czwartek, 23 maja 2013

Reckless: Nieustraszony - Cornelia Funke


tytuł: Reckless: Nieustraszony
tytuł oryg.: Reckless: Lebendige Schatten
autor: Cornelia Funke
wydawnictwo: Egmont
rok wydania: 2013
ilość stron: 472

moja ocena: 8/10

Niedawno przeczytałam „Kamienne ciało” – pierwszy tom serii Reckless autorstwa znanej i cenionej niemieckiej pisarki Cornelii Funke. Z przyjemnością sięgnęłam po drugą część tej baśniowej serii. Lektura „Nieustraszonego” przeszła moje najśmielsze oczekiwania!

Akcja powieści rozpoczyna się niedługo po wydarzeniach, które rozgrywały się na kartach „Kamiennego ciała” (z tego powodu konieczna jest znajomość pierwszej części, gdyż „Nieustraszony” stanowi bezpośrednią kontynuację). Cały, zdrowy i bezpieczny Will układa sobie życie z Klarą. Za szczęście brata Jakub zapłacił najwyższą cenę. Przeklęty przez Czerwoną Nimfę, w tajemnicy przed wszystkimi szuka antidotum. Czasu nie pozostało zbyt wiele. Zaledwie sześć ugryzień ćmy, którą chłopak nosi na sercu. Reckless wraca do świata po drugiej stronie lustra, aby odnaleźć lekarstwo. Tam czeka już na niego Lisica, przed którą Jakub nie potrafi dłużej udawać, szczególnie, że żadna z wypróbowanych metod nie jest w stanie złamać klątwy. Ostatnią nadzieją wydaje się być owiana tajemnicą kusza, która daje potężną moc i władzę temu, kto ją posiada. Podobno strzał z legendarnej broni oddany z miłości może przywrócić komuś życie. Po raz kolejny Jakub i Lisica rozpoczynają szaleńczy wyścig z czasem, za plecami słysząc kroki przeciwników, którzy również chcą zdobyć kuszę, aby wykorzystać ją do swych niecnych celów.
Pierwszy tom był bardzo dobry, ale drugi jest znacznie lepszy! Powieść czyta się na bezdechu. Autorka nadal czerpie garściami z baśniowej konwencji, jednak nie powtarza pomysłów z poprzedniej części. W powieści pojawia się mnóstwo nowych artefaktów magicznego pochodzenia, dzięki temu czuć powiew świeżości, a historia Jakuba bezustannie zaskakuje, nie daje się przewidzieć, a pani Funke zadziwia swoją pomysłowością. Akcja powieści jest niezwykle dynamiczna. Bohaterowie cały czas gnają do przodu, a narzucone tempo nie zwalnia ani na moment. Pisarce udało się uniknąć chaosu. Wszystko zostało doskonale przemyślane i zaplanowane.
Najmocniejszą stroną powieści są nietuzinkowi bohaterowie, których trudno nie lubić. Już z przeczytaniem kilku pierwszych zdań czytelnik nie tylko identyfikuje się z postaciami, ale wchodzi w ich skórę. Całą sobą odczuwałam strach i rozpacz Lisicy, zazdrość Jakuba, jego miłość pomieszaną z przyjaźnią, wdzięcznością i niepokojem. Emocje sączące się z każdej strony są niemal namacalne. Hipnotyzujący sposób narracji tylko potęguje to niesamowite uczucie.
Po raz kolejny zachwyciły mnie ilustracje wykonane przez samą autorkę. Szkoda tylko, że było ich nieco mniej niż w poprzedniej części. Również oprawa graficzna tomu jest lepsza, bardziej przyciągająca wzrok i uwagę czytelnika.
Nieczęsto zdarza się, aby kontynuacja była lepsza od swojej poprzedniczki. W tym przypadku „Nieustraszony” bije na głowę „Kamienne ciało”. Jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, to aż strach pomyśleć co też autorka pokaże w kolejnej części! Trzeba zauważyć, że gdzieś w tle powieści pojawia się tajemnicza postać Earlkinga, czyli Króla Olch (lub, w zależności od tłumaczenia, Króla Elfów) znanego z ballady Johanna Wolfganga Goethego. Jestem pewna, że ten bohater odegra kluczową rolę w trzecim tomie serii i już mnie skręca z ciekowości co też pani Funke wymyśliła!
Gorąco polecam!
 
***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Kasi i Wydawnictwu Egmont!

20 komentarzy:

  1. O! To już druga część jest?! Nawet nie wiedziałam:) Muszę więc czym prędzej za pierwszą się wziąć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach pierwszą część :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie ci zazdroszczę, zatrzymałam się na pierwszym tomie, a apetyt mam przeogromny na tę serię!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci zazdroszczę, że "Nieustraszony" jeszcze przed Tobą :)

      Usuń
  4. och trzeba wziąć się najpierw za 1 część :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem już pod koniec lektury :)

    P.S. Zapraszam Cię do wspomożenia mnie w konkursie Fabryki słów. Każdy komentarz się liczy: http://miqaisonfire.wordpress.com/2013/05/23/330-konkurs-fabryki-slow-zgadnij-co-to-za-okladka-2/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie mi się podoba okładka tej książki i widzę, że jej treść jest równie intrygująca. Chociaż obiecałam sobie, że na razie z seriami się wstrzymam, to jednak w tym przypadku chyba zrobię wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest zdecydowanie warta uwagi, więc tym razem możesz złamać swoje postanowienie :)

      Usuń
  7. jakos nie mam checi po tą i porzednią książke. Myśle, ze to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  8. To faktycznie rzadkość, kontynuację są z zasady nieco słabsze, o ile oczywiście część pierwsza wysoko stawia poprzeczkę :)
    Staram się unikać serii, ale niektóre zapowiadają się na tyle ciekawie, że dodaje je do planów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo osób zachęca do tej lektury. Już kilka pozytywnych recenzji przeczytałem. gdzieś tam spróbuję sobie tę serię wcisnąć do swoich planów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę dorwać pierwszą część:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę zainteresować się tą serią

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam, mimo, że to nie moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam Atramentową trylogię Corneli Funke i były to cudowne książki! Do autorki mam, więc sentyment :) tylko, jeśli się nie mylę, pisze ona powieści młodzieżowe? Co oczywiście nie wyklucza sięgnięcia po nie, ale... ;)

    Nie znając pierwszego tomu, śmiesznie czytało się opis fabuły drugiego - w ogóle nie ogarniam o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale, ale warto sięgnąć :) bohaterami nie są dzieciaki, więc fajnie się czyta :) nie będziesz rozczarowana :)

      Usuń