sobota, 28 września 2013

Błękitny zamek - Lucy Maud Montgomery


tytuł: Błękitny zamek
tytuł oryg.: The Blue Castle
autor: Lucy Maud Montgomery
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2013
ilość stron: 280

moja ocena: 8/10

Lucy Maud Montgomery nie trzeba nikomu przedstawiać. Jej książki o Ani Shirley są kultowe, bawią kolejne pokolenia dziewcząt, czas obchodzi się z nimi łaskawie. No same powiedzcie, która z nas nie śledziła jej przygód z zapartym tchem, wybuchała głośnym śmiechem, kiedy Diana upiła się „sokiem” malinowym, płakała po śmierci Mateusza. Ach i nie można zapomnieć o Gilbercie! Ależ się w nim kochałam! Tak jak kiedyś odnalazłam w Ani pokrewną duszę, tak teraz Valancy stała mi się równie bliska. Razem z nią z największą przyjemnością przekroczyłam próg „Błękitnego zamku”.

Valancy Striling nie ma szczęście. Stłamszona przez rozhisteryzowaną matkę i bandę szalonych krewnych dziewczyna czuje się wyjątkowo nieszczęśliwa. W domu podporządkowana została woli rodziny, która traktuje ją jak małą, głupiutką i schorowaną dziewczynkę, która nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji. Matka ingeruje we wszystkie sfery jej życia, kontroluje nawet książki Valancy czyta. „A rodzina wyznawała pogląd, iż czytanie rozwijające umysł lub uczucia religijne jest dozwolone, a nawet godne pochwały – jednakże książki, które się podobają, są niebezpieczne.”
I faktycznie Valancy, nazywana przez wszystkich znienawidzonym imieniem Doss, buntuje się tylko w ciszy własnego serca. Co prawda udało jej się zachować w sobie poczucie humoru, ale złośliwe komentarze wypowiada tylko w myślach. Jakby tego było panna  Striling wciąż pozostaje niezamężna w wieku dwudziestu dziewięciu lat. Bliscy już postawili na niej krzyżyk, a i sama bohaterka nie wierzy, że ktoś może pokochać dziewczynę o tak pospolitej urodzie.
„Gorzka jest chwila, kiedy kobieta uświadamia sobie, że nie ma miłości, obowiązku, celu ani nadziei.”

Pewnego dnia Valancy otrzymuje list od doktora, który informuje ją o ciężkiej chorobie serca. Schorzenie jest już w ostatnim stadium, nic więcej nie da się zrobić, a biednej dziewczynie pozostał najwyżej rok życia. Ta wiadomość zmienia wszystko. Niespodziewanie Valancy odnajduje w sobie siłę, żeby wyrwać się spod skrzydeł nadopiekuńczej matki i ruszyć na poszukiwanie szczęści i miłości.

Nie wiem czy wiecie, pewnie nie wiecie, więc wam powiem, że „Błękitny zamek” jest powieścią o biblioterapeutycznych właściwościach. Dlaczego? Bo historia Valnacy ma niesamowicie optymistyczny wydźwięk, naszpikowana jest poczuciem humoru,  a sama bohaterka udowadnia, że nigdy nie jest za późno, żeby zmienić swoje życie! Osobiście jestem zachwycona tą niewielką książeczką. Panna Striling to jedna z najsympatyczniejszych bohaterek w całej literaturze. Dziewczyna ma ogromne poczucie humoru z nutką lekkiej złośliwości, które sprawia, że w trakcie lektury trudno opanować śmiech. Jednak jej największą zaletą jest głowa pełna marzeń. Jak ja uwielbiam takie nieoprawne marzycielki, z którymi mogę się identyfikować! Bo tytułowy Błękitny zamek jest miejscem, które Valnacy stworzyła w swojej wyobraźni. Tam jest panią i księżniczką, tam o jej rękę starają się najprzystojniejsi rycerze, tam nie istnieje poczucie czasu, tam dziewczyna jest naprawdę szczęśliwa. Macie takie swoje miejsce, do którego uciekacie, żeby odpocząć? Ja mam...

„Błękitny zamek” jest idealną powieścią dla... wszystkich! Morał płynący z opowieści jest ponadczasowy, pomimo faktu, że zwroty akcji trącą trochę naiwnością. Historia Valancy jest zwyczajnie piękną i zabawną opowieścią o miłości, szczęściu i walce o ocalenie własnej osobowości. Wiem, że będę wracać do tej książki wielokrotnie. Gorąco polecam!

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Kasi 
i Wydawnictwu Egmont!

36 komentarzy:

  1. Czytałam już dwie recenzje tej książki na blogach, widać, że staje się ona dość znana. Chętnie bym powróciła do Błękitnego zamku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz "Ani z Zielonego Wzgórza" czytałam we wczesnej młodości jeszcze "Dziewczę z sadu". Uwielbiam ten nostalgiczno - optymistyczny styl autorki, chętnie przeczytam i "Błękitny zamek"!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie przeczytam tą książkę, bo czytałam pozytywne recenzje o niej i nie mogę się doczekać, kiedy się do niej dorwę :) Powiem również, że postać Valency mnie niejako intryguje :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego ja tej książki nie czytałam wtedy, kiedy czytałam "Anię..." a może jednak czytałam tylko nie pamiętam tego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po kolejnej pozytywnej recenzji stwierdzam, że koniecznie muszę znaleźć tę książkę w bibliotece:) Więc tylko jak skończę czytać Anię po raz kolejny...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Anię z Zielonego Wzgórza, więc z chęcią sięgnę po inne książki tej autorki : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co, wiesz co, wiesz co? Zrobiłaś mi chęć na przeczytanie tej książki. A przede mną i tak stos książek. ^^
    Serdecznie pozdrawiam.:*
    arenaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaż nigdy nie przepadałam za „Anią z zielonego wzgórza” to ta powieść L.M. Montgomery bardzo przypadła mi do gustu. A poznałam ją dzięki lekturze książki Dodie Smith „Zdobywam zamek”. Na okładce tejże powieści polecali właśnie „Błękitny zamek”.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozycja obowiązkowa na mojej liście. A skoro jest choć w małym stopniu tak dobra jak historia o Ani to tym bardziej nie mogę się doczekać lektury.

    OdpowiedzUsuń
  10. I chociaż "Ani" nie czytałam, to ta książka bardzo mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To moja ukochana książka z dzieciństwa - czytałam ją kilkanaście razy. Czytając kolejne recenzje nowego wydania wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, że teraz pojawia się imię Valancy zamiast swojskiej Joanny. A przezwisko "Doss" nie niesie nawet połowy tego ładunku emocjonalnego jakie wywoływała "Buba" w starszym tłumaczeniu :) Z sentymentu wolę "Joannę" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na dniach zabieram się za lekturę tej książki :)
    Śliczny szablon!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne wydanie. Muszę koniecznie je nabyć, gdyż bardzo lubię twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedynm słowem bardzo pozytywna ksiazka na którą na pewno się skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ania - To nie tylko moja ukochana seria dzieciństwa, ale pozostawiła we mnie ślad tamtego zauroczenia do dziś. "Błękitny zamek" towarzyszył mi zawsze podczas chandry;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja miałam kilka "ale" względem powieści pani Montgomery, niemniej jednak bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam wszystkie książki Lucy Maud Montgomery, a "Błękitny zamek" to jedna z moich ulubionych książek z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam i też mi się podobała, bardzo ciekawa książka;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna, klimatyczna książka:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam dawno temu, ale jednak wolę cykl o Ani. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam tą książeczkę na półce i grzecznie czeka na swoją kolejkę.:) A widzę, że na pewno i się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam w planach, choć pewnie nie "przebije" Ani

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale mi się ciepło zrobiło, jak zobaczyłam, że piszesz o tej książce:) Czytałam ją w zeszłym roku i bardzo miło ją wspominam:) Chętnie kiedyś do niej jeszcze wrócę, jest tak cudownie ciepła:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cieszę się, że mam tę książkę na półce. W przyszły tydzień na pewno się za nią zabiorę, może nawet szybciej. Cieszę się dlatego, że Ci się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam bardzo dawno temu i wspominam ją dobrze. Ciekawe jak odebrałabym ją dzisiaj:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Gdy byłam młodsza czytałam niemalże wszystkie książki tej autorki i wszystkie uwielbiałam, w tym oczywiście "Błękitny zamek" ;) Tylko okładkę pamiętam zupełnie inną i chyba tamta bardziej mi odpowiadała. Ta trochę sugeruje tani romans, ale to tylko moje zdanie :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie byłam na początku pozytywnie nastawiona do tej książki, ale stopniowo zmieniam zdanie, bo czytam same pozytywne recenzje na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam i również bardzo mi się podobała :) Tylko jakoś nie mogłam recenzji napisać, tzn. jeszcze ją napiszę tylko na przypływ weny muszę poczekać :) bo dotychczasowe próby ujęcia w słowa tego jak bardzo mi się podobała książka :) nie zadowoliły mnie

    OdpowiedzUsuń
  29. Przeczytałam wszystkie części Ani :) Ale jakoś nie wpadłam na pomysł, że ta autorka mogłaby stworzyć coś innego :) Teraz już wiem, że muszę przeczytać tą książkę :) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  30. "Błękitny zamek" to piękna książka i dobrze, że wydawnictwo Egmont zdecydowało się wydać ją po raz kolejny;) Ale okładka zupełnie nie pasuje do treści...

    OdpowiedzUsuń
  31. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę :)) jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  32. L.M. Montgomery kojarzy mi się głównie z Anią (swoja drogą planuje kolejne spotkanie po latach z tą bohaterką), ale i na "Błękitny zamek" chętnie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam Lucy Maud Montgomery :)))))

    OdpowiedzUsuń