wtorek, 21 maja 2013

Dobre powieści dla nastoletnich czytelników, czyli jak szukałam Alaski w cmentarnej księdze :)

Rzadko kiedy mam poczucie, że jestem za stara na jakąś książkę. Potrafię odnaleźć coś dla siebie nawet w opowiastkach dla dzieci. Ostatnim czasem przeczytałam dwie całkiem udane powieści, które wprawiły mnie w zakłopotanie, gdyż uświadomiłam sobie, że dawno wyrosłam z takich historii.

 
tytuł: Szukając Alaski
tytuł oryg.: Looking for Alaska
autor: John Green
wydawnictwo: Znak
rok wydania:  2007
ilość stron: 268

moja ocena: 6/10

John Green zdobył ogromną popularność dzięki powieści „Gwiazd naszych wina”, która okazała się czytelniczym sukcesem. Ja również zakochałam się w historii Hazel i Augustusa, którą zapamiętam na całe życie. Dlatego też z ogromną ciekawością sięgnęłam po debiut amerykańskiego pisarza.
Nastoletni Miles wyjeżdża do szkoły z internatem. Bez żalu pozostawia dawną szkołę, w której i tak nie miał żadnych przyjaciół. Chłopak pragnie odnaleźć Wielkie Być Może. Już pierwsze dnia zaprzyjaźnia się z Pułkownikiem, dzięki któremu poznaje przebojową Alaskę. Dziewczyna jest bezkompromisowa, odważna, pyskata, bez skrępowania mówi o seksie, wie czego chce. Razem z Pułkownikiem otacza Kluchę (takie przezwisko nadaje Milesowi współlokator) opieką i postanawia nauczyć go życia. Cała opowieść dzieli się na dwie części – przed i po. Od początku można wyczuć, że punkt kulminacyjny będzie dramatyczny i przełomowy jednocześnie.
Bohaterowie powieścinie nie są jakoś szczególnie zachwycający. Znalazłam wspólny język z Milesem, bo zawsze lubiłam outsiderów. Również jego hobby, czyli zapamiętywanie ostatnich słów, jakie znane osoby wypowiedziały przed śmiercią jest mi w jakiś sposób bliskie (też mam podobne zainteresowania). Natomiast reszta postaci wydała mi się mało autentyczna, a tytułowej Alaski jakoś nie potrafiłam polubić. Dziewczyna irytowała mnie przez cały czas. 
Podejrzewam, że z dziesięć lat temu ta książka wywołałaby rewolucję w moim życiu. Byłabym zachwycona i wstrząśnięta jej lekturą. Jednak ćwierć wieku na karku i doświadczenie życiowe sprawiło, że powieść przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez większych emocji. Momentami dylematy bohaterów wołały u mnie pobłażliwy uśmiech i nostalgiczne westchnienie za latami mojej największej głupoty.
„Gwiazd naszych wina” zaparła dech w moich piersiach. Z kolei debiutancka powieść Greena jest tylko poprawna. Dobrze napisana, dostosowana do konkretnej grupy wiekowej, ale pozbawiona uniwersalności. Widać jak ogromne postępy poczynił autor, dojrzał, udoskonalił warsztat. Choćby z tego powodu warto przeczytać „Szukając Alaski”.



tytuł: Księga cmentarna
tytuł oryg.: The Graveyard Book
autor: Neil Gaiman
wydawnictwo: MAG
rok wydania: 2008
ilość stron: 286

moja ocena: 6/10

Na temat twórczości angielskiego pisarza Neila Gaimana czytałam wiele dobrego. Już od dawna miałam ochotę poznać jego pisarstwo osobiście, jednak dopiero dzięki DKK dla młodzieży jedna z jego powieści pojawiła się w mojej bibliotece. Dzięki uprzejmości bibliotekarza podkradłam „Księgę cmentarną” i z entuzjazmem przystąpiłam do lektury.
Powieść rozpoczyna się szybko i dramatycznie. Tajemniczy mężczyzna morduje mała dziewczynkę i jej rodziców. Do likwidacji pozostał jeszcze tylko najmłodszy członek rodziny, półtoraroczny chłopczyk. Jack przeszukuje całe mieszkanie, ale nie może nigdzie znaleźć malucha. Zmysły podpowiadają mu, że chłopiec uciekł w kierunku cmentarza, więc czym prędzej kieruje swe kroki w tamtym kierunku. W tym samym czasie malec przekracza bramę cmentarza. Pani Owens,urocza zjawa, wraz z mężem postanawiają otoczyć dziecko opieką i stworzyć mu nowy dom. Pozostałe duchy zgadzają się ukryć małą sierotkę i tylko dzięki ich interwencji chłopiec zostaje cudem ocalony. Od tej pory dostaje nowe imię (Nikt Owens), będzie żył na cmentarzu, uczył się życia od zmarłych, przeżywał liczne przygody. Pod opieką tajemniczego Silasa będzie przygotowywał się do opuszczenia domu, które ma nastąpić w przyszłości. Problem w tym, że przez te wszystkie lata, Jack nie przestaje szukać ocalonego chłopca.
Powieść ma fajny, mroczny klimat. Przez cały czas nie mogłam się pozbyć skojarzeń z filmami Tima Burtona, gdyż strach i humor idą ze sobą w parze, a co więcej, to niecodzienne zestawienie doskonale do siebie pasuje. „Księga cmentarna” skierowana jest do młodszych czytelników, co niestety odczułam na sobie. Choć powieść przeczytałam z przyjemnością (miłym akcentem jest to, że w pewnym momencie akcja przenosi się do Krakowa), to jednak raczej nie sięgnę po inne książki Gaimana, ponieważ za bardzo uwierała mnie bariera wiekowa. Jego twórczość mogę polecić mojej jedenastoletniej siostrze i dzieciakom w jej wieku. 

***
Moje niewielkie rozczarowanie prozą dla młodzieży nie zmienia jednak faktu, że nadal będę sięgać po książki z tego gatunku. Może dzięki literaturze uda mi się oszukać czas i jak najdłużej pozostać dzieckiem? Podejrzewam, że Freud miałby swoje zdanie na ten temat :-)
Czytaliście którąś z wymienionych książek? Szczególnie interesuje mnie wasza opinia na temat „Szukając Alaski”. Co prawda wielki boom na książkę nastąpi pewnie dopiero po jesiennym wznowieniu, ale może ktoś miał już styczność z tą powieścią.
Pozdrawiam serdecznie,
M.

16 komentarzy:

  1. Ja też się trochę Gaimanem rozczarowałam. Czytałam akurat "Nigdziebądź" i pomimo, że to ciekawa książka, to jednak ma i sporo zgrzytów. A na "Gwiazd naszych wina" poluję, ciekawa jestem moich wrażeń, bo tak wszyscy zachwalacie, że strach się bać...:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że bardziej zainteresowała mnie Księga Cmentarna, zwłaszcza po twoim porównaniu do Burtona :) Również chętnie przeczytałabym "Gwiazdę naszych win", po wielu entuzjastycznych recenzjach, z którymi się zetknęłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię czytać literaturę młodzieżową, aczkolwiek ostatnio mam na nią nieco przesyt, dlatego szukam bardziej ,,dojrzałe'' powieści. Z powyższych pozycji nie znam żadnej i jakoś mnie do nich nie ciągnie. Jeśli chodzi o „Szukając Alaski” nie słyszałam nigdy o tej książce, więc też się na jej temat niestety nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Szukając Alaski" nie znam, ale "Księga cmentarna"? Z "Księgi cmentarnej" się nie wyrasta. A jeśli chcesz coś "poważniejszego" od Gaimana, to przeczytaj "Nigdziebądź". Tu nie ma opcji na narzekanie na barierę wiekową. Ale zmuszać nie będę, wszystko zależy od gustu. Ja twórczość Gaimana uwielbiam, uważam, że nie ma granic wiekowych i jest ponadczasowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to może dam się jednak przekonać :) tyle, że muszę poszukać poza moją biblioteką, bo u mnie jest jeszcze tylko "Dym i lustra" :)

      Usuń
  5. Ksiege cmentarną musze koniecznie przeczytac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnej z nich nie czytałam, ale możliwe, że sięgnę po ,,Szukając Alaski":) Czasami lubię sięgnąć po jakąś młodzieżówkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powieści dla młodzieży? Coś czuję, że teraz już by mi się nie podobały...przynajmniej nie w tym stopniu, co kiedyś;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie jestem zainteresowana tymi książkami. Planuję jednak przeczytać "Gwiazd naszych wina".

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko sięgam po literaturę młodzieżową, bo też mam coraz częściej wrażenie, że z niej wyrosłam:) Ale jeszcze czasami mi się to zdarza.
    "Szukając Alaski" jakoś mnie nie ciągnie, ale już "Księga cmentarna" nieco mnie zaintrygowała. Może kiedyś spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak już ktoś wyżej wspomniał, Gaiman to nie tylko powieści dla młodzieży:-) Są też takie skierowane zdecydowanie do dorosłych (Amerykańscy bogowie, Chłopaki Anansiego) czy genialny Sandman dla nieodrzucających komiksów. Warto tam zajrzeć:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam "Szukając Alaski" będąc w LO, więc chyba byłam wówczas idealnym targetem, ale mimo tego jakoś szczególnie mnie ta pozycja nie zachwyciła. Po kilku latach pamiętam tylko, że główny bohater miał właśnie taki nietypowe hobby z zapamiętywaniem ostatnich słów znanych osób. Reszta fabuły rozmyła się zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Gwiazd naszych wina" to książka, którą z pewnością przeczytam, jednak debiutancka powieść Johna Greena jakoś nie za bardzo mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten autor mnie intryguje, trochę już o nim czytałam

    zapraszam do mnie na konkurs
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/2013/05/konkurs.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. "Księgę cmentarną" mam w planach, jeśli widzisz tam jakieś podobieństwa do dzieł Burtona- to doskonale powinnam odnaleźć się w klimacie tej książki :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do Gaimana, to poleciłabym ci jednak spróbować jeszcze raz. Tzn. nie chcę, żeby było później na mnie, ale tak jak "Księga cmentarna" faktycznie jest typowo dla młodzieży to "Amerykańscy Bogowie" reprezentują już inny poziom. Moim zdaniem to jego najlepsza książka. Inna sprawa, że też czytałam ją jakiś czas temu. Jednakowoż ciekawa koncepcja i dobrze wspominam.

    OdpowiedzUsuń