sobota, 11 maja 2013

Zły - Leopold Tyrmand


tytuł: Zły
autor:  Leopold Tyrmand
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2011
ilość stron: 760

moja ocena: 7/10

Bałam się spotkania z najsławniejszym dziełem Leopolda Tyrmanda. Bo "Zły" to już legendarna powieść. Podobno najchętniej czytany kryminał w czasach PRL-u. Tytuł, który pierwszy przychodzi na myśl po usłyszeniu nazwiska autora. Pełna obaw przystąpiłam do lektury, bo czytając książki kultowe czuję, że powinnam je polubić, zachwycać się i zachwalać. Tak jakby sympatia do tomów uznanych za klasyczne była obowiązkowa.

Akcja powieści rozpoczyna się szybko i bez zbędnego przynudzania. Marta Majewska po wyjściu z apteki, w której z trudem zdobyła leki dla chorej matki, zostaje zaczepiona przez bandę opryszków. Z opresji ratuje ją tajemniczy mężczyzna, który od jakiegoś czasu grasuje po Warszawie i na własną rękę wymierza sprawiedliwość. Nikt nie wie, kim jest tajemnicza postać. Porównuje się go do Zorro, ponieważ broni słabych i pokrzywdzonych, a celem jego ataków staje się przestępczy półświatek stolicy. Zagadkowy obrońca budzi wiele emocji wśród całej warszawskiej społeczności. Każdy chce poznać jego tożsamość – szanowany dziennikarz Edwin Kolanko, uroczy kioskarz Juliusz Kalodont, który pragnie pomóc mężczyźnie o świetlistym spojrzeniu, milicja, za którą nieznajomy odwala robotę, a przede wszystkim wszystkie bandziory, które czują zagrożenie. Warszawscy przestępcy, drobni cinkciarze, koniki, kieszonkowcy, a wreszcie niebezpieczni mafiosi szykują się do wojny. Gdzieś w tle, w międzyczasie, rozgrywa się historia miłosna Marty i lekarza Witolda Halskiego. Oczywiście ich romans nie będzie prosty i zwyczajny, gdyż dziewczyna niechcąco zostaje wciągnięta w szemrane towarzystwo, a wokół Witolda zaczyna kręcić się Olimpia, która ma własne plany wobec pana doktora.
Główną bohaterką powieści nie jest wcale Marta Majewska, ale... Warszawa! Autor wychwala jej wdzięki, opisuje piękno, wyznaje miłość. Dostrzega także jej wady, skazy, brzydkie miejsca, nieciekawe towarzystwo. Ale emocje są silniejsze. Świadczy już o tym sama dedykacja „Mojemu rodzinnemu miastu – Warszawie”. Krótszą wersją tego samego uczucia jest „Sen o Warszawie” Czesława Niemena.
Powieść liczy sobie 760 stron, jednak ogromna ilość słów nie przytłacza, ani nie nudzi. Błyskotliwość autora sprawia, że jego teksty można by czytać bez końca. Każde spotkanie z Leopoldem Tyrmandem to przyjemność w najczystszej postaci. Jestem zakochana w jego twórczości, więc mogę być nieco nieobiektywna, ale uważam, że każdy powinien zaczerpnąć coś z jego geniuszu. Co prawda „Zły” to najsłabsza książka jego autorstwa, którą miałam okazję przeczytać, ale i tak lektura warta jest spędzonych nad nią godzin.
Oczywiście najlepszymi momentami w powieści są te dotyczące związków damsko-męskich. Tyrmand jak nikt inny potrafi opowiadać o uczuciach. Z dialogów aż sypią się iskry, jest w tym flircie coś niesamowitego, ulotnego i nieuchwytnego, taka niby mieszanka uczuciowości, tkliwości i złośliwości w jednym. Coś czego w żaden sposób nie potrafię nazwać, czy określić, ale co sama chciałabym przeżyć. Jeśli on w ten  sposób bajerował wszystkie kobiety, to ja się wcale nie dziwię, że one same wskakiwały mu do łóżka!
Podobno Xsawery Żuławski bierze na warsztat prozę Tyrmanda i ma zamiar zekranizować „Złego”. Nie chcę złorzeczyć, ale serce mi krwawi, bo już wiem, że to nie będzie dobry film… Nie dość, że reżyser nie ma na tyle talentu (nie rozumem dlaczego niektórzy tak się nim zachwycają i nie, nie ma on nic z geniuszu Tarantino!), to jeszcze o dobrych aktorów u nas kiepsko (Marcin Dorociński nie da rady zagrać wszystkich na raz). Jedynym pozytywnym aspektem całej tej sytuacji jest fakt, że ekranizacja przypomni postać samego Tyrmanda i jego twórczości.
A wy, moi drodzy, nie bądźcie ignorantami i przeczytajcie „Złego” zanim ruszycie do kin.  Jestem pewne, że nie będziecie żałować, bo choć od momentu powstania powieści minęło niemalże 60  lat, to upływający czas był dla niej łaskawy. Ale tak się dzieje tylko w przypadku tych najlepszych, a niewątpliwie Leopold Tyrmand jest jednym z najwybitniejszych polskich pisarzy wszechczasów. Polecam z całego serca! 

