czwartek, 29 sierpnia 2013

Sam byłem, choć Bóg wie, że mogłem być z kimś.

Na blogach, które odwiedzam pojawiają się cyklicznie różne posty tematyczne. Postanowiłam wprowadzić coś takiego u siebie i wpadłam na pomysł kącika poetyckiego. Zawsze lubiłam poezję, czytam ją i zachwycam się od najmłodszych lat. Kiedyś częściej sięgałam po tomiki z wierszami, a nawet wolałam po raz setny przeczytać ulubione utwory, niż sięgnąć po kolejną powieść. Ostatnimi czasy bardzo zaniedbałam obcowanie z poezją, dlatego przynajmniej raz na miesiąc będą pojawiać się u mnie posty, w których publikowane będą różne wiersze. Postanowiłam zacząć od utworów Edwarda Stachury, który w latach nastoletnich był moim ulubionym poetą (nie, nie lubię wersji jego wierszy śpiewanych przez Stare Dobre Małżeństwo, wyjątkowo irytują mnie ich wokale).


Edward Stachura o sobie:
„Gdybym miał spisać własny życiorys w formie dla mnie najmniej zniechęcającej, to podobałoby mi się napisać, najkrócej i najdłużej, jedno zdanie. Urodziłem się w Delfinacie w sierpniu 1937 roku i tak dalej. Napisałem w życiu to i owo, i parę piosenek. Byłem tu i tam, i w Pucku. Sam byłem, choć Bóg wie, że mogłem być z kimś.”


***
Zapomniałem zapiąć rozporka
i poszedłem do teatru
A w teatrze jak w teatrze
ludzie wiszą na czarnych muszkach
stąpają po porcelanie
i gapią się na mnie
jak na Szekspira
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóż różne są drogi do sławy 



Jesień

Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście kolejno
jakby godziny istnienia

Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu

I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć 




Pieśń IV
Panu Bogu - poświęcam

W krzywe sosny na pagórkach
bije wiatr
Smutno krzywym sosnom
Taki wieczór choć rano
nikt nie śpiewa choć rano
idą chmury nisko drogą
choć rano...
Gdzie jesteś ty słoneczko
Nie widzę ja ciebie
ni pod strzechą
ni na niebie
ani wody wielkiej nie widzę
tylko noc
choć rano...
Krzywe sosny na pagórkach rozdarł wiatr
W krzywych sosnach płacze ktoś

 

Dookoła mgła

Jak długo pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni.
Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka.
I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi!

Lecz gdzie jest ten dom, jak tam idzie się doń?
Gdzie jest ta stanica, gdzie progi te są?
Tam most jest na rzece, za rzeką jest sad;
Tam próżnia się kończy, zaczyna się świat.

Lecz gdzie rzeka ta, gdzie rzucony jest most?
Gdzie sad ten jest biały, jabłonki gdzie są?
Na drzewach owoce i strąca je wiatr,
Do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat.

Te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą,
Więc idę i dalej przedzieram się wciąż.
Zbierają się ptaki, ruszają na szlak,
Już lecą, wprost lecą, nie błądzą jak ja.

Jak długa pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo - ogniku ty błędny mych dni.
Spraw, by skończyła się wreszcie ta męka,
I zapędź, do czułych zakulaj mnie drzwi


Idź dalej

Czy wszystko już dla mnie stracone, skończone?
Wróżbiarzu, co czytasz z obłoków jak z ksiąg,
Spójrz i przeczytaj, co pisze tam o mnie.
Weź przebij, weź odsłoń mi nieco ten gąszcz!

Prawdziwy to gąszcz, kłębi gęściej się wciąż,
Niewiele tam widzi proroczy mój wzrok:
Krzyżują się drogi i gmatwa się czas,
Co było i co jest, i co stanie się.

Straszliwy to gąszcz, kłębi gęściej się wciąż,
Kurzawa szaleje, dzień zbłądził i noc.
Gdzieś gna tabun koni i pali się las,
I dym się unosi, wciąż więcej go jest.

Nie widzę już nic, nic a nic, biało mi.
Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny.
Nic nie jest stracone, skończone też nie,
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle.
  

Wypłakałem oczy niebieskie

Wypłakałem za tobą
Oczy niebieskie, królewskie i pieskie;
Wypłakałem za tobą
Morze ogromne, lubowne, żeglowne:

Po tym morzu ty płyniesz,
Do mnie ty płyniesz,
Do mnie!

Niech cię dobre bogi!
Niech cię dobre wiatry!
I obłoki białe, dobre!
Wszystko dobre, piękne, modre!
Na wybrzeżu ja tu stoję,
Słyszysz, modlę się i modlę!

Wypłakałem za tobą
Oczy niebieskie, królewskie i pieskie;
Wypłakałem za tobą;
Morze ogromne, lubowne, żeglowne:

Po tym morzu odpływasz,
Ode mnie odpływasz,
Ode mnie!

Niech cię dobre bogi!
Niech cię dobre wiatry!
I obłoki białe, dobre!
Wszystko dobre, piękne, modre!
Na krawędzi ja tu stoję,
Gdy poruszę się, to po mnie.


Może się stanie raz jeden cud

Ja wiem
Wiem
Szeroka droga jest

Wiem też
Wiem
Że ty już
Nie chcesz mnie

A jednak wciąż
Nie ruszam stąd
Bo może się stanie raz jeden cud
I przyjdziesz dotkniesz mnie
I powiesz
Zostań tu

Ja wiem
Wiem
Głębokie
Lasy są

I jeszcze
Wiem
Że do nich
Gna mnie los

A jednak wciąż
Nie ruszam stąd
Bo może się stanie raz jeden cud
I przyjdziesz dotkniesz mnie
I powiesz
Zostań tu

O tam
W górze
Posłuchaj
Szumi wiatr

Ja wiem
Mówi
Że będzie
Szkoda nas

Dlatego wciąż
Nie ruszam stąd
Bo może się stanie raz jeden cud
I przyjdziesz dotkniesz mnie
I powiesz
Zostań tu


Zobaczysz

Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz noc w środku dnia,
Czarne niebo zamiast gwiazd;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.

A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.

A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.

A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.

A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić.

Ach, kiedy ona cię kochać przestanie:
Zobaczysz!
Zobaczysz obcą własną twarz,
Jakie wielkie oczy ma strach;
Zobaczysz wszystko to samo,
Co ja.

A ziemia, zobaczysz,
Ziemia to nie będzie ziemia:
Nie będzie cię nosić.

A ogień, zobaczysz,
Ogień to nie będzie ogień:
Nie będziesz w nim brodzić.

A woda, zobaczysz,
Woda to nie będzie woda:
Nie będzie cię chłodzić.

A wiatr, zobaczysz,
Wiatr to nie będzie wiatr:
Nie będzie cię koić

I wszystkie żywioły,
Wszystkie będą ci złorzeczyć:
Lepiej byś przepadł bez wieści!


Zabraknie ci psa

Ja sobie pójdę precz,
Pójdę precz daleko,
Do Zagubinowa.
W oddali zniknie
Głowa moja płowa.

Lecz jeszcze, o, pani,
Doczekasz się dnia...
Zabraknie ci psa!

Nie będę łasił się,
Do rąk twych przypadał,
A ty jak ta skała.
Nie będę skamlał,
Żebyś mnie pogłaskała.

Lecz jeszcze, o, pani,
Doczekasz się dnia...
Zabraknie ci psa!

Co uzyskuje się
Łkaniem i błaganiem?
Niechaj wie, kto nie wie:
Dziewczęce serce
Coraz bardziej twardnieje.

Lecz jeszcze, o, pani,
Doczekasz się dnia...
Zabraknie ci psa!

Ja sobie pójdę precz,
Pójdę precz daleko,
Może Patagonia.
Tak, żebyś była
Bardzo zadowolona.

Lecz jeszcze, o, pani,
Doczekasz się dnia...
Zabraknie ci psa! 


Z nim będziesz szczęśliwsza

Zrozum to, co powiem,
Spróbuj to zrozumieć dobrze
Jak życzenia najlepsze, te urodzinowe
Albo noworoczne, jeszcze lepsze może
O północy, gdy składane
Drżącym głosem, niekłamane

Z nim będziesz szczęśliwsza,
Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
Ja, cóż -
Włóczęga, niespokojny duch,
Ze mną można tylko
Pójść na wrzosowisko
I zapomnieć wszystko
Jaka epoka, jaki wiek,
Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
I jaka godzina
Kończy się,
A jaka zaczyna
Nie myśl, że nie kocham
Lub że tylko trochę kocham
Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem -
Tak ogromnie bardzo, jeszcze więcej może
I dlatego właśnie żegnaj,
Zrozum dobrze, żegnaj, żegnaj

Z nim będziesz szczęśliwsza,
Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
Ja, cóż -
Włóczęga, niespokojny duch,
Ze mną można tylko
Pójść na wrzosowisko
I zapomnieć wszystko
Jaka epoka, jaki wiek,
Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
I jaka godzina
Kończy się,
A jaka zaczyna

Ze mną można tylko
W dali znikać cicho


Czas płynie i zabija rany

Posłuchaj, porzucony przez nią,
Nieznany mój przyjacielu:
W rozpaczy swojej
Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj,
Zaczekaj, trochę zaczekaj!

Poczekaj, porzucona przezeń,
Nieznana mi przyjaciółko:
W rozpaczy swojej
Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj,
Zaczekaj, trochę zaczekaj!

Przysięgam wam, że płynie czas!
Że płynie czas i zabija rany!
Przysięgam wam, przysięgam wam,
Przysięgam wam, że płynie czas!
Że zabija rany - przysięgam wam!

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas.
(Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
Po was, przez was i między ustami,
I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
One już daleko, daleko za górami!)
Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo szkoda
Byłoby nas! 




Kochankowie



Katedro! szerokobiodra kobieto
o czterech smukłych nogach
Zielone dłonie jaszczurek
przemycają światłość twego brzucha
ascetycznym handlarzom

Rozkoszne zdziwienie palców
spada w pionowość pleców - mrocznych witraży
do posadzki
na której czerwień twych włosów
zastyga w dymiący ochłap baranka

A wysoko między łukami
na pajęczych siatkach
dojrzewa w purpurowych kokonach
owoc na wypełnienie ostatniego naczynia



Niebo to jednak studnia



Niebo to jednak studnia
a więc tyle cembrowin
ile smutku i gwiazd
Lecz najsmutniej jest wtedy
kiedy skalpel księżyca
otwiera obłok
jak brzuch delfina

Gdziekolwiek

Gdziekolwiek jesteś,
Wyjdź za bramę!
Idź na pola,
Słysz wołanie!
To ja wołam.

Gdziekolwiek jestem,
To mnie nie ma.
Jest maligna,
Bo cię nie ma.
Jest pustynia.

Gdziekolwiek jesteś,
Też cię nie ma.
Jest maligna,
Bo mnie nie ma.
Jest pustynia.

Gdziekolwiek jestem,
Tam ty jesteś.
Tak jesteśmy
Jak milczenie
Po tej pieśni.

Jak dwa jabłka
Na czereśni.

Piosenka, której nie można przestać śpiewać

Słońcem byliśmy!
Cieniem jesteśmy!
Słońcem będziemy!
Dziećmi swych dzieci!
da capo senza fine

List do pozostałych

Umieram
za winy moje i niewinność moją
za brak, który czuję każdą cząstką ciała
i każdą cząstką duszy,
za brak rozdzierający mnie na strzępy
jak gazetę zapisaną hałaśliwymi nic nie
mówiącymi słowami
za możliwość zjednoczenia się
z Bezimiennymi, z Pozasłowem,
z Nieznanym
za cudowny dzień
za cudne manowce
za widoki nad widoki
za zjawę realną
za kropkę nad ypsylonem
za tajemnicę śmierci
w lęku, w grozie i w pocie czoła
za zagubione oczywistości
za zagubione klucze rozumienia
z malutką iskierką ufności, że jeżeli
ziarno obumrze, to wyda owoc
za samotność umierania
bo trupem jest wszelkie ciało
bo ciężko, strasznie i nie do zniesienia
za możliwość przemienienia
za nieszczęście ludzi i moje własne,
które dźwigam na sobie i w sobie
bo to wszystko wygląda, że snem jest
tylko, koszmarem
bo to wszystko wygląda, że nieprawdą jest
bo wszystko tu niszczeje, gnije i nie
masz tu nic trwałego poza tęsknotą za
trwałością
bo już nie jestem z tego świata i może
nigdy z niego nie byłem
bo wygląda, że nie ma tu dla mnie
żadnego ratunku
bo już nie potrafię kochać ziemską
miłością
bo noli me tangere
bo jestem bardzo zmęczony,
nieopisanie wycieńczony
bo już wycierpiałem
bo już zostałem, choć to się działo
w obłędzie, najdosłowniej
i najcieleśniej ukrzyżowany i jakże
bardzo realnie mnie bolało
bo chciałem zbawić od wszelkiego zła
ludzi wszystkich i świat cały i jeżeli tak
się nie stało, to winy mojej w tym nie
umiem znaleźć
bo wygląda, że już nic tu po mnie
bo nie czuję się oszukany, co by mi
pozwoliło raczej trwać niż umierać;
trwać i szukać winnego, może w sobie;
ale nie czuję się oszukany
bo kto może trwać w tym świecie-
niechaj trwa i ja mu życzę zdrowia,
a kiedy przyjdzie mu umierać-
niechaj śmierć ma lekką
bo co do mnie, to idę do ciebie Ojcze
pastewny
żeby może wreszcie znaleźć
uspokojenie, zasłużone jak mniemam,
zasłużone jak mniemam,
bo nawet obłęd nie został mi
zaoszczędzony
bo wszystko mnie boli straszliwie
(tekst nieczytelny)
bo duszę się w tej klatce
bo samotna jest dusza moja aż do
śmierci
bo kończy si porę mój ostatni papier
i już tylko krok i niech Żyje Życie
bo stanąłem na początku, bo pociągnął
mnie Ojciec i stanę na końcu i nie
skosztuję śmierci
( ......................................)
 
