niedziela, 4 sierpnia 2013

Projekt "Rosie" - Graeme Simsion


tytuł: Projekt "Rosie"
tytuł oryg.: The Rosie Project
autor: Graeme Simsion
wydawnictwo: Media Rodzina
rok wydania: 2013
ilość stron: 320

moja ocena: 6/10

Amerykańska popkultura wykreował nowy typ bohatera, którym jest tzw. nerd, czyli pasjonat nauk ścisłych, gier komputerowych, komiksów i fantastyki, który ma problemy z kontaktami międzyludzkimi. Negatywne określenie kujona stało się fajne dzięki serialowi „Big Bang Theory” (lub jak kto woli „Teoria wielkiego podrywu”), a grupkę uroczych naukowców pokochał cały świat. Podejrzewam, że za oceanem powstało mnóstwo książek o nedrach i ich wesołych perypetiach. Pierwszą powieścią tego typu opublikowaną w Polsce jest „Projekt Rosie” autorstwa Graeme Simsion’a, która ukazała się dzięki wydawnictwu Media Rodzina.
Don Tillman jest profesorem genetyki, geniuszem w swojej dziedzinie. Na co dzień prowadzi spokojne, oparte na uporządkowanym harmonogramie, życie. Racjonalny, aspołeczny i trochę autystyczny bohater stwierdza pewnego dnia, że potrzebuje żony. Do realizacji nowego planu przystępuje z typowym dla siebie, naukowym podejściem. Opracowuje szesnastostronicowy kwestionariusz zawierający wiele szczegółowych pytań. Projekt „Żona” ma na celu wyłonienie tej jednej, idealnej kandydatki. Zupełnie przypadkowo na drodze Dona staje Rosie, dziewczyna podesłana przez jedynego przyjaciela Tillmana. Młoda kobieta szuka swojego biologicznego ojca. Któż może być bardziej pomocny niż profesor genetyki? Co prawda szalona barmanka nie nadaje się zupełnie na żonę, ale dobre serce naukowca nakazuje mu pomóc dziewczynie. W ten sposób rozpoczyna się wspólna znajomość Dona i Rosie, której zakończenie wydaje się być aż nazbyt oczywiste.
Powieść Graeme Simsion’a jest przyjemną komedią romantyczną opartą na wzajemnym przyciąganiu się przeciwieństw i humorze sytuacyjnym. Autor stara się unikać schematycznych rozwiązań i całkiem dobrze mu to wychodzi, chociaż nad książką cały czas unosi się duch amerykańskich, romantycznych i bzdurnych historyjek. Mimo iż „Projekt…” wywarł na mnie fajne wrażenie, to jednak spodziewałam się czegoś lepszego, świeżego, zabawniejszego, bardziej ambitnego. Dostałam wesołe i lekkie czytadło, które poprawiło mi humor, ale nic ponadto. Całość jest zdecydowanie pozytywna – pozytywni bohaterowie, których się lubi, pozytywna fabuła i takie samo zakończenie. Trzeba przyznać, że powieść warta jest uwagi, ale nie nastawiajcie się na cuda, które obiecuje wydawca. Na szczególne uznanie zasługuje zadziwiająca praca tłumacza – Macieja Potulnego, który dokonał rewelacyjnego przekładu. Choćby dlatego warto sięgnąć po „Projekt Rosie”.

19 komentarzy:

  1. To za czym nie przepadam ani w filmie amerykańskim ani w książkach.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka byc moze malo ambitna, ale jak widac po twojej recenzji doskonale poprawia humor :) hetnie przeczytam w dolujace dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że jakoś spodziewałam się trochę więcej po tej książce, szkoda, że nie jest szczególnie rewelacyjna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bazinga! Serial uwielbiam, a co do książki to wydaje się fajnym, lekkim czytadełkiem na wakacje. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, ale jeśli trafi się okazja to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za takimi książkami, poza tym fabuła również mnie nie zaciekawiła, więc daruję sobie tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Komedia romantyczna, lubię takie książki poczytać - rozglądnę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ta książka nie ma także innej oprawy graficznej? Bo coś tytuł wydaje mi się znany i jestem niemal pewna, że widziałam inną okładkę ,,Projektu...''. W każdym razie chętnie poznam tę książkę, gdyż jej tematyka mnie akurat zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety nie wiem :) ja znam tylko tą czerwoną wersję okładki :)

      Usuń
  8. Jeżeli będę miała możliwość to chętnie przeczytam :) Świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi jak ksiązka idealna na chwilę: przeczytać i zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie. Dobry tłumacz?! Wow! (pewnie i korektor też...) Może kiedyś się skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmm, interesująca książka. Nie słyszałam wcześniej o niej :) Swego czasu na AXN leciał program "Król nerdów", który nawet lubiłam, bo był zabawny. Ale nie spotkałam się jeszcze z literaturą, która opowiada o nerdach. Raczej z nerdowską literaturą, czyt. komiksy :D Jeśli znajdę gdzieś po drodze - chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię takie powieści:) Ciekawe czy Don zadał choć jedno pytanie Rosie, ze swojego szesnastostronicowego kwestionariusza pytań, czy dał sobie z tym spokój? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie bzdurne historyjki, zwłaszcza w lecie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasami lubię takie lekkie powieści, więc nie mówię "nie":)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mimo wszystko chętnie przeczytam, bo nawet tematycznie zapowiada się ciekawie, jeszcze przy tych upałach to ciężka lektura nie podchodzi, a ta myślę, że się nada. Pozdrawiam serdecznie Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja nie przepadam za nerdami. Owszem, zdarza się, że bohater, którego polubiłam, określa się mianem nerda, ale to bardzo, bardzo rzadkie. Widziałam jedynie kilka odcinków TBBT, postacie wydały mi się (delikatnie ujmując) niesympatyczne, poza Penny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak z opisu, to kojarzy mi się ta książka z jakimś filmem, hmm co to było ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie sięgnę, ze względu na tematykę i na humor;)

    OdpowiedzUsuń