czwartek, 11 kwietnia 2013

Szaleństwo modlitwy - Matt Woodley


tytuł: Szaleństwo modlitwy
tytuł oryg.: The Folly of Prayer
autor: Matt Woodley
wydawnictwo: Esprit
rok wydania: 2013
ilość stron: 268

moja ocena: 7/10

Czym jest modlitwa? Dla większości z nas to pewnie słowa, które zapamiętaliśmy w dzieciństwie - „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Aniele Boży”. A przecież modlitwa to przede wszystkim rozmowa z Bogiem, a nie tylko powtarzanie paciorka.
W książce „Szaleństwo modlitwy” Matt Woodley ukazuje jedenaście rożnych dróg modlitwy. Część z nich jest powszechnie znana, ale niektóre mogą być niezwykle odkrywcze, szczególnie dla nas – przyzwyczajonych do schematycznej modlitwy.
Autor zaznacza, że jakiekolwiek zwrócenie się do Boga już jest modlitwą. Nawet słowa pełne żalu, bólu, rozpaczy i zwątpienia kierowane do Stwórcy nie są mu obojętne. „I być może Bóg słyszy nasze ohydne jęki i zamienia ten szlam w poezję.” Modlitwą jest też krzyk i rozpacz, a nawet kłótnia z Bogiem. Cenną modlitwą jest ta, będąca tuleniem się do Boga i słuchaniem bicia jego serca. Można to osiągnąć poprzez kontemplację, chociaż akurat ta droga jest bardzo trudna i wyboista. W bezpośredniej rozmowie z Panem potrzebna jest cisza, skupienie oraz cierpliwość. Przy Bogu należy trwać nawet, kiedy nie odpowiada na nasze modlitwowy, nawet w momentach zwątpienia, nawet kiedy odczuwamy pustkę i brak Bożej obecności. „Czasem wydaje mi się, że nikt nie słucha naszych modlitw. (…) Wiem jednak, że Bóg jest dobry. (…) On stoi po mojej stronie i z całą pewnością również po twojej. Czasem to jedyna teoria, jaką mamy.”
Autor zauważa również, że my sami możemy być „Bożym pocieszeniem dla innych”, bo w modlitwie chodzi głównie o kontakt. I to nie tylko z Bogiem, ale także z innymi ludźmi, których możemy wspierać w trudnych momentach. Nie chodzi tu o gadanie i udzielanie dobrych rad, ale o zwykłą obecność, ciepły dotyk, zrobienie herbaty, podanie chusteczki. A to wcale nie jest takie proste, ponieważ wymaga wrażliwości na świat rzeczywisty, na jego piękno i brzydotę. Ponieważ prawdziwa modlitwa nie jest tylko duchowym przeżyciem, ale przede wszystkim dążeniem do miłości. „Modlitwa to akt buntu przeciwko istniejącemu stanowi rzeczy. To dywersja przeciwko samotności, nienawiści, obojętności i oziębłości.”
A to tylko drobny zarys tego, co znajduje się na kartach „Szaleństwa modlitwy”. Największą zaletą niniejszej publikacji jest to, że została napisana z werwą i energią. Autor zwraca się bezpośrednio do czytelnika i ani przez chwile nie przynudza. Cały czas stawia tezy, mnoży argumenty, podaje mnóstwo przykładów z własnego życia, a także życia swoich parafian. Matt Woodley przyznaje się nawet do momentów zwątpienia. Szczerość aż bije z każdej strony. A przy tym wszystkim przez pozostaje sympatycznym facetem, który zaraża entuzjazmem. Dodatkowo powołuje się na różnych filozofów, myślicieli, innych duchownych, a nawet pisarzy i poetów. Osobiści najbardziej spodobało mi się nawiązanie do „Hobbita” J.R.R. Tolkiena. Autor przywołuje scenę, w której Bilbo Baggins po raz pierwszy spotyka Gandalfa. Czarodziej namawia hobbita do udziału w przygodzie, i choć początkowo Bilbo oburza się i odmawia, to ostatecznie porzuca bezpieczną norkę i rusza w nieznany świat razem z krasnoludami i Gandalfem. Matt Woodley przekonuje czytelników, aby odważyli się zostawić wygodne życie i dołączyć do Chrystusa. Porównanie Jezusa do Gandalfa (albo jak kto woli Gandalfa do Jezusa) wywołało u mnie ogromny uśmiech!
Czytałam rożne książki o tematyce religijnej, ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu i znalazła specjalne miejsce na mojej półce. Nie tylko sprowokowała mnie do przemyśleń na temat własnego życia duchowego i modlitwy, lecz także dostarczyła inteligentnej i wartościowej rozrywki. Gorąco polecam! Warto! 

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję pani Małgorzacie i wydawnictwu Esprit!

19 komentarzy:

  1. Interesująca publikacja. Co do modlitwy, to kiedyś wiernie odmawiałam pacierz, lecz teraz zmieniłam całkiem nastawienie w tej kwestii. Wiem, że brzydko to zabrzmi, ale znudziły mi się oklepane formułki i wolę po prostu tak po ludzku porozmawiać z Bogiem o tym, co mnie trapi, cieszy itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany, już sam tytuł zachęca do przeczytania! Zanim zaczęłam czytać twoją recenzję, miałam pewnie obiekcje, ale zdołałaś je rozwiać -z chęcią przeczytałabym tę książkę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem warto wyciszyć się w takich rozważaniach, a tytuł doprawdy intrygujący:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będę się szeroko na ten temat wypowiadać, napisze tylko, że na pewno tematyka niebywale absorbująca dla osób zainteresowanych tym zagadnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś dla mnie, już od jakiegoś czasu mam problem z dobrą modlitwą...każda pomoc, a szczególnie dobra książka na ten temat, się przyda;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem za bardzo religijna, ale czasami lubie poczytac takie ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  7. oo ale dziś religijnie hi hi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do wszelkich książek o tematyce religijnej zwykle podchodzę ostrożnie. Ta zapowiada się nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W przypadku takich pozycji jakoś zawsze obawiam się zbytniej patetyczności czy swoistej nachalności poglądów i braku miejsca na własne spostrzeżenia. Z Twojej recenzji wynika jednak, że autor stara się korzystać z bardzo różnych źródeł, a jeśli ze stron bije szczerość to może być naprawdę ciekawa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również jestem ostrożna wobec książek o takiej tematyce, a także nieco sceptycznie nastawiona, dlatego nie jestem pewna, czy to w ogóle ksiązka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wydawnictwo Esprit ma ciekawe książki. Najlepsze są te, które na nas w jakiś sposób oddziałują, np. ta na Ciebie wywarła wpływ i to jest dobre! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy byłam osobą wierzącą zawsze podobało mi się jak ludzie wymyślali swoje modlitwy. Dla mnie to wtedy było coś niesamowitego. W sumie nadal dla mnie jest. Podziwiam takich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale muszę przyznać, że naprawdę zachęciłaś mnie do jej przeczytania i poznania. Z pewnością się za nią rozejrzę! :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobało mi się, jak o modlitwie pisał Lewis w książce "O modlitwie. Listy do Malkolma", ale chętnie poczytałabym też o niej z punktu widzenia innego autora. Bardzo nie lubię patrzeć na tę czynność schematycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyczna książka ♥ . Nigdy nie czytałam ; )
    zapraszam do mnie : http://vizualny-swiat.blogspot.com/
    Obserwuję i liczę na rewanż ; *
    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba odpuszczę sobie tę książkę :c

    OdpowiedzUsuń
  17. Cóż... Znasz moje podejście do książek religijnych.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zainteresowała mnie ta książka, zwłaszcza dzięki cytatom, które zamieściłaś, np. „I być może Bóg słyszy nasze ohydne jęki i zamienia ten szlam w poezję.” Niestety nie ma jej w mojej bibliotece, ale zobaczę co przyniesie przyszłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zainteresowała mnie ta książka. Z chęcią dowiedziałabym się co może kryć się pod słowem "modlitwa" i jakie wyobrażenia ma na ten temat autor. :)

    OdpowiedzUsuń