czwartek, 31 października 2013

Autokar do nieba - Paweł Olearczyk


tytuł: Autokar do nieba
autor: Paweł Olearczyk
wydawnictwo: Novae Res
rok wydania: 2013
ilość stron: 120

moja ocena: 6/10

Po „Autokar do nieba” sięgnęłam z lokalnego patriotyzmu. Paweł Olearczyk pochodzi z Kęt, urodził się w Oświęcimiu. Jak nic swój chłopak, pisarz zza miedzy. Do tego doszła wyjątkowo ładna i przyciągająca wzrok okładka i zachęcający opis fabuły.

Marcin budzi się rano z ogromnym kacem. Wesele siostry było jak najbardziej udane, szkoda tylko, że bohater nie pamięta połowy imprezy. Co nieco wyjaśnia się po kilku telefonach... Okazuje się, że parę spraw wymknęło się spod kontroli i nie obeszło się bez ofiar w ludziach. Jednym z poszkodowanych jest Grzesiek, który przez Marcina nie może pilotować siedmiodniowej wyprawy do Rimini. Bohater zgadza się zastąpić znajomego, w końcu nie na darmo ukończył kurs dla pilotów wycieczek. To nic, że sam nigdy nie był we Włoszech i nic nie wie o mieście docelowym oraz o tych mijanych po drodze. Grupa, która chłopak będzie się opiekował, jest równie barwna jak sam bohater. Zaczynając od dwóch kierowców gejów, starszego zbereźnika, który lubi sobie zapalić zioło, księdza i jego seksownej siostry (bynajmniej zakonnej) i podejrzanego jegomościa, który zajmuje się szemranymi sprawkami. Jedno jest pewnie, będzie wesoło! 

Powieść zaczyna się rewelacyjnie. Jest zaskakująco i zabawnie. Marcin jest uroczym bohaterem, którego nie sposób nie lubić, a jego poczucie humoru jest trochę prostackie i nasycone różnymi stereotypami, co tylko uwypukla komizm sytuacyjny. Autor raz za razem puszcza oko do czytelnika, a kolejne nieoczekiwane zwroty akcji powodują niepohamowane wybuchy śmiechu. Niesyty gdzieś w połowie to ciągle gadanie o seksie, nawiązania do gejów i wszelkich nieprzyzwoitych zachowań zaczęły mnie męczyć, a co gorsza nudzić... Nawet najlepszy żart powtarzany zbyt często przestaje śmieszyć. Wydaje mi się, że autor chciał uciągnąć na tym motywie całą powieść. Również więcej uwagi należałoby poświęcić wątkowi kryminalno-sensacyjnemu, który rozwijał się ciekawie, ale został potraktowany po łebkach. Trochę szkoda, bo potencjał „Autokaru do nieba” nie został do końca wykorzystany.

Pomimo, iż czuje pewien niedosyt, to jestem bardzo ciekawa poprzednich utworów Pawła Oleraczyka, czyli debiutanckiej powieści „Nie pytaj mnie o Rose” i „Wszyscy jesteśmy sterowani”.  „Autokar do nieba” polecam wszystkim pragnącym chwili relaksu i niezobowiązującej rozrywki po ciężkim dniu.

***
Za możliwość przeczytania książk bardzo dziękuję Pani Dorocie i wydawnictwu Novae Res!

27 komentarzy:

  1. Gdyby mi wpadła w ręce to pewnie bym przeczytała, szukać na siłę nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i chociaż była zabawna, to jednak pozostawiła we mnie spore uczucie niedosytu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja recenzja zapowiadała ciekawą fabułę, jednak końcówka już mnie nie zachęca :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już recenzje. Według tego co piszesz - czekałabym na następne pozycje autora, nie poprzednie:) Widocznie ma potencjał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednie też :) żeby sprawdzić czy ma tendencje spadkowe, czy wzrostowe :)

      Usuń
  5. Nie cierpię bycia zabawnym na siłę. Podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieopanowane wybuchy śmiechu są uciążliwe, zwłaszcza w pociągach... :D
    Świetna recenzja. Przekonałaś mnie do tej książki!
    Przepraszam, że zjawiłam się po tak długim czasie... Ale zapewniam, że czytam! Czytam wszystkie recenzje, ale brak mi czasu na komentowanie :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś? Nawet jeśli książka jest dość przeciętna, ma coś, co mnie przyciąga...

    OdpowiedzUsuń
  8. Sam tytuł ciekawy choć nie wiem czy sięgne. Jakoś opis mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam mieszane uczucia, ale raczej się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej nie będę sięgała po tę książkę. Sama recenzja świetna, ale tematyka jakoś mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też jestem z okolic Bielska :) O pisarzu jeszcze nie słyszałem, ale wypadałoby coś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie, w kwestii okładki na pewno się z Tobą nie zgodzę. Lubię książki, które potrafią mnie rozśmieszyć, ale nie lubię, gdy autor wałkuje jeden temat aż do znudzenia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam już parę razy o tym autorze. Jednak żadna jego książka nie trafiła w moje ręce. Wydaje mi się, że nie przypadłby mi on do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem dlaczego, ale jak przeczytałam tytuł "Autokar do nieba", oczekiwałam historii o wypadku autokaru, który jechał przykładowo do Rzymu.

    Mnie okładka nie zachwyca, ale też nie jest tak, że mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. mm ja jak na razie to tylko czytam książki do szkoły ; p

    OdpowiedzUsuń
  16. Może i barwna, ale mnie jakoś nie bardzo przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jasne, że chcę :) Napisz jak mogę się z Tobą skontaktować w tej sprawie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie jest sięgnąć czasem po powieść napisaną przez kogoś z naszych stron - takie trochę inne uczucie :) Szkoda, że potencjał nie do końca wykorzystany, ale początek chyba nieźle wróży na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w moim pierwszym autorskim WYZWANIU czytelniczym "Literacka Korona Ziemi" :) Będzie mi bardzo miło, jeżeli Ci się spodoba :) Wyzwanie skierowane jest również do osób nie posiadających blogów.
    Wszystkie informacje znajdziesz na moim blogu w zakładce "Literacka Korona Ziemi" :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hm... zabawna powieść z ładną okładką :) Kiedy będę mieć więcej czasu to być może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hm, wygląda na to, że jak na porządnego pilota wycieczek przystało, powinnam to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię przeczytać czasami takie książki, więc kiedyś na pewno ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że mogłaby mi się mimo wszystko spodobać. Może kiedyś na nią trafię.

    OdpowiedzUsuń
  24. Taki rodzaj humoru nie do końca mi odpowiada...nie będę się więc denerwować i sięgać po tę powieść;)

    OdpowiedzUsuń
  25. no tak pół na pół , mam mieszane uczucia i żebym koniecznie miała to przeczytać to nie, ale jak wpadnie w ręce to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń