czwartek, 22 sierpnia 2013

Upalne lato Kaliny - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak


tytuł: Upalne lato Kaliny
autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2013
ilość stron: 237

moja ocena: 8/10

Większość młodych ludzi uwielbia lato i wakacje. Czas lenistwa, beztroski, zabaw, przygód. Ale nie Kalina. Dziewczyna na nic nie czeka, niczego nie chce, nic nie sprawia jej radości. Chociaż perspektywa spędzenia całego sierpnia w Zakopanem, pieszych wędrówek po górach, towarzystwo spokojnego męża, przyjaciółki i jej brata zapowiadają się obiecująco. Poza tym te wakacje mają być ostatnim momentem wytchnienia przed opieką nad roczną córeczką, której nieoczekiwane i nieplanowane pojawienie się na świecie wepchnęło Kalinę w ramy żony i matki. Dziewczyna bez żalu zostawia dziewczynkę pod skrzydłami swojej dawnej opiekunki Gabrysi i wsiada do pociągu. Tam nagle poznaje Macieja, przystojnego kobieciarza, duszę towarzystwa, przyjaciela jej przyjaciół. To spotkanie ożywia coś w sercu Kaliny, budzi drzemiące w niej uczucia, niesie ze sobą niepokój, od pierwszej chwili jest zapowiedzią kłopotów, których nie da się uniknąć…
„Upalne lato Kaliny” to drugi tom rodzinnej sagi autorstwa Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak. Co prawda nie trzeba znać pierwszej części, aby sięgnąć po kontynuację, ale zbrodnią jest ignorowanie Marianny. Oba tomy są równie wyśmienite. Obok tak doskonałej literatury nie można przejść obojętnie.  
Kalina jest córką Marianny. Można powiedzieć, że wiążą je ze sobą tylko więzy krwi, bo Kalina nigdy tak naprawdę nie poznała swojej matki. Marie była histeryczką i egocentryczką, cały świat kręcił się wokół niej, wszyscy w domu martwili się tylko o nią. Mała Kalina była jakby zbędna. Nikt nie okazywał jej uczuć, nikt się o nią nie troszczył, nikt nie pokazał jej jak kochać. Bo miłości też trzeba uczyć. I tak stała się Kalina kobietą pustą wewnętrznie, zakompleksioną chłopczycą, ukrywającą swoją kobiecość, matką, która nie potrafi pokochać swojego dziecka. Dziewczyna wyszła za mąż za dużo starszego od siebie mężczyznę, bo on dawał jej spokój i stabilizację, ślepo zakochany w młodej żonie nie żądał wzajemności. A miłość? W życiu Kaliny nie ma miejsca na miłość. 
Latem 1969 roku zmieni się wszystko. Kalina dostaje list od Gabrysi. Stara opiekunka wie, że nie zostało jej już dużo czasu. Z perspektywy lat widzi jaką krzywdę cała rodzina, a przede wszystkim matka, wyrządziła dziewczynie. Gabriela podejmuje ostatnią próbę. Pisze list, w którym wspomina burzliwe koleje losów Marianny, ujawnia jej motywacje, sekrety, ukryte pragnienia. Ma nadzieję, że prawda ukoi skołatane serce Kaliny, pozwoli jej spojrzeć na matkę łaskawszym okiem, obudzi instynkt macierzyński, doda odwagi.
„Upalne lato Kaliny” to powieść świetna warsztatowo, lekka, mimo trudnej tematyki, okraszona plastycznymi opisami, z charakterystycznym, melancholijnym klimatem. Długo nie potrafiłam zdecydować która z części „Upalne lato” podobała mi się bardziej, bo oba tomy trzymają równie wysoki poziom. Mimo wszystko muszę stwierdzić, że większym sentymentem darzę Mariannę. Przedwojenna atmosfera odpowiada mi bardziej, niż klimat komunistycznej Polski. Również historia o pierwszej miłości poruszyła mnie odrobinę mocniej, niż opowieść o skrzywdzonym i niekochanym dziecku ukrytym w ciele kobiety. Sama Marianna również jest ciekawszą bohaterką. Co prawda do samego końca nie udało mi się jej polubić, a Kalinę obdarzyłam sympatią zaraz na początku, ale i tak uważam, że Marie jest bardziej charakterna i charakterystyczna. 
Warto zwrócić uwagę, że obie powieści są od siebie zupełnie różne. Niby podobne, powiązane tymi samymi bohaterami, a jednak całkowicie odmienne. To chyba najmocniejsza strona pisarstwa Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, bo z góry wiadomo, że autorka będzie zaskakiwać i szukać nowych rozwiązań. Teraz pozostaje tylko czekać na kolejny tom tej rodzinnej sagi. Czyżby miało to być „Upalne lato Gabrieli”?