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!


***

24 komentarze:

  1. Nie wiedziałam, że powstanie ekranizacja. W takim razie koniecznie muszę przeczytać książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze do tej pory nie przeczytałam ani jednej książki Leopolda Tyrmanda i szczerze napiszę, że jakoś nie mogę się ,,przełamać'' do twórczości tego autora. Mam nadzieję, że kiedyś moje uprzedzenia znikną a tymczasem jednak podziękuje powyższej pozycji.

    OdpowiedzUsuń

  3. Również i dla mnie twórczość pana Tyrmanda jest mi obca. Przymierzałam się kiedyś do przeczytania "Filipa", ale zrezygnowałam. Myślę, że to kwestia czasu, bo na pewno kiedyś sięgnę po jakąś powieść tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jednak boję się spotkania z twórczością tego autora. Obawiam się, że nie docenię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo mam taki sam problem, jak Antysia. Niby bym chciała przeczytać, ale... No właśnie. Obawiam się właśnie, że nie będę potrafiła doceniać.

      Usuń
    2. Dziewczyny docenicie :) mądre z was kobitki więc nie wątpcie ani w siebie, ani w Tyrmanda :)

      Usuń
    3. Poza tym, doceniać nie trzeba, przeczytać by wypadało...;-)

      Osobiście ignorantem długo już być nie zamierzam, szczególnie, że "Opowiadania wszystkie" wydane przez MG zrobiły na mnie duże wrażenie...

      Usuń
  5. Też nie znam twórczości pana Tyrmanda, ale chyba czas najwyższy to zmienić. Zachęciłaś mnie.
    Pewnie też będę ją czytać z obawami, czy aby na pewno mi się spodoba. Zdarzyło już się, że klasyka powszechnie ceniona, nie przypadła mi do gustu. Może chwyciłam ją w nieodpowiednim momencie... Jednak mam nadzieję, że z "Złym" tak nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ zasuwasz z tymi książkami:)

    Autor mi nieznany dotychczas i obawiam się, że to jednak nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam inne książki tego pisarza w planach i to od nich chciałabym zacząć z nim przygodę, gdyż opis fabuły "Złego" nie porwał mnie. Niemniej chciałabym zobaczyć, czy erudycja Tyrmanda mnie uwiedzie, czy Warszawa oczami pisarza trafi do mojego serca, bo aktualnie nie cierpię tego miasta. Chciałabym zobaczyć jak Tyrmand widzi i opisuje relacje międzyludzkie.
    A nie chcę oceniać przed zobaczeniem efektu, ale nie cierpię Żuławskiego i naprawdę nie wiem, kto porównuje go do Tarantino.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ mnie zaciekawiłaś :)Trochę ilość stron mnie przeraża, ale poszukam w bibliotece tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, może się skuszę i zacznę od "Złego"
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyrmand chodzi mi po głowie od dłuższego czasu tylko jakoś nie potrafię zdecydować od czego zacząć i koniec końców narazie nie zaczęłam wcale.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze cyztam najpierw ksiazke, a potem ide do kina :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ,,Złego" mam w planach, ale trochę odległych:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za kryminałami, więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Złego" skończyłam czytać kilka dni temu. Dla mnie najciekawsze były fragmenty dotyczące opisu Warszawy, a przede wszystkim przekrój warszawskiego społeczeństwa, mniej interesujące były "relacje damsko-męskie", sam wątek kryminalny trochę denerwujący, może dlatego, że nie czytam często kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie znam Warszawy, więc tak średnio mnie interesuje jako miasto :) bardziej od ludzkiej strony :)

      Usuń
  15. Książki tego pisarza mam w swoich planach:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tym nie wiem czy to moje klimaty ale przekonać się myśle, że będzie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam tylko jedną książkę Tyrmanda i rzeczywiście, jego błyskotliwość jest widoczna w tym, co pisze. Mimo to nie wiem czy chce brnąć przez ponad 700 stron z przekonaniem, że to jego najsłabsza książka. Chyba sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najsłabsza, ale dla kogoś innego może być arcydziełem, więc nie zniechęcaj się tak łatwo :)

      Usuń
  18. o proszę, a ja nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tego pana, a jak widać warto, będę miała to na uwadze
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. zgadzam się z Martą,
    to świetna książka, ma niepowtarzalny klimacik. podczas czytania wyświetlał mi się cały czas czarno- biały film na starej, porysowanej taśmie, która co rusz się zacina...
    to bardzo dobry kawał literackiego ,,mięcha" ;-)) napisana doskonałą, żywą i barwną polszczyzną. wciąga, a przy tym daje wiarę w ... dobro, co bardzo cenię w literaturze.

    OdpowiedzUsuń