim, specjalizuje się w książkach religijnych poruszających problemy wiary, Kościoła, a także zwyczajnego życia. O sobie pisze z dystansem i dużą dozą poczucia humoru, tym samy udowadniając, że ksiądz to tez człowiek.

„Daj nura”, najnowsza publikacja londyńskiego dominikanina, skupia się wokół tematyki dwóch sakramentów świętych – chrztu i bierzmowania (tym zagubionym w sprawach duchowych przypominam, ze wszystkich sakramentów jest siedem). Autor po kolei omawia elementy ceremonii Chrztu Świętego, tłumaczy dlaczego katolicy przynoszą do chrzcielnicy malutkie dzieci, a na bierzmowanie trzeba czekać tyle lat (jakby nie dało się załatwić jednego przy drugim). Na początku każdego rozdziału ojciec Radcliffe jeszcze trzyma się tematu, ale później od słowa do słowa, pojawiają się kolejne myśli, dygresje, wtrącenia. Co ciekawe, to literackie „gadulstwo” autora jest jego ogromną zaletą. Dzięki temu „Daj nura” jest książka niesamowicie ciekawą i w pewien sposób zaskakującą. Poza szczegółowym omówieniem istoty sakramentów dostajemy opowieść o tym co w życiu chrześcijan najważniejsze. I to bez zbędnego przynudzania, mentorskiego tonu, grzmienia porosło z ambony.

W swojej publikacji ojciec Timothy porusza wiele istotnych spraw nie tylko duchowych, ale i tych typowo ziemskich. „Daj nura”powinni przeczytać wszyscy rodzice, którzy oczekują dziecka i już wiedzą, że na pewno zdecydują się na chrzest. Dlaczego? Ponieważ autor próbuje uświadomić czytelnikom m.in. jak istotną kwestią jest dobór odpowiedniego imienia dla maluszka, który przyszedł na świat. W końcu to imię będzie towarzyszyć człowiekowi przez cały życie, będzie go określać i identyfikować. Dlatego nie może to być pochopna decyzja oparta na chwilowej modzie, czy fanaberiach rodziców. Kiedy czytałam ten rozdział przypomniała mi się kilkuletnia Arwena, która mieszka w moim mieście. Kocham prozę Tolkiena, ale mimo wszystko uważam, że rodzice skrzywdzili swoją córkę. Nadal nie daje mi spokoju jak będzie się nazywać jej potencjalne rodzeństwo. Boromir? Legolas? Bilbo? Galadriela?

Ojciec Timothy Radcliffe o sprawach ważnych i poważnych potrafi opowiadać w sposób lekki i dowcipny. Wie w jaki sposób zaciekawić czytelnika, przykuć jego uwagę. Jak z rękawa sypie anegdotkami, przytacza historie z życia wzięte oraz te zaczerpnięte z popkultury.  Dodatkowo jest niesamowicie oczytanym człowiekiem. W swojej książce co rusz nawiązuje do różnych powieści, poezji, żywotów świętych, twórczości doktorów Kościoła i oczywiście fragmentów Pisma Świętego. Przy tym wszystkim nie jest napastliwy, co z pewnością usatysfakcjonuje wszystkich, którzy podchodzą sceptycznie do publikacji religijnych.

„Daj nura” to wyjątkowo dobrze napisana książka, która jednocześnie bawi i uczy (a to się nie często zdarza),  bo okazuje się, że o Bogu można mówić na serio, a jednak w sposób lekki i zabawny. Poza tym jest to idealna pozycja dla wszystkich, którzy jakoś nie potrafią zrozumieć po co nam te wszystkie sakramenty oraz szukają sensu wiary. Polecam!

16 komentarzy:

  1. Bardzo dobra pozycja. Idealna na prezent dla młodych chrześcijan.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie to, że modzie uległam wybierając imię, ale ...
    chciałam dla córci imienia małopopularnego - niestety nie sprawdziłam rankingów popularności i wyszło na to, że to niepopularne wg mnie imię jest jednym z najpopularniejszych :)

    Szkoda, że wcześniej nie było tej książki, może inaczej do tematu bym podeszła

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja, bardzo miło się czyta wszystko, co piszesz :) Mimo tego, iż nie lubię książek kościelnych, katolickich itp. to ta wydaje się być niesamowicie ciekawa! I, naprawdę - dziecko nazywa się Arwena? Ja bym chyba zmieniła imię...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie! osobiście zasłyszane przez moją przyjaciółkę na placu zabawa! mam wołała za córcią po polsku, a nie w języku elfów :p

      Usuń
  4. Lubie takie książki, gdzie nie przedstawia się religii jako czegoś zbyt podniosłego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna okładka. Przykuwa oko. Tematyka również wartościowa i fajnie, że pokazana w bardziej żartobliwym tonie.

    OdpowiedzUsuń
  6. oj ja ostatnio już nie mam czasu na czytanie; p

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka intrygująca, a i treść ciekawa, chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  8. To może być ciekawa lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawa forma ujęcia tematu, ale przypuszczam, że nie będę miała okazji do przeczytania tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No dla mnie ta pozycja by sie nadawała, ponieważ jakoś nie moge znalesć sensu ych wszytskich sakramentów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie moja tematyka, zdecydowanie. Wierzę, że sporo ciekawych anegdot można w tej książce znaleźć, no ale...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo nie mojej tematyki to chętnie bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie moja tematyka, ale uważam, że to świetny pomysł na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wydawnictwo i fakt, że autorem jest dominikanin - już te dwie rzeczy zachęcają mnie do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń