sobota, 31 sierpnia 2013

Nuda goni nudę, czyli miało być dobrze, a wyszło jak zwykle

tytuł: Cafe Auschwitz
tytuł oryg.: Café Auschwitz
autor: Dirk Brauns
wydawnictwo: Akcent
rok wydania: 2013
ilość stron: 280

moja ocena: 4/10

Kontrowersyjny tytuł i okładka, brak niemieckiego wydania, pochlebna opinia jednej z byłych więźniarek KL Auschwitz-Birkenau i lokalny patriotyzm sprawiły, że do lektury „Cafe Auschwitz” Dirka Brauns’a przystąpiłam z mocno bijącym sercem.

Młody niemiecki nauczyciel mieszka na stałe w Warszawie razem z narzeczoną. Mężczyzna uczy w niemieckojęzycznej szkole historii i niemieckiego. Pewnego dnia w kawiarni poznaje Janusza, byłego więźnia KL Auschwitz. Niespodziewane spotkanie przeradza się w dziwną przyjaźń. Dwaj mężczyźni wybierają się do muzeum Auschwitz-Birkenau. Następnie Alex rusza do Niemiec, aby odnaleźć Wegenera, byłego nazistę, żołnierza, którego losy splotły się w Birkenau z losami Janusza.
Powieść Brauns’a zaczyna się świetnie. Pobyt Janusza w Oświęcimiu wywołuje emocje, ale później jest już tylko nudno. W pewnym momencie bohaterowie udają się na spotkanie byłych więźniów z burmistrzem Oświęcimia. W Oświęcimiu mamy prezydenta miasta. Wiem, drobnostka, ale cały czas kłuło mnie to w oczy, a przecież tłumacz mógł to sprawdzić. Relacja z wyprawy Alexa do Niemiec jest nijaka. Złapałam się nawet na tym, że w trakcie lektury myślałam o czymś zupełnie innym zamiast skupiać się na tekście. „Cafe Auschwitz” tylko tytułem wzbudza kontrowersje. Fakt, że Niemcy nie radzą sobie ze swoją historią i przeszłością wcale nie jest zaskakujący. My też sobie nie radzimy jeśli chodzi o kwestie, w których to my byliśmy oprawcami, a nie ofiarami, a przecież takich czarnych plam na kartach naszej historii jest wiele. 
Krótko mówiąc powieść jest wyjątkowo nudna. Już nawet wiem dlaczego nie ukazało się jej niemiecki wydanie. Podejrzewam, że Niemcy lubią dobrą literaturę, a „Cafe Auschwitz” nie można określić takim mianem. 


tytuł: Fantastyczne samobójstwo zbiorowe
tytuł oryg.: Hurmaava joukkoitsemurha
autor: Arto Paasilinna
wydawnictwo: Kojro
rok wydania: 2007
ilość stron: 256

moja ocena: 4/10

Moje pierwsze spotkanie z literaturą fińską nie okazało się zbyt owocne. Zaczęło się obiecująco. Zmęczony życiem dyrektor Onni Rellonen postanawia popełnić samobójstwo. Planuje zastrzelić się w opuszczonej stodole. Na miejscu spotyka pułkownika Hermanni Kemppainen, który ma zamiar się powiesić. Mężczyźni szybko dochodzą do porozumienia, a ta nieoczekiwana przyjaźń owocuje pomysłem grupowego samobójstwa na szeroką skalę. W końcu w Finlandii musi być więcej takich nieszczęśników. Panowie zamieszczają ogłoszenie w gazecie i już wkrótce otrzymują  mnóstwo listów od osób chętnych do dołączenia w zbiorowym samobójstwie. Formuje się wesoła grupka, która rusza autokarem po Europie, aby znaleźć idealne miejsce do realizacji swojego planu. 
Autor miał świetny pomysł, niestety z wykonaniem wyszło gorzej. Dlaczego? Książka jest zwyczajnie nudna, przygody bohaterów są jakieś takie nieśmieszne, brakuje makabrycznych, może nawet kontrowersyjnych, momentów, z których aż kipiałby czarny humor. Z łatwością można się domyślić zakończenia, szczególnie, że grupa samobójców tryska energią, optymizmem, lubuje się w dobrej zabawie i alkoholu. Przyjaźń jest idealnym lekiem na samotność, morał ten nie jest ani oryginalny, ani odkrywczy, a dochodzi się do niego w mękach. 
Uwielbiam czarny humor, im czarniejszy tym bardziej mnie bawi. Niestety w powieści Paasilinna humor jest co najwyżej szary. Absurd i groteska też trącą nudą. A szkoda. Książka miała potencjał, który nie został wykorzystany. Przyznaję, uśmiechnęłam się parę razy, ale niestety zbyt mało, żebym mogła dobrze wspominać i polecać „Fantastyczne samobójstwo zbiorowe”.


tytuł: 14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji
autor: Igor T. Miecik
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2012
ilość stron: 152

moja ocena: 4/10

Po lekturze tomiku „14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji” przecierałam oczy ze zdumienia. Pierwszy raz zdarzyło mi się, żeby przeczytać taki bubel z wydawnictwa Czarne. I to jeszcze z serii Reportaże. No cóż, zdarza się najlepszym.
Teksty Igora T. Miecika publikowane były wcześniej na łamach tygodnika Polityka. Wszystkie reportaże są krótkie, może nawet za krótkie, bo ledwie zdążyłam zapoznać się z bohaterami, to tekst już się kończył i zaczynał następny. W całym tomiku zabrakło emocji, jakiejś iskry, kozackiego zacięcia Jacka Hugo-Badera. Bo porównanie z Hugo-Baderem nasuwa się samo. Niestety w tym pojedynku Miecik poległ z kretesem. Bo na Rosję oczami Hugo-Badera aż chce się patrzeć, zachłysnąć tym powietrzem, żal mrugać, żeby czegoś nie przegapić. Zarzuca się Hugo-Baderowi, że czyni się bohaterem własnych reportaży. I co z tego, skoro jego postać nadaje im charakteru, a autor trzyma czytelnika w garści, gra na jego emocjach, kieruje nim jak marionetką. Z kolei teksty Miecika są nijakie. Z każdej strony wieje nudą. Reporter nie potrafi przykuć uwagi czytelnika, stopniować napięcia, wodzić odbiorcę za nos. Ciekawe tematy zostały potraktowane po macoszemu, ledwie muśnięte. Czyta się szybko, ale bez większego zainteresowania. Za miesiąc pewnie zapomnę o czym były. A szkoda, wielka szkoda.

26 komentarzy:

  1. Fabuły wydają się ciekawe, zwłaszcza ta druga. No ale cóż - bywa.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja sądziłam, że to Cafee....będzie dobre.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła "Fantastycznego samobójstwa zbiorowego" sprawia idiotyczne wrażenie. Jeszcze nigdy nie rozczarowałam się fińską literaturą, będę więc unikać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, ale się nacięłaś i to trzy razy z rzędu. Współczuje. Ja w takim razie będę omijać te książki z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że książki takie słabe. Zapamiętam, za co mam się nie brać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tych trzech książek miałam dużą ochotę na 'Cafe Auschwitz', bo lubię kontrowersyjne sprawy, ale skoro tłumaczenie ma niedociągnięcia i niezbyt wciąga to może lepiej odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że nie zrazisz się do fińskiej literatury i spróbujesz z inną książką, bo warto :) "Reportaże z Rosji" faktycznie rozczarowują...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bym przeczytała, bo ciekawe, ale skoro jednak kiepskie to szkoda mojego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A już myślałam, że "Cafee..." będzie ciekawe. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Będę unikać tych książek szerokim łukiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lektury takie średnie, do niektórych miałam wysokie wymagani, a wyszło jak wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ochotę na "Cafe Auschwitz", myślałam, że będzie to o wiele bardziej ciekawa pozycja:( Trudno. Jest wiele innych ciekawych książek poruszających historię II wojny światowej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, ale duzo niezbyt dobrych pozycji... Tematyka raczej mnie nie interesuje, wiec pewnie i tak bym ich nie przeczytala, ale Ty stracilas czas.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzy czwórki :) będę się trzymać z daleka od tych książek :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. "Cafe Auschwitz" zapowiadało się dosyć ciekawie i miałam ochotę, aby ją przeczytać. Teraz już sama nie wiem..

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda tracić czasu. Najbardziej żal mi książki Miecika bo zapowiadała się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  17. Faktycznie trafiła Ci się czarna seria. Nie mam żadnej z tych książek w planach, ale też jestem zdziwiona, że Wydawnictwo Czarne wypuściło taki bubel.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczególnie jestem zdziwiona "Cafe Auschwitz". Naprawdę zapowiadało się rewelacyjnie i kontrowersyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię absurd i groteskę, ale skoro w tym wypadku trącą nudą... odpuszczę sobie tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, coś ostatnio nie miałaś szczęścia :/
    Na pierwsze dwie książki kiedyś nawet polowałam a teraz cieszę się, że nie udało mi się ich zdobyć. Natomiast na "14:57..." nigdy nie miałam ochoty i też jestem z tego zadowolona w tym momencie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Takiej serii złej to jeszcze ja nawet nie miałam, a zaliczam się raczej do pechowców ;) Ale w książkach widać sprzyja mi szczęście i sporadycznie coś się trafi poniżej przeciętnej. Pozdrawiam :i oby następne lektury jednak były dobre lub znakomite :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Długo nie mogłam przekonać się do Reportaży z Rosji i chyba właśnie całkowicie się z nich wyleczyłam...

    OdpowiedzUsuń
  23. Na Cafe Auschwitz miałam ochotę, lubię tematykę wojenną. Podejrzewam, że jak trafii mi w ręce ta ksiażka to mimo wszystko ją przeczytam. Choć już nie z takim zapałem jaki miałam.

    Fantastyczne samobójstwo zbiorowe - to książka, po którą nie sięgnęłabym sama z siebie, ani okładka mi się nie podoba, ani tytuł. Ale faktycznie z tego co piszesz to w sumie temat książki fajny, jakby go dobrze zaprezentować mogłoby wyjść coś fajnego. Szkoda, że książka nietrafiona.

    OdpowiedzUsuń
  24. Po pierwszej z książek spodziewałam się czegoś lepszego, druga jakoś w ogóle mnie nie zainteresowała, a reportaże skoro nudne to z pewnością odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń