niedziela, 2 czerwca 2013

Życie to iluzja - Tomasz Karandysz


tytuł: Życie to iluzja
autor: Tomasz Karandysz
wydawnictwo: Novae Res
rok wydania: 2013
ilość stron: 372

moja ocena: 5/10

„Życie to iluzja” to debiutancka powieść dwudziestosześcioletniego
Tomasza Karandysza. Autor jest moim równolatkiem, dlatego bardzo byłam ciekawa co też wyszło spod pióra tak młodego twórcy.

Tomasz Karandysz w swojej prozie porusza jedno z najstarszych pytań ludzkości, a mianowicie: „Po co żyje człowiek?” Można uznać, że opowieść snuta na kartach powieści stanowi zapis monologu bohatera-narratora, który jest wrażliwym, nieco zagubionym w świecie outsiderem. Główny bohater miota się wewnętrznie, dręczy go poczucie zmarnowanego czasu, życia przeciekającego między palcami. Lekarstwem na wszystkie dolegliwości ma być miłość. Uczucie doskonałe, większe niż cokolwiek innego ma moc oczyszczającą, nadającą sens egzystencji ludzkiej. Droga do osiągnięcia tego najwyższego szczęścia nie jest usłana różami, a bohater musi pokonać szereg przeciwności losu zanim dotknie tego, czego pragnie.
Autor stworzył świat z pogranicza jawy i snu. Do końca nie potrafię określić dokładnie czasu i miejsca akcji, dzięki temu powieści towarzyszy ciągła aura tajemniczości. Wprowadzone wątki fantastyczne tylko działają na korzyść całej historii. Dobrze czułam się w tej wykreowanej rzeczywistości, jednak do całości zupełnie nie pasowały mi pospolite imiona różnych postaci. Te wszystkie Heńki, Cześki, Ryśki brzmiały niepoważnie i infantylnie w zestawieniu z górnolotnymi przemyśleniami narratora, a mnie osobiście niesamowicie irytowały.
Widać, że autor „Życia…” się stara, ale chyba stara się zbyt mocno. Poczułam, jakby twórca robił wszystko, aby tekst był niemal doskonały. Przez to powieści brakuje lekkości, a dialogi są nieco drętwe i sztuczne. Poza tym w pewnym momencie zmęczyły mnie zawodzenia i jęki głównego bohatera, który dręczy sam siebie jakby czerpał z tego jakąś masochistyczną przyjemność. Mimo tych wad książkę czyta się całkiem dobrze, a dobrniecie do finału nie stanowi większego problemu, jeśli tylko robimy sobie przerwy w lekturze. Nie wiem na jak długo zapamiętam fabułę powieści, ale na pewno będę pamiętać nazwisko autora. Tomasz Karandysz podszkoli trochę warsztat, nabierze dystansu, a kolejne jego książki będą tylko lepsze. Życzę mu tego z całego serca, bo ma chłopak potencjał. Oby umiejętnie go wykorzystał!

***
Za możliwość przeczytania książkbardzo dziękuję Pani Dorocie i wydawnictwu Novae Res!

21 komentarzy:

  1. Mi książka absolutnie się nie podobała. Opisy wewnętrznych przeżyć głównego bohatera, były płytkie i niekiedy irytujące. Całość okazała się istną drogą przez mękę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam przeczytać tę książkę, ale widzę, że dobrze zrobiłam, że się na nią nie zdecydowałam. Nie przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam niedawno mało pochlebną recenzję, a Twoja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że szkoda na tę lekturę czasy

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem pewna czy książką przypadłaby mi do gustu dlatego raczej wolę nie ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka pozycja raczej mi nie przypadnie do gustu, nie przepadam za monologami i światem z pogranicza jawy i snu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy przeczytam. Poprzednia recenzja, jaką czytałam na temat tej książki była bardzo negatywna... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam przed chwilą recenzję, która skutecznie mnie od lektury tej książki odwiodła ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie jest to coś czego teraz potrzebuje...sama pogubiłam się trochę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś ty ostatnio nie masz farta do książek, moja droga. Ta konkretna nie kusi mnie w najmniejszym stopniu. Pas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze to ujęłaś :) ale zła passa już przełamana, więc mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej :)

      Usuń
  10. Nie moje klimaty, tak więc książkę odpuszczam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Również mam nadzieję, że autor podszkoli swój warsztat i zaskoczy czymś znacznie lepszym, czego mu z całego serca życzę, tymczasem jednak spasuje, gdyż gonią mnie inne zaległości książkowe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety dość często debiuty literackie są aż nadto dopracowane, przez co stają się po prostu toporne i nużące. Niektórzy z tego wyrastają, inni nie - ciekawe jak będzie z tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie nie przeczytam - książka jest wszystkim tym czego nie znoszę. Drętwe dialogi, przyciężki, niewyrobiony styl - nie, zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię debiuty, ale do tego jakoś chyba nie jestem przekonana. Może sięgnę po następne książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś czuję, że książka nie spodobałaby mi się, a szkoda mi czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka przedemną :) zobaczymy jak ja ją odbiore :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tym razem raczej podziękuje. Nie moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trochę wyłożyć się na takim temacie, to nie wstyd, tym bardziej że debiut. Dobrze przeczytać nawet słabszą książkę autora, który przynajmniej ma ambicję, żeby poruszyć ważne pytania i spróbować się z nimi zmierzyć, niż dopracowaną stylistycznie kolejną książkę o nastoletnich wampirach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Zamiast chłopakowi dodać trochę otuchy,bo stworzył coś, czego inni krytykujący nie potrafią, to się czepiają. Są dużo gorsze książki, np. napisana przez córkę Wojciecha J., słynnego przywódcę w czasach PRL....

      Usuń