 ***
NIe wiem czy wiecie ale na moim fanpage'u można wygrać taką oto sowę - breloczek :) zapraszam do zabawy :)

21 komentarzy:

  1. A ja wykonanie SDMu bardzo lubię i właściwie zespołowi zawdzięczam znajomość większości tekstów Stachury.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, cieszę się z Twojego kącika poetyckiego :) Bardzo lubię wiersze Stachury, w szczególności wspomniany przez Ciebie "List do pozostałych" oraz "Musisz mi pomóc". A wiersze śpiewane przez SDM i mnie irytują.
    Zastanawia mnie, czy lubisz twórczość Andrzeja Bursy? Ja bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam! jego twórczość też chcę przypomnieć, ale najpierw muszę poszperać za jego wierszami, które mnie kiedyś opętały :D

      Usuń
    2. W takim razie z niecierpliwością czekam na post poświęcony jego osobie ;) Chętnie sprawdzę, czy lubimy te same wiersze.

      Usuń
  3. A ja powiem tak, lubię bardzo utwory z tekstami zaczerpniętymi z twórczości Edwarda Stachury, ale częściej słyszę je śpiewane przy ognisku przez znajomych (i nieznajomych) niż przez pana Myszkowskiego z SDM-u. Może dlatego nie podzielam irytacji z tymi piosenkami związanej ;)

    Ale faktem jest też, że mało osób zdaje sobie sprawę, że nie są to pierwsze z brzegu teksty, ale poezja. I nawet nie zastanawiają się zbytnio o co w nich chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety nigdy nie lubiłam poezji i chyba raczej nie polubię. Dla nie to czarna magia i ciężko mi ją właściwie zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wierszy nie lubię,nie rozumiem i jestem do nich negatywnie nastawiona,ale może dzięki Tobie się przełamie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie obcuję jakoś często z poezją ale bardzo lubię wiersze Twardowskiego i Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie jestem fanką poezji, ale czasem lubię poczytać sentymentalne wiersze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam lubię wykonanie SDM, szczególnie "Z nim będziesz szczęśliwsza". A "Zobaczysz" kocham w wykonaniu Nosowskiej!
    Świetny cykl, ogłaszam się jego fanką :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś nałogowo czytałam jego poezję, a jedną z moich ulubionych jest "List do pozostałych"- ma magiczny klimat i znacząco wpłynął na moje życie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry pomysł. Nie znam wierszy Stachury, tylko te śpiewane.
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie lubię SDM.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam poezje, ale niestety Stachura, jak dla mnie, nieco zniszczył w poezji, to co cenię. Ale oczywiście rozumiem zachwyt nad nim, w końcu każdy ma inny gust i czegoś innego oczekuje od wierszy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy jakoś nie przepadałam za poezją.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za poezją. Kojarzy mi się tylko z interpretacją na języku polskim, która była istną katorgą.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy piszą w komentarzach, że nie przepadają za poezją, to może ja się wyłamię... Nie kocham poezji, ale też jej nie nienawidzę. To zależy jaka, musi być wciągająca, trochę kontrowersyjna i inna niż wszystkie. :)
    A sówka cudnej urody.
    Zapraszam na coolturalny-tygodnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaliczam się do grona osób, które nie przepadają za poezją, wystarczy mi przeczytanie takiej notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham poezję, Stachura należy do moich ulubionych twórców, ale ja zaś lubię wykonania SDM.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za przypomnienie;) Bardzo lubię Edwarda Stachurę, ale już dawno nie czytałam jego wierszy...i nie słuchałam SDM-u (ja ich lubię;)

    OdpowiedzUsuń
  18. stary poczciwy Sted :)
    jego wizja świata i wrażliwość bardzo mocno zapadła w mój nastoletni umysł, a tekst ,,Z nim będziesz szczęśliwsza" był dla mnie wówczas objawieniem prawd nieodkrytych, do których strasznie chciałam dorosnąć.
    pięknie zaczęłaś cykl poetycki. to fajny pomysł, bo poezja ma niewielu odbiorców, choć liczy się jakość, nie ilość ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiam Stachurę, dzięki mojej pierwsze pani polonistce z gimnazjum :) Do tej pory mam jego wiersz, który przyniosła mi w kopercie na nadpalonej kartce;)

    OdpowiedzUsuń