sobota, 14 września 2013

Traktat o łuskaniu fasoli - Wiesław Myśliwski


tytuł: Traktat o łuskaniu fasoli
autor: Wiesław Myśliwski
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2006
ilość stron: 400

moja ocena: 10/10

„Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, za który pisarz zdobył wiele prestiżowych nagród, w tym Nagrodę Nike, leżał na mojej półce jakieś dwa lata. Co jakiś czas zerkałam na książkę, chciałam zabrać się za czytanie, ale w ostateczności odkładałam tom. W końcu postanowiłam, że muszę poznać tę powieść, otworzyłam tom na pierwszej stronie i przepadłam… Na takie opowieści czekam latami, co ciekawe, zawsze przychodzą do mnie dokładnie wtedy, kiedy ich potrzebuję.

Bohater powieści opowiada historię swojego życia tajemniczemu przybyszowi, który chce kupić od niego fasolę. Wspomina wiejskie i sielskie dzieciństwo, okrutne czasy wojny, okres młodości i wielkich marzeń o własnym saksofonie, lata emigracji, a w końcu moment powrotu do ojczyzny. W swoim monologu narrator nie trzyma się sztywno chronologii, często zdarzają mu się dygresje, urwane wątki, niedopowiedziane historie.

„Świat jest tym, co opowiedziane. Dlatego coraz ciężej żyć. I może tylko sny stanowią o nas. Może jeszcze tylko sny są nasze?”

Kim jest mężczyzna odwiedzający bohatera? Można tylko przypuszczać, że bezimiennym gościem jest śmierć we własnej osobie. Mówi się, że w krańcowych momentach człowiekowi całe życie przelatuje przed oczami. Tak jest właśnie u Myśliwskiego. Bohater wspomina swoje dzieje, a wszystko zaczyna się i kończy tytułowym łuskaniem fasoli. Czemu łuskanie fasoli? Nie wiem, ale wydaje mi się, że ta prosta czynność jest dla narratora symbolem dzieciństwa. To zwykłe zajęcie  integrowało całą rodzinę, gromadziło w kręgu, na długie godziny zajmowało ich wspólny czas, dawało pretekst do bliskości i niekończących się rozmów. Wszystko było łatwe, beztroskie i stryj Jan jeszcze wtedy żył. Może już nigdy później nie jesteśmy tak szczęśliwi jak w dzieciństwie, a dorosłe łuskanie fasoli jest tylko zaklinaniem przeszłości? Próbą ocalenia tamtego świata, który przeminął i nigdy nie wróci? 
Bohater wspomina, że będąc dzieckiem nie lubił łuskania fasoli. Ja uwielbiałam! Mogłabym tak łuskać godzinami. A może tylko pamięć mnie oszukuje? Tak jak w przypadku łuskania kukurydzy. Wiem, że tego nie znosiłam. A jednak dzisiaj wydaje mi się, że nie było fajniejszego zajęcia. Oddałabym wszystko za jedno zimowe popołudnie, kiedy wszyscy razem siedzieliśmy wokół wielkiej miski, uzbrojeni w te same łyżki, którymi kilka godzin wcześniej jedliśmy ulubiony przez dziadka rosół z ziemniakami. Bo kukurydzę łuskało się łyżkami. Było to nudne, żmudne i męczące zajęcie. A jednak łzy stają w oczach na samo wspomnienie…

Cała powieść składa się z genialnych mini obrazków, które nie mieszczą się w żadnej skali ocen,  które  nawet wyrwane z kontekstu zachwycają.
„- No, majster. Jak majster myśli, jest, czy go nie ma?
- Kto? – odezwał się wreszcie.
- Bóg.
Nie od razu odpowiedział, dopiero gdy zgasił papierosa:
- Po co mnie pytasz? Po co ich pytasz? Nie przegłosujesz. Siebie spytaj. Ja mogę ci tyle powiedzieć, że tam gdzie byłem, go nie było.”
Nadal nie nie daje mi spokoju myśl, gdzie mógł byś majster, że Boga tam nie było.

