piątek, 29 marca 2013

Literatura kościółkowa


Bardzo lubię książki religijne. Kupuję ich więcej niż czytam, ale cieszy mnie samo posiadanie tego typu tomów i tomików. W okresie Wielkiego Postu postanowiłam się uduchowić i nadrobić zaległości w literaturze „kościółkowej”. Poniżej prezentuję wam przegląd przeczytanych przeze mnie książek o tematyce religijnej wraz z krótkimi opiniami.

tytuł: Droga krzyżowa
autor: Anna Pajda i bracia dominikanie
wydawnictwo: W drodze
rok wydania:  2013
ilość stron: 76

moja ocena: 8/10

W Wielkim Poście w każdym kościele odbywają się nabożeństwa drogi krzyżowej. Rozważania towarzyszące drodze na Golgotę są z roku na rok niemalże takie same. Żadnego powiewu świeżości. Pokutno-przepraszający ton tych refleksji męczy zamiast poruszać. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po niewielką książeczkę „Droga krzyżowa”, w której rozważaniom autorstwa braci dominikanów i Anny Pajda towarzyszą obrazy, a raczej fragmenty obrazów średniowiecznych malarzy. Te kilkuzdaniowe refleksje mają zdecydowanie liryczny ton. Rozsypane monety na stole, drabina, buty są tylko pretekstem do ukazania misterium męki i śmierci Chrystusa. Liczy się realny detal, przedmiot, który istniał wtedy i był niemym świadkiem wszystkich wydarzeń.
Rozważania autorów i ich poetycki charakter poruszyły mnie do głębi. Dokładnie tego szukałam! Sięgam po te książeczkę co jakiś czas i nadal mnie zadziwia. Zachwycona tomikiem namówiłam mamę do przeczytania. Rodzicielka uznała, że teksty do niej nie przemawiają i są jakieś dziwne. Cóż, mama jest tradycjonalistką. Polecam poszukującym, a na zachętę cytuję rozważania towarzyszące Stacji I – Jezus na śmierć skazany:
Nikt nie wie, skąd pochodziły te pieniądze. Ich zapach przywodził na myśl niemiłe skojarzenia. Miały coś z woni starego, zatęchłego kufra na ubrania albo wilgotnych skrzyń, jakie można spotkać w opuszczonych portach. Jednak najsilniej dało się wyczuć domieszkę czegoś, co sugerowało, że monety te towarzyszyły codziennej ludzkiej pracy. Było ich trzydzieści. Wyglądały podobnie, lecz w istocie każda z nich wiodła własne, indywidualne życie, jakby każda posiadała osobistą historię, utrwaloną intymnym pismem zarysowań. Dla jednych były przedmiotem pragnień, dla innych zwiastunem zguby. Pożądano ich nieraz z taką samą zaciekłością, jak i nienawidzono. Koniec końców zapłacono nimi za Człowieka.”

tytuł: Religia z księdzem Twardowskim. Módl się za nami grzesz(cz)nymi
autor: Łukasz Malinowski
wydawnictwo: W drodze
rok wydania:  2012
ilość stron: 76

moja ocena: 8/10

Ksiądz Jan Twardowski jest moim ulubionym poetą. Obsesyjnie kupuję nowe tomiki jego twórczości, choć mam ich już sporo w swoich zbiorach. Ostatnimi czasy przeglądałam ofertę wydawniczą wydawnictwa „W drodze” i zupełnie przypadkiem trafiłam na książkę Łukasza Malinowskiego „Religia z księdzem Twardowskim. Módl się za nami grzesz(cz)nymi”. Publikacje o samym księdzu pojawiają się niezwykle rzadko, żeby nie powiedzieć, ze wcale. Nie chcę roztrząsać dlaczego tak się dzieje, bo nie są to przyjemne kwestie.
Mały Łukasz Malinowski miał to szczęście, że na lekcje religii chodził do dobrego ks. Jana. Nauczyciel zawsze był cierpliwy, spokojny, wyrozumiały dla dzieci, które do niego przychodziły. Sam mówił, że najwięcej zawdzięcza dzieciom ze szkoły specjalnej. To właśnie te umysłowo niedorozwinięte maluchy uczyły go wrażliwości (ksiądz dedykował im wiersz „do moich uczniów”). Osobiste lekcje z ks. Twardowskim odbywały się w  zakrystii kościoła Sióstr Wizytek w Warszawie. Na początku nauczyciel brał swoich podopiecznych do kościoła i oprowadzał ich po całym budynku tłumacząc co i jak. Zawsze używał prostych przykładów, wypytywał dzieci o ich domowe życie, zwracał uwagę na piękno natury. Maluchy go uwielbiały. Przyjaźń, która rodziła się w zakrystii trwała już całe życie. Ksiądz Jan żywo interesował się sprawami swoich podopiecznych. Zawsze służył radą i pomocą.
Książeczka „Religia z księdzem Twardowskim. Módl się za nami grzesz(cz)nymi” stanowi zapis kilku lekcji religii z ks. Janem, które autor wyłuskał ze swej pamięci. Prostota, szczerość i żartobliwy ton tych tekstów chwytają za serce. Lekcje przyozdobione zostały rysunkami małego Łukasza z jego zeszytu do religii. Ta urocza książeczka ma tylko jeden, ogromny minus – kończy się zbyt szybko. Prawdziwa gratka dla wszystkich fanów twórczości poety. Polecam!

tytuł: Niejedno imię miłości. Wywiad - rzeka z prof. Anną Świderkówną
autor: Zenon Ziółkowski, Stefan Budzyński
wydawnictwo: Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna Adam
rok wydania: 2008
ilość stron: 192

moja ocena: 8/10

Przypuszczam, że niewielu z was kojarzy postać prof. Anny Świderkówny – zmarłej 6 sierpnia 2008 wybitnej biblistki, historyk literatury, papirolog, znawczyni filologii klasycznej.
Książka „Niejedno imię miłości” jest zapisem ostatniej rozmowy Zenona Ziółkowskiego i Stefana Budzyńskiego z uczoną. Pani profesor wspomina koleje swojego życia, opowiada o domu rodzinnym, dzieciństwie, młodości, studiach. I o wierze w Boga oczywiście. Co ciekawe rodzina Anny Świderkówny nie była specjalnie wierząca, tak więc decyzja o powierzeniu życia Bogu była jej w pełni świadomym wyborem. Mając już na koncie tytuł profesorski rzuciła wszystko i wstąpiła do klasztoru benedyktynek. Po roku mniszki uzmysłowiły jej, że chyba jednak nie ma powołania. Poza wspomnieniami z życia prywatnego, pani profesor porusza podstawowe kwestie związane z Biblią, które są wspaniałą zachęta do sięgnięcia po inne pozycje autorki.

tytuł: Bramy do Biblii
autor: Anna Świderkówna
wydawnictwo: M
rok wydania: 2012
ilość stron: 84

moja ocena: 8/10

Zdaję sobie sprawę z faktu, że tylko garstka ludzi czyta Biblię. A przecież wcale ni trzeba być głęboko wierzącym, żeby dostrzec niezwykłość zawartych w niej opowieści. Ileż tam jest najróżniejszych form i gatunków literackich! Jako mała dziewczynka zaczytywałam się w dostosowanej dla dzieci wersji Pisma Świętego. Historii ze Starego Testamentu mogłabym słuchać godzinami. Teraz inne lektury zajmują mi każda wolną chwilę, ale mimo wszystko zawsze wydawało mi się, że Biblię znam i rozumiem całkiem dobrze. No właśnie, wydawało mi się, dopóki nie sięgnęłam po książki prof. Anny Świderkówny.
W tomie „Bramy do Biblii” autorka tłumaczy czym właściwie jest Biblia. Przypomina, że ta „Księga nad księgami” powstała w konkretnym miejscu i czasie, a przez to obciążona jest kulturą, ludowością i tradycją tego okresu. Zrozumienie kontekstu  historycznego konieczne jest do pełnego poznania Pisma Świętego. Ponadto zwraca uwagę na różne polskie tłumaczenia Biblii i związane z nimi interpretacje, porównuje je ze sobą, wskazuje najwłaściwsze.
Biblistka skupia się głównie na Starym Testamencie. Wyjaśnia m.in. dlaczego nawet ateiści są monoteistami, czy zakazanym owocem faktycznie było jabłko, dlaczego kobieta została stworzona z żebra Adama, po co Bóg zmienił imię Abrama, ilu było autorów Księgi Izajasza.
Gorąco polecam!

tytuł: Sekrety Biblii
autor: Anna Świderkówna
wydawnictwo: M
rok wydania: 2012
ilość stron: 128

moja ocena: 9/10

Zaraz po lekturze „Bram do Biblii” sięgnęłam po kolejny tom wykładów prof. Świderkówny. „Sekrety Biblii” przeczytałam z otwartą buzią!
Tym razem autorka skupiła się bardziej na Nowym Testamencie i osobie samego Jezusa. Biblistka omawia kontekst historyczny postaci Chrystusa, podaje nawet dokładną datę jego śmierci (co do dnia!!!). Tłumaczy dlaczego w słowie „Abba” skupia się cała teologia. Wyjaśnia czy faryzeusze faktycznie byli złymi ludźmi, próbuje rozgryźć tajemnicę Trójcy Świętej. Namawia do bezczelnej modlitwy i sugeruje, że nawet ludzie uczestniczący regularnie we mszy św. nie znajdą i nie rozumieją dobrze Ewangelii. Ach, gdyby księża potrafili mówić w tak arcyciekawy sposób, kościoły pękałyby w szwach!
Do obu tomów załączone zostały płyty Cd dzięki którym możemy posłuchać ciepłego i miłego głosu samej autorki.
Polecam jeszcze goręcej!


tytuł: Jezus chodzi po Krakowie
autor: ks. Michał Olszewski SCJ
wydawnictwo: Spes
rok wydania: 2012
ilość stron: 140

moja ocena: 7/10

Niewielkich rozmiarów książeczka „Jezus chodzi po Krakowie” stanowi zapis (po katolicku – świadectwo) pierwszego roku pracy duszpasterskiej młodego księdza Michała Olszewskiego, sercanina. Ks. Michał wspomina trudny początek swojego kapłaństwa i pierwszą krakowską parafię, do której został skierowany. Opowiada o niełatwej pracy z młodzieżą, ludziach, których Bóg postawił na jego drodze, niesamowitych przypadkach z jakimi się spotykał oraz ukazuje siłę błogosławieństwa. Najciekawsze były dla mnie fragmenty dotyczące cudów, jakie działy się na oczach młodego kapłana oraz spotkania z opętanymi i dręczonymi przez demony ludźmi. Nie przez przypadek sercanin doświadczał tego wszystkiego. Obecnie ks. Michał jest jednym z najmłodszych egzorcystów w Polsce. Fajnie poznać księdza, który autentycznie wierzy w Boga! :)
Polecam!

***
Na koniec chciałabym wam wszystkim życzyć spokojnych, rodzinnych i ciepłych (pomimo zimowej aury) Świąt Wielkanocnych! Alleluja i do przodu!
Nie jestem dobra w składaniu życzeń, dlatego posłużę się wierszem ks. Jana Twardowskiego. 

"Wielkanocny pacierz"
Nie umiem być srebrnym aniołem -
ni gorejącym krzakiem -
Tyle Zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam bylejakie.

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.
Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łze swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
Serca mojego ocali
czerwoną chorągiewkę. 

26 komentarzy:

  1. Powiem , szczerze że ja niektóre też ; )
    Świetny Blog ♥ !
    zapraszam do mnie : http://vizualny-swiat.blogspot.com/
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu też bardzo dużo czytałam książek o tematyce religijnej. Szczególnie polecam dzieła śp. księdza Józefa Kozłowskiego. Ja jestem zauroczona jego twórczością.
    tutaj link do strony jeśli jesteś zainteresowana:
    http://www.odnowa.jezuici.pl/sklep/6_jozef-kozowski-sj
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu dziękuję bardzo! Na pewno coś kupię :)

      Usuń
    2. Ja mam jego wszystkie książki i jestem bardzo poruszona, gdyż są naprawdę niezwykle ,,duchowe''.

      Usuń
  3. Chętnie poczytałabym Świderkównę, do tej pory miałam styczność z całkiem inną, starogrecka tematyką w jej wydaniu:)
    Pogodnych, radosnych świąt!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki religijne czytuję, ale żebym zdecydowała się na dany tytuł, musi mnie zainteresować jej myśl przewodnia, a z tym jest różnie.

    Dziękuję za życzenia :-)
    Wzajemnie Wesołych Świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. To zdecydowanie nie nie mój typ literatury.

    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytam tego typu książek, więc napiszę tylko: Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytałabym opracowanie Świderkówny, mam jej książki historyczne traktujące o starożytnym Egipcie. Świetne... Pozdrawiam serdecznie i życzę wesołych świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar kupić te jej historyczne książki, szczególnie, że w Martasie są w bardzo przystępnej cenie :)

      Usuń
  8. Ja z książek religijnych czytam tylko poezję księdza Twardowskiego, do którego wierszy bardzo często wracam. Ostatnio też natknęłam się na ciekawe teksty ks. Tischnera. Reszta książek "kościółkowych" jest mi zupełnie obca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem że dwie pierwsze książeczki zainteresowały mnie, ja też lubię poczytać literaturę jak nazwałaś "kościółkową" :)
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie taka literatura to przede wszystkim Lewis - niezwykły człowiek, który o wierze pisał jak nikt inny. Miałam podobne postanowienie na post, ale ty mocno mnie pobiłaś :) Zazdroszczę ostatniej książki - głównie ze względu na krakowski tytuł ^^ Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja czytałam raz taką książkę typową religijną ale hmm czytała kilka książek Paula Coelho i On też tam pisuję dość hmm pielgrzymkowo ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. W odróznieniu od Ciebie, ja nie przepadam za literaturą religijną, chyba ze jest ciekawa.
    Wesołego jajka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety, jakoś nie mam teraz ochoty na ten typ literatury... Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie sięgnę po takie książki. Zdecydowanie nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam takie książki i staram się je czytać jak najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zainteresowała mnie ostatnia opisana przez Ciebie książka "Jezus chodzi po Krakowie". Nie tylko dlatego, że obecnie studiuję w tym mieście;)
    Wczoraj skończyłam lekturę "Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie" Szymona Hołownii. Bardzo polecam;)
    Życzę Ci szczęśliwych, spokojnych Świąt;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bardzo rzadko czytuję taką literaturę, ale podoba mi się, że nie boisz się powiedzieć głośno, iż lubisz tego typu książki. Życzę Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od czasu do czasu lubię książki religijne, więc czemu nie.
    Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również bardzo sobie cenię książki religijne, będę miała na uwadze te, o których piszesz. Zwłaszcza pierwsza mnie zainteresowała;)

    Błogosławionych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  20. JESTEŚ NIESAMOWITA.Mnie się tylko udało zakończyć wędrówkę z Nikodemem tym z Listów Nikodema Dobraczyńskiego. I nie do końca przeczytałam Dobrego pasterza. A wiersz ten sam nam wpadł w oko i serce.
    Jeszcze radosnego Alleluja Ci życzę.)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałam Cię do zabawy, więc jeśli masz czas i chęć to serdecznie zapraszam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Co za niecodzienne zestawienie;) Ja też z chęcią po taką lekturę sięgam;)

    OdpowiedzUsuń