środa, 3 kwietnia 2013

Ruth - Elizabeth Gaskell



tytuł: Ruth
tytuł oryg.: Ruth
autor:  Elizabeth Gaskell
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2013
ilość stron: 544

moja ocena: 7/10

O Elizabeth Gaskell, angielskiej pisarce z czasów wiktoriańskich, dowiedziałam się po raz pierwszy przy okazji polskiej premiery jej powieści „Ruth”. Książka oszołomiła mnie piękną okładką i z czysto estetycznych względów zapragnęłam posiąść ten tom na własność. Choć nie jestem wielką fanką gatunku od razu przystąpiłam do lektury.
Szesnastoletnia Ruth Hilton, anielsko piękna, dobra i niewinna dziewczyna, po śmierci rodziców musi zarabiać na swoje utrzymanie w zakładzie krawieckim. Splot wydarzeń sprawia, ze bohaterka poznaje dwudziestokilkuletniego pana Bellinghama. Spragniona uwagi i miłości nastolatka łatwo wpada w sidła zaprawionego w bojach adoratora. Pewnego dnia właścicielka zakładu staje się świadkiem spotkania swojej podopiecznej i jej absztyfikanta. Młodzi nie robią niczego złego, jednak zgorzkniała kobieta wyrzuca Ruth z pracy. Zrozpaczona dziewczyna ulega namowom Bellinghama i decyduje się wyjechać z ukochanym do Walii. Para mieszka razem w pensjonacie budzący tym samym zgorszenie pozostałych gości. Ściślej mówiąc to Ruth okrywa się hańbą i na niej skupia się napiętnowanie społeczne, gdyż młody panicz może sobie robić na co tylko ma ochotę i nie ma w tym nic dziwnego. Kiedy dziewczyna zaczyna rozumieć moralne aspekty sytuacji, w której się znalazła, jest już za późno. Wkrótce do akcji wkracza demoniczna mamusia ukochanego, która wywozi syna jak najdalej od nieprzyzwoitej grzesznicy. Oszalała z rozpaczy Ruth widzi tylko jedną możliwość zakończenia pasma cierpień. Niespodziewanie pan Thurstan Benson, pastor, wyciąga do nastolatki pomocną dłoń. Mobilizuje swoją siostrę i razem postanawiają stworzyć dziewczynie nowy dom i dać jej szansę na normalne życie. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w momencie, gdy na jaw wychodzi informacja o ciąży bohaterki. Rodzeństwo Benson wymyśla historyjkę, jakoby ich młoda podopieczna była wdową i daleką krewną, którą pastor i jego siostra postanowili otoczyć opieką w trudnej sytuacji. Wszystko zaczyna układać się pomyślnie, ale czy sekret Ruth można utrzymać w tajemnicy?
Mam problem z książkami w stylu „Ruth”. Lubię gawędziarski typ narracji, tamte obyczaje, romantyzm, salonowe ploteczki. A jednak jest w tym wszystkim jakaś naiwność, która nie przestaje mnie irytować. W przypadku powieści Elizabeth Gaskell uosobieniem naiwności jest Ruth. Dziewczyna drażniła mnie przez cały czas. Lubię bohaterki z charakterem, które mówią co myślą i idą pod prąd (w myśl słów Zbigniewa Herberta, że „z prądem płyną śmieci”), pewnie dlatego Scarlett O'Hara jest dla mnie uosobieniem kobiety idealnej! Natomiast Ruth jest postacią bezbarwną i sztuczną. W trakcie rozwoju fabuły i mijających lat z podlotka zmienia się kobietę. Niestety jej osobowość pozostaje niezmienna. Ruth jest tak śliczna, urocza, dobra i udręczona przez niesprawiedliwe życie, że aż zęby bolą od nadmiaru słodyczy. Może jestem zbyt cyniczna, ale cicha i pokornego serca dziewczyna nie wzbudziła ani mojej sympatii, ani współczucia.
Warto zwrócić uwagę na wymowną okładkę tomu. Ilustracja, na której nożyce krawieckie przecinają wstążkę gorsetu skojarzyła mi się z kręgosłupem moralnym społeczności, w której żyje Ruth. Teoretycznie wszyscy kierują się cnotą i przyzwoitością, a tak naprawdę żyją w obłudzie i kłamstwie. Ludzie nie wahają się przed potępieniem naiwnej dziewczyny, nie obchodzi ich jej faktyczna sytuacja, nie domagają się prawdy, a jedynie kary. Jednak w powieści to nie młoda krawcowa zadaje nożycami ostateczny cios, ale pan Benson, który okazuje się faktycznym bohaterem. To on dostrzega w Ruth zagubioną i wykorzystaną dziewczynę, to on chce jej dać szansę na nowe życie. Jego decyzja o opiece nad zhańbioną kobietą jest prawdziwym aktem heroizmu, szczególnie, że jako pastor ma wiele do stracenia. Tym samym demaskuje fałszywą moralność i hipokryzję społeczeństwa.
Jestem pewna, że „Ruth” Elizabeth Gaskell znajdzie wiele zwolenniczek. Klasyka zawsze jest w cenie. Co prawda nie zalałam się łzami po lekturze, ani nie przeklinałam okrutnego losu, ale powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie. Fatalną kreację głównej bohaterki wynagrodziła mi cała gama barwnych i ciekawych postaci. Tom przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy lubią powieści kostiumowe, pisane charakterystycznym angielskim piórem.
Polecam! 

***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Dorocie i Wydawnictwu MG!



31 komentarzy:

  1. Właśnie jestem w trakcie lektury i jak na razie złego słowa nie powiem :) Bardzo dobrze się czyta, jest interesująco i klimatycznie. Ale ja akurat jestem miłośniczką tego gatunku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę zmartwiłaś mnie tą naiwnością głównej bohaterki. Podobnie jak Ty bardzo lubię bohaterki silne, które mają swój charakter.
    Mimo moich obaw z chęcią przeczytam tę książkę. "Ruth" stoi już na półce i czeka aż zacznę ją czytać. Uwielbiam angielski klimat w książkach (i w filmach:), więc dla mnie ta pozycja jest wręcz obowiązkowa. Mam nadzieję, że bardzo się na niej nie zawiodę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieści kostiumowe bardzo lubię i chętnie przeczytałabym Ruth pomimo denerwująco nudnej głównej bohaterki :) Zazdroszczę, że miałaś okazję już przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie tylko "zwolenniczek" ale i "zwolenników", bo przyznam, że mnie ta recenzja całkiem zainteresowała:) Może sama tematyka nie w moim guście, ale ja też bardzo lubię gawędziarską narrację i historyczne konteksty. Pomimo wad więc mógłbym się zainteresować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybacz, jeśli poczułeś się dyskryminowany :p

      Usuń
  5. Będę ją miała na uwadze, bo zaczęłam podczytywać takie książki z historią w tle i podobają mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię klasykę, a o twórczości Gaskell słyszałam wiele dobrego. Problematyka "Ruth" bardzo mocno kojarzy mi się z tematyką podjętą przez Thomasa Hardy'ego w "Tessie d'Urberville" - jako, że całkiem niedawno przeczytałam powieść Hardy'ego, to po utwór Gaskell w najbliższym czasie nie sięgnę. Nie chcę doznać czytelniczego przesytu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię książki o takiej tematyce. :D
    Na razie jestem w trakcie czytania innej, ale zainteresuję się nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba pierwsza recenzja tej książki, na jaką się natknęłam. Ciekawa jestem, czy i mnie będzie irytować naiwność, o której piszesz i w ogóle jak ja odbiorę tę lekturę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka już czeka na półce na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię taką tematykę, więc pewnie i tak przeczytam w końcu, choć nie nastawiam się na nie wiadomo jakie emocje. Oglądałam dwa seriale na podstawie książek Gaskell i fabuła trochę kulała...

    OdpowiedzUsuń
  11. owszem, okładka wiele mówiąca. wcale się tego gorsetu nie pozbyliśmy, choć może tasiemki nie są tak mocno dociągnięte.

    OdpowiedzUsuń
  12. Do mnie książka w końcu nie dotarła, ale mimo wszystko kiedyś chętnie ją przeczytam.
    Zachęciłaś mnie bardzo do przeczytania "Przeminęło z wiatrem" i poznania Scarlett! Też lubię takie bohaterki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc, jakoś nie przekonałam się do tej książki, mimo że chyba jakiś czas temu pisałam gdzieś, że może kiedyś po nią sięgnę. Teraz raczej tego nie zrobię. Coś mnie odepchnęło od niej...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawi mnie podobna tematyka. Trochę szkoda, że zawiodłaś się na kreacji głównej bohaterki. Historia ciekawi mnie jednak na tyle, że chętnie zapoznam się z tą powieścią, kiedy tylko nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy jeszcze nie słyszałam o tej książce, a okładka przyciąga wzrok :) Jak będę miała okazję to pewnie sama sprawdzę jak tam w niej z tą naiwnością ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja niestety tym razem podziękuję, gdyż nie przepadam za klasyczną literaturą. Zawsze problemem jest dla mnie styl narracji, który uważam za zbyt ciężki, dlatego przeważnie wolę klasyczne ekranizacje od papierowych historii.

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka rzeczywiście zwraca uwagę. Irytująca główna bohaterka to problem...ale może akurat mnie nie będzie denerwować;) Poza tym, bardzo lubię tego typu historie;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję:) Interesuje mnie ta autorka bliżej, mam jej Żony i córki na półce. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tytuł i okładka! już zwróciły moja uwagę. Osobiście, dopiero próbuję swoich sił w tego typu literaturze, ale sądzę, że "Ruth" może przypaść mi do gustu. Mam nadzieję, że niebawem będzie mi dane przeczytanie tego tytułu. ;)

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  20. No zaciekawiłaś mnie, także pewnie sięgnę po książkę. Może nie dziś, ani nie jutro, ale tytuł i nazwisko zapamiętuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jestem d konca przekonana, ale chcialabym se zapoznac z ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niekoniecznie jestem fanką powieści historycznych, ale wiem, że i takie książki są mnie w stanie oczarować, dlatego zastanowię się nad tą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  23. Okładka rzeczywiście daje sporo do myślenia. Podejrzewam jednak, że miałabym podobne odczucia co do głównej bohaterki - taka naiwność bywa strasznie irytująca, aż ma się ochotę z politowaniem pokiwać głową. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo mi się podoba okładka. Kryje w sobie jakąś tajemnicę. Zainteresowałaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Osobiście bardzo się cieszę na spotkanie z "Ruth" , po przeczytaniu rewelacyjnej powieści tej autorki " Północ i Południe " ( nie mylić z serialem :) ) jestem jej fanką a w kolejce czekają już " Żony i córki ".
    ps. W " Północ i Południe " jest bohaterka z mocnym charakterem która powinna Ci się bardziej spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Po pierwsze: okładka jest absolutnie przepiękna! Bardzo mi się spodobała. Co do powieści, to bardzo chętnie bym się skusiła, bo lubię klasykę. Powieści, jak i filmy kostiumowe niezmiennie mnie oczarowują.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla mnie jest to pozycja obowiązkowa, jestem pewna, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Już czytałam o tej pisarce i może przyjdzie i u mnie na nią czas.)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przeczytałam dopiero jedną z książek tej autorki-"żony i córki" bardzo mi się podobała, poluję na inne tej autorki.Mimo ,że tu także jedna z bohaterek jest naiwna taka "głupiutka" to nie umniejsza mojego zachwycenia ,te jakże wyraziście przedstawione charaktery....taki klimacik trochę kojarzy mi się z klimatem u Jane Austen...

    OdpowiedzUsuń