czwartek, 20 czerwca 2013

Byłem zły - Antonio Ferrara


tytuł: Byłem zły
tytuł oryg.: Ero cattivo
autor: Antonio Ferrara
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2013
ilość stron: 156

moja ocena: 9/10

Powieść „Byłem zły” włoskiego pisarza Antonio Ferrara skusiła mnie do siebie intrygującym tytułem i zielonookim chłopakiem na okładce. Oczekiwałam, że będzie dobra, bo wydawnictwo WAM nie wydaje słabych książek, ale aż takich emocji to się nie spodziewałam!

Angelo ma dwanaście lat. Jego anielskie imię zupełnie nie pasuje do diabelskiego charakterku bohatera. Chłopak jest prawdziwym utrapieniem rodziców i nauczycieli. Cały czas robi wszystkim na złość, nie respektuje zasad, nikogo nie szanuje. Pewnego dnia udaje mu się przestraszyć na śmierć jedną z nauczycielek. I to dosłownie. Starsza kobieta umiera na serce. Wówczas Angelo zostaje odesłany na wieś, gdzie dobry ojciec Constantino opiekuje się problemową młodzieżą. Obecnie we wspólnocie przebywa jeszcze trzech innych nastolatków. Leo, Nicola oraz Mara. Ojciec namawia podopiecznych aby wyznaczyli sobie jakiś cel w życiu i uparcie do niego dążyli. I tak Nicola chce być kucharzem, Leo muzykiem, a Mara chce pływać z rekinami. Tylko Angelo nie ma pomysłu. Za namową opiekuna decyduje się na opiekę nad szczeniakiem, który jest równie niesforny jak jego młody właściciel.
W powieści zastosowano pierwszoosobową narrację, dzięki czemu wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy Angelo. Chłopak sam siebie nazywa złym. Co ciekawy myśli o sobie z niechęcią, obwinia siebie o wszystko, ale nie ocenia negatywnie nowych przyjaciół, którzy trafili do wspólnoty, bo również sprawiali same problemy. Z czasem poznajemy coraz więcej szczegółów z życia nastolatków, a tym samym zaczynamy rozumieć ich tragiczne położenie. Najsmutniejszą historię niesie ze sobą jedyna dziewczyna w tym gronie, czyli Mara. Piętnastolatka została zgwałcona przez swojego kuzyna i teraz spodziewa się dziecka. Lekarze sugerują aborcję, gdyż maleństwo może być obciążone chorobami genetycznymi. Mara jest sama ze swoje problemem i może liczyć tylko na ojca Constatntino. Sam duchowny jest jakby uosobieniem anioła. Cierpliwy, wyrozumiały, zawsze uśmiechnięty i serdeczny potrafi odczytywać sny i marzenia swoich podopiecznych. Chciałabym spotkać choć raz w życiu tak dobrego człowieka, który nie byłby tylko wytworem wyobraźni jakiegoś pisarza.

„Zapytałem go, skąd to wszystko wie, a on odpowiedział, że wystarczyło czytać książki, żeby wiedzieć to i owo. I że cieszy się, iż budują bibliotekę, bo słowa pomagają.”

Trochę po łebkach autor potraktował proces przemiany Angelo i całe zakończenie. Może zabrakło pomysłu? Jest to mój jedyny zarzut co do treści, choć wolę czuć lekki niedosyt niż przesyt. Poza tym powieść czyta się wyśmienicie, a jej lektura dostarczyła mi wielu wzruszeń. Wesołe perypetie bohaterów przeplatają się z prywatnymi dramatami nastolatków. I choć jest to opowieść na wskroś optymistyczna, niosąca nadzieję, mająca przywracać wiarę w ludzi, to jednak gdzieś pod spodem cały czas czujemy gorycz świata i całego zła, które dzieje się dookoła. Mimo to uśmiech ojca Constatntino jest zaraźliwy, jego pozytywne podejście do życia również. Wydawca obiecuje, że książka Antonio Ferrara „To opowieść, po której chce się czynić Dobro”. O dziwo nie ma w tym krzty przesady! Pozytywna energia aż eksploduje w czytelniku!
Nie jest to powieść odkrywcza ani innowacyjna. To po prostu bardzo mądra historia, która w prosty sposób przypomina, że nie ma złych dzieci, są tylko te kochane za mało. Kiedyś pisał o tym Andrzej Majewski, który stwierdził, że „Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje”. Złe zachowane jest niczym innym, jak tylko rozpaczliwym wołaniem o pomoc. Ale dorosłym wydaje się, że najmłodsi nie mają żadnych problemów. A przecież czasami wystarczy wyciągnąć rękę, aby uchronić dziecko przed tragedią.
Polecam!

***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi i Wydawnictwu WAM!



21 komentarzy:

  1. Mimo, że taka wysoka ocena to spasuję, nie moje klimaty zupełnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio polubiłam takie "życiowe" książki, więc chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uważam, że nie ma złych dzieci, są tylko te mało kochane. Interesujące książka. Przykuła moją uwagę swoją tematyką, dlatego będę o niej pamiętać w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zawsze proza musi być udziwniona, odkrywcza czy bulwersująca, żeby zwrócić uwagę czytelnika. jeśli jest mądra i wartościowa - tak jak prezentowana przez ciebie książka - z wielką chęcią przeczytam!
    P. S. Czy wybierasz się w sobotę do Warszawy w wiadomym celu?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie, wydaje mi się, że mi się spodoba :)

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią przeczytam te pozycję, tym bardziej, że moja lista lektur ostatnio jest na wyczerpaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że ta książka mogłaby wpasować się w moje czytelnicze upodobania dlatego będę się za nią rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka w moim stylu. Z chęcią przeczytam, jeśli tylko mi się trafi taka możliwość.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może i fabuła nie jest bardzo oryginalna, ale lubię książki opowiadające o nastolatkach z problemami, dlatego chętnie sięgnę i po tę powieść. Poza tym przyda się trochę pozytywnej energii;)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajnie opisałaś tą ksiązkę- zachęcasz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby takich autentycznie dobrych i bezinteresownych ludzi było więcej codzienność miała by o wiele radośniejszy odcień :) książka wydaje się być interesująca, a skoro dostarcza też wzruszeń i tak wysoko ją oceniłaś to coś musi w niej być :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spodziewałam się, że to tak dobra historia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa historia, musze koniecznie sie z nia zapoznac :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi bardzo interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nie przeczytam - wydaje mi się, że w takiej książce, przemiana wewnętrzna powinna być kluczowym elementem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że autor nie wgłębił się bardziej w przemianę Angelo. Byłabym ciekawa jaką rolę odegrał w jego zmianie zachowania psiaczek. Słyszałam już o takiej pozytywnej rehabilitacji więźniów, którzy odnajdują miłość i cel w życiu opiekując się psami w schronisku dla zwierząt:)

    OdpowiedzUsuń
  17. nono, zachęciła mnie Twoja recenzja, chętnie bym przeczytała tę książkę! Brzmi całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zachęcająca recenzja,choć jak przeczytałam, że opis zmiany emocjonalnej bohatera jest trochę ubogi, to mój entuzjazm nieco osłabł.

    OdpowiedzUsuń