Wiesław Myśliwski unika górnolotnych słów, nadmuchanych określeń, wzniosłych zdań i wydumanych opowieści. Jest tylko prostota i prawda, mądre i życiowe historie, napisane w sposób zwyczajnie piękny i wzruszający. Opowieść o śwince Zuzi doprowadziła mnie do łez. Najpierw rozbawienie, a później smutku. Bo „Traktat o łuskaniu fasoli” jest powieścią dotykającą wszystkich emocji czytelnika. Wydaje mi się, że jest to jedna z niewielu powieści, którą każdy odczyta inaczej, bo przez pryzmat własnych doświadczeń. Nie da się jej zinterpretować i zamknąć w jednej, słusznej wersji, tak jak nie da się jednoznacznie określać poezji.
„Traktat o łuskaniu fasoli” to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza, opowieść o dorastaniu i kształtowaniu własnej osobowości, jaką kiedykolwiek czytałam. Nie będzie ani krzty przesady jeśli stwierdzę, że powieść Myśliwskiego stała się jedną z kilku książek mojego życia. Czy ktoś dzisiaj potrafi jeszcze tak pisać? Może Stasiuk, choć jego książki są zupełnie inne, ale w nich również można odnaleźć ten dystans do siebie i czułość do świata. Polecam z całego serca!

„Może zdziwię pana, ale czasem, choć na chwilę, chciałbym być psem. Nie na zawsze, na chwilę. Może bym się wtedy dowiedział czy, dajmy na to, śnię się im. Każdy chciałby wiedzieć, jak się komuś śni. Pan nie? Chciałby pan, chciałby. A skąd pan wie, że nikomu się nie śni? Może tylko nikt dotąd panu tego nie powiedział. Ja chciałbym jeszcze tylko wiedzieć, jak się śnię tym moim psom.”

38 komentarzy:

  1. O wojnie i taka wysoka ocena, muszę ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. W pełni się z Tobą zgadzam, co do oceny. Arcydzieło. I choć prowadzenie narracji na zasadzie monologu wewnętrznego na początku trochę męczył, szybko można się przyzwyczaić. Najważniejsze, że Myśliwski znowu wraca z nową powieścią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wypatruje listonosza od kilku dni, bo nową powieść mam już zamówioną :)

      Usuń
  3. Przypomniałam sobie ten spokój, który towarzyszył mi lekturze. Wyciszenie, podziw, pięknie było... Również uwielbiam tę książkę, traktuję jako jedną z najważniejszych. Nawet o niej nie pisałam, bo po prostu nie wiedziałam jak, nie wiedziałam, czy mi wolno.
    Teraz przymierzam się do kupna innych jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakiś czas temu bardzo chciałam przeczytać tą książkę i jest nawet w mojej bibliotece, ale obmyśliłam się przez ten... dziwny (dla mnie) tytuł. Teraz po Twojej recenzji już nie pozwolę żeby ta lektura mnie ominęła. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w całości- według mnie fenomen.

    OdpowiedzUsuń
  6. ^ to nie jest książka "o wojnie". To książka o życiu. Wojny w niej jest bardzo mało. Ocena natomiast w pełni zasłużona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nazwisko autora i tytuł obiły mi się o uszy, ale nie wiedziałam, że to tak wspaniała powieść. Piękne jest to, że jest tak uniwersalna i każdy może zinterpretować ją inaczej. Zdecydowanie coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. no no :)
    wciągnę na listę zakupów, bo nie czytałam - jak to możliwe??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emmo, widocznie do tej pory nie była Ci potrzebna :) ale przeczytaj, odnajdziesz w niej kawałek siebie :)

      Usuń
  9. Nie słyszałam jeszcze o tej książce. Też mi się czasami zdarza odkładać jakąś pozycję na półkę przez dłuższy czas, bo nie mam na nią ochoty, bo wydaje mi się, że nie był to trafiony zakup, ale uwielbiam to uczucie, gdy jednak w końcu po nią sięgam i jestem w szoku, że tak mi się ona spodoba:)
    Z przyjemnością sięgnę po tę książkę, a Ciebie zapraszam do bardzo dziwacznej zabawy blogowej "Cośtam cośtam Ełord". Szczegóły u mnie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam inną książkę tego autora, bodajże ,,Nagi sad'' ale jeszcze jej nie czytałam. Jak tylko to nadrobię to zastanowię się nad dalszymi dzieła pana Myśliwskiego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam to na zajęcia na uczelni i naprawdę książka przypadła mi do gustu :) Odnoszę wrażenie, że najlepsza byłaby w formie audiobooka :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa, gdzie to drogi zaprowadziły majstra, że zabrakło boga. Przecież wiadomo, że "Zimno czy nie bóg tutaj będzie".

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej książce, ale nie miałam okazji jej poznać. Muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej książce, ale wydaje mi się bardzo ciekawa. Lubię takie historię! Z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kompletnie mnie do niej przekonałaś, chociaż już od jakiegoś czasu zabieram się za książki, które zdobyły nagrodę Nike :) Wygląda na to, że to prawdziwa perełka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nie znam, ale już nabrałam ochoty na książki Pana Myśliwskiego, dokonałam przeglądu jego twórczości i stwierdziłam, że to bezwzględnie literatura dla mnie. Po Twoim pości widzę to wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zainteresowałaś mnie w szczególności tym cytatem. Zastanawiający..

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow. I pomyśleć, że nawet nie słyszałam o tej książce! Również czuję się w 100% przekonana: na takie książki warto poświęcić swój czas.

    OdpowiedzUsuń
  19. Koniecznie muszę przeczytać. A cytaty- genialne

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja ciągle staram się zrozumieć jego "Kamień na kamieniu", ale żeby to zrecenzować będę musiała przeczytać jeszcze raz....

    OdpowiedzUsuń
  21. Co tu dużo mówić, ta książka jest jednym z moich priorytetów na liście czytelniczej ): Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zwykle unikam książek, które dostają jakieś wysokie oceny, bo już wiele razy się sparzyłam... A jednak widzę, że tutaj po prostu muszę zrobić wyjątek. Wspaniałe cytatu, które zachęcają do czytania. Ja nigdy nie obierałam kukurydzy jak Ty, ale łuskałam fasolę, więc może bym się tam gdzieś odnalazła :D Zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Do takiej literatury (która zdobyła Nagrodę Nike), jakoś ciężko mi się przekonać, choć te cytaty są bardzo zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam na półce u mamy, czas, żeby ją podkraść :)
    PS Otagowałam cię w zabawie "Zaksiążkuj nazwę bloga". Jeśli chcesz wziąć udział, szczegóły u mnie.
    Pozdrawiam,
    My Paper Paradise

    OdpowiedzUsuń
  25. Już słabo pamiętam tę książkę, ale wiem, że ogromnie mi się podobała. Muszę koniecznie wrócić do Myśliwskiego.

    OdpowiedzUsuń
  26. A "Pałac" znasz? To pierwsza książka tego autora, jaką przeczytałam, i bardzo dobrze ją wspominam. Monolog (oczywiście), ale interesujący (oczywiście). Punktem wyjścia jest wejście chłopa do opuszczonego domu pana, czyli różnice między nimi, po czym historia stopniowo nabiera uniwersalnego wydźwięku (i znowu - oczywiście; to są chyba typowe elementy dla tego pisarza).

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja chcę! Ocena wysoka - fakt, ale tematyka, zaangażowanie w opis, przekonana jestem w pełni;);)

    OdpowiedzUsuń
  28. Trochę się boję książek, gdzie chronologia nie jest zachowana, bo jeśli jest to zbyt chaotyczne to się gubię, a tego nie lubię. Ale z drugiej strony tematyka mnie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie zwrocilabym na nia uwagi ze wzgledu na tytul, ale po Twojej recenzji dopisze ja do listy ksiazek do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Takie wzruszające historię zazwyczaj okazują się najlepszymi książkami, gdyż zapadają głęboko w pamięci i przekazują wiele pozytywnych wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytałam ją dwano. Za dawno. I chyba przekonalaś mnie że czas na powtórkę! dziękuję. Takiego bodźca potrzebowałam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam ostatnio artykuł o tym autorze, a propos jego nowej powieści - już wtedy mnie zainteresował, a Twoja świetna recenzja dodatkowo mnie nakręciła :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. powieść bardzo mi się podobała,to jeden z tych utworów,które zostają na długo w pamięci,a to co napisałaś o niespodziewanym gościu i o śmierci też jest bardzo ciekawe,pozwala spojrzeć na utwór myśliwskiego zupełnie z innego punktu widzenia,co do twojego dziadka,to ilekroć przychodzi mi na myśl,to zawsze widzę jak idzie,z taczkami przez drogę,w stronę zabudowań gospodarczych

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja łuskanie fasoli również dobrze wspominam :) Dokładnie tak jak pisałaś, nie o samą w sobie czynność chodzi, ale o ten czas wspólnie spędzony, w miłej atmosferze :)

    U mnie też rosół z ziemniakami się jadało :) lubię :) choć wielu wydaje się to dziwne zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Gdyby nie Ty pewnie nie zwróciłabym uwagi na tę książkę. A tak wiem, że to byłby błąd i to spory. Zapisałam tytuł i z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń