poniedziałek, 2 września 2013

Jutro przypłynie królowa - Maciej Wasielewski


tytuł: Jutro przypłynie królowa
autor: Maciej Wasielewski
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2013
ilość stron: 168

moja ocena: 7/10

Pitcairn jawi się jako raj. Niewielka wyspa na Ocenie Spokojnym, kilkudziesięciu mieszkańców żyjących  we wspólnocie, która troszczy się o siebie wzajemnie. Ale pod tą przykrywką krainy wiecznej szczęśliwości, płynącej miodem, którym zajada się brytyjska królowa, rozgrywa się horror, kobiety żyją w ciągłym strachu, normy społeczne praktycznie nie istnieją. Maciej Wasielewski, młody reporter, wyrusza na Pitcairn pod przykrywką antropologa, aby dotknąć prawdy i na własne oczy zobaczyć zło rządzące wyspą.

Na Pitcairnie ludzie są nieufni, wrogo nastawieni do obcych. Pielęgnują w sobie kult buntowników z „Bounty”, żyją we wspólnocie, która wie o sobie wszystko. „Wspólnota jest najważniejsza. Człowiek rodzi się i umiera, a wspólnota trwa – już dwieście dwadzieścia lat, odkąd przypłynęli buntownicy.” Życie w zamkniętym, hermetycznym świecie zmieniło ludzi. Powstały nowe zwyczaje i zasady, moralność przestała istnieć. „Pitcairneńczycy są jak wielopokoleniowa rodzina zmuszona żyć w przyciasnym mieszkaniu – knują i zwalczają się po cichu.” Społeczeństwem rządzą najsilniejsi mężczyźni, którzy ustanawiają własne prawo, kierują się pierwotnym instynktem, który nakazuje im brutalnie gwałcić kobiety. Poczucie bezkarności sprawia, że ofiarami padają nawet kilkuletnie dziewczynki. Gwałtów dokonują sąsiedzi, dziadkowie, bracia, ale nigdy ojcowie. Czasami tata podsyła córkę swojemu bratu licząc na taki sam rewanż. „Bo widzisz, oni kochają, jakby nienawidzili. Taka miłość z wadą serca. Nić, co nie złączyła, choć oplotła.”
Maciej Wasielewski ma doskonały warsztat, potrafi zaciekawić, dawkować informacje, tak, żeby czytelnik sam mógł spekulować, odkrywać sekrety. Niestety w moim odczuciu autorowi nie udało się utrzymać ciągłego napięcia i mniej więcej w połowie większość emocji opada. Reporter zagłębia się w historię wyspy i jej mieszkańców, co trochę mnie wybiło z rytmu i znudziło. Z czasem jest coraz lepiej, ale nie udało mi się już osiągnąć wcześniejszego skupienia i zainteresowania tekstem. Ponadto zdziwił mnie fakt, że początkowo pan Wasielewski opisuje trudności związane z dostaniem się na wyspę (cóż za napięcie!), a pod koniec informuje, że mieszkańcy żyją z turystyki... To w końcu są problemy, żeby dotrzeć na Pitcairn, czy ich nie ma? Bo określenie „turystyka” sugeruje raczej sielankę i luksusy, dla wszystkich, którzy mają odpowiednią ilość pieniędzy na tak egzotyczną wyprawę. Co więcej wydawca sugeruje, że Maciej Wasielewski odkrył tajemnicę wyspy. No chyba nie do końca, skoro w 2004 r. odbyły się procesy, które wywołały burzę na świecie. Trochę szkoda, że autor pominął w tekście własne odczucia. Co prawda jest kilka osobistych zdań, ale jak dla mnie jest to zdecydowanie za mało. Szczególnie, że reporter musiał ukrywać swoją tożsamość, podejmować ryzyko, być w ciągłym stresie. Aż mnie skręcało, żeby poznać prywatne zdanie autora na temat aktualnie rozgrywających się zdarzeń.
„Jutro przypłynie królowa” to bardzo dobry reportaż, który na pewno nie rozczaruje miłośników gatunku. Pomimo kilku niedociągnięć książkę czyta się z szeroko otwartymi oczami. Szok i niedowierzanie towarzyszą odbiorcy prawie przez cały czas. Mocny, dobrze napisany tekst! Polecam!

19 komentarzy:

  1. O wyspie Pitcairn i panującej tam sytuacji nigdy nie słyszałam (wstyd!), dlatego też z największą przyjemnością przeczytałam Twój wpis.
    Spodziewałam się, że ta książka musi być dobra, skoro wydało ją Czarne. Jak widać po Twojej opinii, wcale się nie pomyliłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerażający reportaż! Nie mogłam uwierzyć, że do podobnych wydarzeń mogło dojść w dzisiejszych czasach!
    Mnie książka trzymała w napięciu cały czas - chociaż może nie jest to dobre słowo, chodzi mi raczej o klimat nieustannego zagrożenia. Bardzo jasno wyczuwalne jest dla mnie nastawienie autora, więc ten akurat zarzut wobec książki muszę obalić. Pisząc o trudnościach w dostaniu się na wyspę miał na myśli problemy czysto techniczne, jak i niechęć oraz szykany tubylców zniechęcające do odwiedzin wyspy. Nie zauważyłam, żeby wydawca sugerował, że to autor odkrył tajemnicę wyspy. Jest mowa o wcześniejszych relacjach o sytuacji na wyspie, o procesach, a jemu po prostu udało się namówić ludzi do przerwania milczenia, zarówno ofiary, biernych obserwatorów, jak i katów, a tym samym podsumować całą sprawę, a nawet dodać coś od siebie. Nie mam książce nic do zarzucenia, jest znakomita i dopracowana!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WRESZCIE ją sobie nabyłam! Czytałam kilka jej recenzji i wszystkie oscylują wokół: zagrożenie, szok, echo zmowy milczenia... Wreszcie ją poznam - lepiej później niż wcale...

      Usuń
  3. Aż mnie zatrzęsło, jak przeczytałam ten fragment recenzji o kobietach. Zaciekawiłaś mnie. Może uda mi się przeczytać ten reportaż.
    Nie podoba mi się okładka książki, przeglądając listę czytelniczą prawie ominełam ten post, cofnęłam się tylko i wyłącznie dlatego, że to na Twoim blogu :) Okładka książki zdecodowanie nie zachęca. Oczywiście to tylko moje zdanie.

    PS Zapraszam na konkurs, do wygrania "Azyl"

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tego reportazu, poniewa bardzo lubię oglądac i czytać tego typu teksty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej pory nie czytałam jeszcze żadnego reportażu, ale powyższy ogromnie mnie zainteresował swoją mocną tematyką, dlatego chyba się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie poznam książkę, lubię reportaże.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna poluję na trochę wolnego czasu i reportaż o Pitcairn. Fascynująco przerażające zasady wspólnoty szalenie mnie pociągają.

    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Po okładce i tytule nie spodziewałem się, że mowa tu o czymś tak bardzo wstrząsającym.

    OdpowiedzUsuń
  9. szczerze skusiłabym się na te reportaże, choć po Twoim tekście kojarzą mi się one raczej z horrorem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy bym się nie spodziewała, że takie rzeczy dzieją się na tej wyspie, zwłaszcza że wcześniej kojarzyła mi się właśnie z takim tropikalnym rajem... koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi ten reportaż podobał się nieco bardziej niż Tobie, bo jakoś nie zwracałam uwagi na te drobne potknięcia o których napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam propozycje Wydawnictwa Czarne, a ta wydaje się być szczególnie interesująca. Jak tylko fundusze mi pozwolą postaram się ją kupić i oczywiście przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachęciłaś mnie bardzo :) Pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mocna książka. Podobno jeszcze dwóch innych polaków dostało się ostatnio na wyspę. Byli z łódzkiej filmówki i kręcili film o unikalnej przyrodzie na wyspie. Nie wnikali w jej historię i te straszne wydarzenia.
    Aż strach pomyśleć, że takie rzeczy mogą się dziać w XX czy XXI wieku i to pod flagą jednego z najbardziej rozwiniętych państw.

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę,że po "Strachu" tejże samej serii sięgnę po tę właśnie książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda tylko, że w połowie książki opadają emocje... Może już lepiej by było, gdyby to napięcie było dawkowane..

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam tę książkę jakiś czas temu. Zrobiła na mnie duże wrażenie i dzięki niej trochę zgłębiłam temat. Nawet w j. polskim mozna znaleźć trochę informacji na ten temat i poniuchać go z innego punktu widzenia. Ciekawa sprawa. I dramatyczna oczywiście dla zainteresowanych.

    OdpowiedzUsuń