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!

20 komentarzy:

  1. Może i mnie się uda obie książki przeczytać - kiedyś. Intrygują mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę doczekać się lektury, Marianna mnie zachwyciła i jestem niemal pewna, że to samo będzie w tym przypadku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi również Marie podobała się bardziej, ale Kalina też jest niczego sobie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie powieści bardzo mnie zainteresowały i chętnie się za nie zabiorę. Lubię dobry warsztat i wzruszające, melancholijne historie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marianna podobała mi się bardziej od Kaliny, lepsza historia, ciekawsza, klimat świetny. Czekam na Gabrielę, bo sądzę, że taki właśnie tytuł będzie miała kolejna część, zobaczymy w jakim stylu ta będzie napisana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z tym, że warsztatowo książki są sobie równo, ale mi znacznie bardziej podobało się "Upalne lato Kaliny", Marianny strasznie nie lubiłam :) A co do kontynuacji to stawiam na niechciane dziecko Kaliny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Być może kiedyś sięgnę po powyższą książkę a tymczasem mam w planach ,,Ucieczkę znad rozlewiska'' tej autorki, którą miałam przyjemność jakiś czas temu wygrać w konkursie i jestem prze szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi ,,Kalina'' podobala sie bardziej. Marie mnie troche irytowala, a Kalina z kolei intrygowala:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to piękna okładka. Choćby dla niej chciałabym przeczytać tę książkę. Fabuła też jest bardzo zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam taką tematykę! Koniecznie muszę przeczytać, ale chyba zacznę od lata Marianny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja. Nie przepadam za taką tematyką i dlatego spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę dorwać tę książkę! Po Twojej ostatnie recenzji "Lata Marianny" cały czas za mną chodzi ta historia ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, ostatnia część to "Upalne lato Gabrieli". Ja również wolę klimat przedwojennej wsi, ale akurat w tym wypadku to część o Kalinie mnie urzekła. Ale nie ze względu na nią, a na to, że wyjaśniają się koleje losu Marianny, a to bardzo mocno mną wstrząsnęło. Ale tak jak mówisz - obie świetne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przynać, że rozbudziłaś moją babską ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  15. Kontynuacja równie dobra, bardzo mnie zaciekawiło zdanie, że obie książki są odmienne, mimo tych samych bohaterów.to świadczy o wszechstronności autorki i o tym, że nie boi się innowacyjnych rozwiązań. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szybko uporałaś się z drugą częścią ;) Gdy tylko dorwę się do pierwszej, to niechybnie sięgnę po lato spod znaku Kaliny.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie mogę się przekonać do tej książki. Ciągle o niej głośno, a ja jakoś tak nie mogę.. Sama nie wiem, może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coraz bardziej mam ochotę na twórczość tejże pisarki- a to zasługa Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo chcę przeczytać obie części i jestem ciekawa, która na mnie zrobi większe wrażenie i bardziej przypadnie mi do gustu. Patrząc na tło historyczne, to wolę czasy wojenne, ale nie wiem czy postać Marianny nie będzie mnie denerwowała...Ciekawa jestem, oj ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń