sobota, 29 czerwca 2013

Opowiadania wszystkie - Leopold Tyrmand


tytuł: Opowiadania wszystkie
autor: Leopold Tyrmand
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2012
ilość stron: 384

moja ocena: 8/10
  
Kolejne spotkanie z prozą Leopolda Tyrmanda i kolejny zachwyt. Wiem, robię się już nudna w tych ciągłych ochach i achach nad jego twórczością, ale nie potrafię inaczej. Tym razem sięgnęłam po tom „Opowiadania wszystkie”, w którym zawartych zostało czternaście krótkich opowieści.
Cechą charakterystyczną tekstów Tyrmanda jest ich autobiograficzny charakter. Każdy, kto choć odrobinę zna życiorys autora odnajdzie we wszystkich opowiadaniach okruszki jego własnych przeżyć. Życie na walizkach, ciągłe podróże, przygody na statku, praca kelner, fascynacja sportem, a w tle wojenna zawierucha, bądź porządkowanie powojennej rzeczywistości. To tylko kilka elementów, z których autor składa niesamowite historie. Opowiada o ludziach i miejscach, czasami bierze udział w opisywanych wydarzeniach, a czasami jest tylko cichym obserwatorem. W kilku tekstach pojawiają się bohaterowie, których poznałam w powieści „Filip”.
Pozornie w opowiadaniach Tyrmanda nie ma nic szczególnego. Nastoletnia pływaczka, bezdomny włóczęga, marynarze i kelnerzy, ładne dziewczęta i chłopcy, którzy nie mogą od nich oderwać oczu.  Ot, zwykłe historyjki o przeciętnych ludziach. I właśnie w tym tkwi moc autora, którego talent i niesamowity styl sprawiają, że banalne wydarzenia przeradzają się w porywające opowieści, a zwyczajny człowiek staje się wielkim bohaterem, wokół którego kręci się cały świat. W opowiadaniach Tyrmanda nic nie jest oczywiste, do samego końca nie wiadomo jaki będzie finał jego opowieści, dokąd zaprowadzi nas autor i kim okażą się być jego bohaterowie. Do opisów błahej codzienności pisarz wplata elementy nostalgiczne, refleksyjne, ale także komediowe (Eskimos jedzący mydło rozłożył mnie na łopatki!). Tak więc uśmiech i westchnienie towarzyszą czytelnikowi podczas lektury. Przy tym wszystkim Tyrmand posługuje się przepiękną polszczyzną, dziś mało kto potrafi mówić w ten sposób.
Leopold Tyrmand w jakiejkolwiek odsłonie zawsze będzie dla mnie mistrzem. I choć nie przepadam za opowiadaniami, to ten tom pochłonęłam w ciągu dwóch wieczorów. Dla mnie zdecydowanie najlepsze są utwory „Kajaluk”, „Pokój ludziom dobrej woli” i „Jonathan Miller”. W tej kolejności. Wiem, że do tych tekstów będę wracać wielokrotnie.  Bo obcowanie z prozą Tyrmanda to dotykanie geniuszu. Zawsze w czasie lektury jego dzieł mam poczucie podniosłości chwili, choć może to brzmi trochę śmiesznie. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko po raz kolejny zachęcić was do sięgnięcia do twórczości Leopolda Tyrmanda. Warto!

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!

15 komentarzy:

  1. Mnie nie musisz przekonywać. Sięgnę na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie to było pierwsze spotkanie z Tyrmandem :) Co prawda wolę jego powieści niż opowiadania, ale wśród nich też znalazłam dużo dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba i ja muszę wreszcie poznać twórczość Tyrmanda skoro tak bardzo go zachwalasz. Mam nadzieję, że nie będę żałować tej decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za opowiadaniami, ale może kiedyś się skuszę na ten geniusz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę nie moja tematyka, ale kusisz... może przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego autora, pierwszy raz slysze jego nazwisko, ale z mila checia zapoznam sie z jego tworczoscia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię opowiadania, lubię Tyrmanda, więc chętnie sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, jak dotąd, tylko "Siedem dalekich rejsów" i byłam daleka od zachwytu, więc sięgnę chętnie jeszcze po coś innego Tyrmanda, by się ostatecznie przekonać, czy to autor dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie znam tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z banalnych pozornie historii stworzyć coś genialnego? To rzeczywiście potrafi tylko niezywkły pisarz, a skoro Tyrmand to czyni - jeszcze bardziej jestem skłonna wreszcie się z nim zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyrmand jest dla mnie wciąż nieznanym autorem. Nie miałam jeszcze okazji poznania jego twórczości i coraz częściej tego żałuję. Będę musiała się bliżej przyjrzeć jego książkom, także tej. Zwłaszcza, że tak pozytywnie o niej piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobra recenzja. Tylmand jeszcze przede mną. Lubię opowiadania i tą cenną umiejętność ukrywania ważnych prawd w banalności.

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam twórczości tego pisarza, ale czuję się zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawa, ogromnie zachęcająca do zapoznania się z twórczością Tyrmanda recenzja. Muszę koniecznie rozejrzeć się za jakąś książką jego autorstwa:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie nigdy nie nudzi zachwyt nad Tyrmandem, a z opowiadań go jeszcze nie znam:)

    OdpowiedzUsuń