poniedziałek, 13 maja 2013

AVO: Mozaika - Adam Piechota



tytuł: AVO: Mozaika
autor: Adam Piechota
wydawnictwo: Novae Res
rok wydania: 2013
ilość stron: 360

moja ocena: 5/10


Miejscem akcji powieści jest niewielkie miasteczko Lubań. Czas akcji został ograniczony do jednego wieczoru, gdyż całość wydarzeń rozgrywa się we wtorek 24 lutego, na kilka godzin przed Popielcem. W zwyczajnej, małomiasteczkowej rzeczywistości zaczynają dziać się dziwne rzeczy, których świadkami są zwyczajni i na pozór przypadkowi obywatele. Dwie zaprzyjaźnione sąsiadki, jakiś bezdomny pijaczyna, węszący wszędzie złodziejstwo facet. Z czasem elementy mozaiki zaczynają się ze sobą łączyć, a fabuła nabiera sensu. 

Książka podzielona została na dwie części. Pierwszą czyta się niesamowicie przyjemnie. Autor cały czas puszcza do czytelnika oko, zwraca się bezpośrednio do odbiorcy, hipnotyzuje swoją opowieścią. Przez cały czas nie wiadomo, czy narrator to zwykły obserwator lubańskich zdarzeń, czy tez jeden z bohaterów, który ukrywa swą tożsamość przed czytelnikiem. Choć podczas lektury bawiłam się wyśmienicie, to jednak cały czas towarzyszyło mi poczucie, że już to gdzieś czytałam. Wszak cała ta historia, to nic innego jak odgapione fragmenty z "Mistrza i Małgorzaty". Dziwne wydarzenia, które dzieją się w Lubaniu miały już kiedyś miejsce w Moskwie. Grupka tajemniczych postaci (co prawda nie tych samych, ale podobnych)  rozrabiała już kiedyś w stolicy Rosji. Papuga Anny ma na imię Małgorzata, a kot Behemot. W pewnym momencie pojawia się też Mistrz, który dyryguje całym tym bałaganem. Za dużo tych podobieństw, aby uznać je za przypadkowe. Czyżby autor pozostawał pod ogromnym wrażeniem dzieła Bułhakowa? Może to hołd oddany w kierunku rosyjskiego klasyka? Tego nie wiem, ale nieco zepsuło mi to obraz całości.
Druga część jest znacznie krótsza. Obejmuje zaledwie sto stron, jednak miałam problem, aby dobrnąć do końca. Dlaczego? Ponieważ ta część zupełnie odstaje od swojej poprzedniczki. Narratorem jest dwudziestokilkulatek, chłopak Anny, który po kłótni z ukochaną idzie na imprezę, żeby zapić smutki. Reszta przypomina pijacki bełkot młodego człowieka, który nie potrafi pogodzić się ze swoja przeszłością, rozdrapuje rany, podsyca wyrzuty sumienia, próbuje wymknąć się dręczącym go demonom. Całość poprzerywana jest nadmiarem przekleństw, które miały potęgować dramatyzm sytuacji, a w moim poczuciu pozostawiły niesmak w ustach. Najwidoczniej nie udało mi się zrozumieć intencji autora.
Z przykrością muszę stwierdzić, że fajny odbiór pierwszej części został zupełnie zepsuty przez część drugą. Jak dla mnie autor poszedł w złym kierunku, pobłądził gdzieś w swoim pomyśle, niepotrzebnie pokomplikował fabułę i zmarnował potencjał, który niewątpliwie powieść miała. A szkoda. Ponadto zakończenie sugeruje, że już wkrótce pojawi się drugi tom. Chyba nie jestem zainteresowana kontynuacją. Mimo mojego narzekania książka wcale nie jest taka zła. Autor sprawnie posługuje się słowami i ma ciekawe pomysły (chociaż zaczerpnięte z Bułhakowa), z których nie do końca potrafi korzystać. Jednak nie mam zamiaru wciskać wam jej na siłę. O tym, czy dacie szansę panu Piechocie musicie zdecydować sami! 

***
Za możliwość przeczytania książkbardzo dziękuję Pani Dorocie i wydawnictwu Novae Res!

14 komentarzy:

  1. Mnie też niestety nie zachwyciła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że potencjał tej książki został zmarnowany. No cóż, czasami tak bywa. Może kolejna powieść autora będzie znacznie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam ani książki ani autora

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba pozostanę przy klasyku, czyli Bułhakowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, nie czuję się zachęcona do eksperymentów i raczej na własnej skórze nie sprawdzę czy to dobra książka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jednak ją sobie odpuszczę, jakoś nie przemawia do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz racje, świetna była pierwsza cześć, ale druga zupełnie inna i do du**

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie planuję tej książki, nie dam jej szansy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj jakoś nieszczególnie przemawia do mnie ta książka... Tak więc nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja recenzja mnie nie zachęciła. A odniesienia do "Mistrza i Małgorzaty" - książki, której nie lubię - również nie skłaniają mnie do sięgnięcia po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś mnie ta fabuła nie przekonuje. I tak stosik mam spory, więc oddam się innym lekturom.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie mogę się przekonać do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. książka wydaje się dosyć przeciętna, także chyba ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pasuje, skoro nie warto. Poza tym z reguły odrzucam książki, które w pewien sposób zalatują plagiatem.

    OdpowiedzUsuń