poniedziałek, 27 maja 2013

Manuskrypt pisany na śniegu - Luis García Jambrina


tytuł: Manuskrypt pisany na śniegu
tytuł oryg.: El manuscrito de nieve
autor: Luis García Jambrina
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2013
ilość stron: 308

moja ocena: 7/10

Luis García Jambrina jest wykładowcą i kierownikiem Katedry Literatury Hiszpańskiej Uniwersytetu w Salamance. Lubię książki napisane przez specjalistów z danej dziedziny, bo wówczas łatwiej mi uwierzyć w prawdziwość wykreowanego świata i jego bohaterów. Dlatego też z największą przyjemnością przystąpiłam do lektury „Manuskryptu pisanego na śniegu”.
Akcja powieści rozgrywa się na przełomie  XV i XVI wieku w hiszpańskie mieście Salamanka. Autor powoli wprowadza czytelnika w klimat miasteczka, przedstawia obraz codziennego życia zwykłych obywateli. W trakcie studenckich psikusów, jeden z łobuzów znajduje w glinianej kadzi zwłoki młodego człowieka. Co najdziwniejsze trup pozbawiony został obu dłoni. Wszystko wskazuje na to, że zabójca odciął dłonie już po śmierci ofiary. Morderstwo dokonane zostało na terenie należącym do prestiżowego hiszpańskiego uniwersytetu, dlatego też rektor uczelni zleca rozwikłanie zagadki młodemu bakałarzowi praw.
„Manuskrypt pisany na śniegu” to drugi tom przygód  Fernando de Rojasa (I tom „Kamienny manuskrypt” opublikowany została w 2012 r. również przez wydawnictwo WAM), o czym dowiedziałam się w trakcie lektury. Na własnej skórze przekonałam się, że znajomość pierwszej części nie jest konieczna, gdyż wydarzenia z przeszłości zostały streszczone w kilku zdaniach. Podobno w książce pojawia się grono autentycznych postaci. Których? Nie mam pojęcia! Historia Hiszpanii nie jest moją mocną stroną... Mimo mojej historycznej ignorancji podczas lektury bawiłam się całkiem dobrze. Powieść utrzymana została w klimacie „Imienia róży”, jednak pozbawiona została ciężkiego pióra Eco, co jest jej zdecydowanym atutem (mimo wielkich chęci nie udało mi się przeczytać do końca najsławniejszego dzieła włoskiego pisarza).
Lektura „Manuskryptu...” sprawi ogromną frajdę wielbicielom krwawych opowieści, gdyż w powieści trup ściele się gęsto. Wszystkie zwłoki pozbawione zostały innego fragmentu ciała, a jedynym tropem sugerującym, że zborni dokonała ta sama osoba jest czarna plama na języku każdego denata (znów skojarzenie z „Imieniem róży”). Do samego końca nie wiadomo kto jest mordercą, co działa na korzyść autora, któremu udało się uniknąć banalnych rozwiązań.
Przeszkadzały mi ciągle powtórzenia. Rojas spotykając swoich sprzymierzeńców opowiada im ostatnie zdarzenia, o których czytelnik już przecież wie. Czasami te same wydarzenia były maglowane kilkakrotnie. Przez to akcja powieści niemiłosiernie zwalnia, a momentami nawet nudzi. Gdyby poskracać te fragmenty to przypuszczam, że można by było zaoszczędzić co najmniej pięćdziesiąt stron druku.
Pomimo kilku wad książka zasługuje na uwagę. Powieść przypadnie do gustu szczególnie wszystkim lubiącym historie kryminalne osadzone w zamierzchłej przeszłości. Specyficzne, hiszpańskie pióro autora tylko dodaje jej uroku. Polecam!

***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi i Wydawnictwu WAM!

9 komentarzy:

  1. Wprawdzie lubię kryminały, ale nie czuję się zaciekawiona co do tej pozycji, nie przepadam za powtórzeniami w fabule.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie książki więc będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie nie jestem pewna, czy lubię historie kryminalne osadzone w tak dalekiej przeszłości. Chyba zostanę przy bardziej współczesnych opowieściach jak na razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stwierdzam że tym razem książka nie dla mnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie tego typu kryminały bardzo do mnie trafiają. Klimat "Imienia róży"to dla mnie wystarczająca zachęta, bo książka bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię zagłębiać się w krwawe historie. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale po prostu ,,kręcą'' mnie opowieści z dreszczykiem, dlatego z ogromną przyjemnością poszukam i przeczytam ,,Manuskrypt pisany na śniegu''.

    OdpowiedzUsuń
  7. bede ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, takie zagadki w historycznych realiach mnie pociągają:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twórczość pisarzy hiszpańskojęzycznych, tych z Europy, i tych Iberoamerykańskich. Choć w tym przypadku okładka wygląda dość tandetnie, to jednak z tego co piszesz, zapowiada się wciągająca lektura. Dodaję książkę do swojej listy:)

    OdpowiedzUsuń