czwartek, 21 marca 2013

Dzieciństwo Jezusa - John Maxwell Coetzee


tytuł: Dzieciństwo Jezusa
tytuł oryg.: The Childhood of Jesus
autor: John Maxwell Coetzee
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2013
ilość stron: 304

moja ocena: 8/10

J.M. Coetzee należy do grona moich ulubionych pisarzy współczesnych. Chociaż nie, on jest moim ulubionym zagranicznym pisarzem współczesnym. Czytałam większość jego prozy, poświęciłam mu nawet pracę magisterską. Każda jego kolejna książka jest dla mnie dużym wydarzeniem i pozycją obowiązkową. Najnowszą powieść południowoafrykańskiego noblisty kupiłam i przeczytałam zaraz po polskiej premierze. Po lekturze z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Coetzee nadal jest doskonałej w formie!
Akcja powieści rozgrywa się w nieznanym miejscu i czasie. W gruncie rzeczy nie jest to istotne, bo historie Coetzee’go zawsze niosą ze sobą uniwersalne przesłanie. Do nieznanego z nazwy kraju przypływają statki z grupami uchodźców. Wiemy tylko tyle, że ludzie ci przebywali wcześniej w obozie przejściowym, gdzie uczyli się języka hiszpańskiego i przygotowywani byli do życia w nowym społeczeństwie. Na miejscu dostają nowe dokumenty z nowymi danymi osobowymi, mieszkanie i pracę. Miejscowi ludzie są dobrzy, życzliwi i chętnie pomagają sobie wzajemnie. Państwo organizuje dla nich kursy doszkalające i gwarantuje rozrywkę po pracy. Jednak w tym pozornie idealnym świecie istnieje niewielki haczyk. Otóż uchodźcy muszą odrzucić wszystkie wspomnienia i wyrzec się własnej przeszłości i tożsamości.
Tytuł „Dzieciństwo Jezusa” od razu sugeruje, że najnowsze dzieło Coetzee’go jest swego rodzaju przypowieścią o wczesnych latach Chrystusa, a sam autor dołącza do grona ewangelistów. W powieści biblijnym Józefem jest Simón. Warto zauważyć, że w ewangelii z ust Józefa nie pada ani jedno słowo, z kolei Simón ma bardzo dużo do powiedzenia. Całość wydarzeń poznajemy z jego perspektywy (mimo trzecio osobowej narracji), to on miota się w tym nowym świecie, nie chce zapomnieć przeszłości, nie godzi się na zamknięcie w uporządkowanych ramach. Próbuje walczyć o siebie i przede wszystkim Davida. Bo już na pierwszy rzut oka widać, że chłopiec jest niezwykły. Dziecko zgubiło się gdzieś w podroży i to właśnie Simón roztoczył nad nim opiekę. Mężczyzna znajduje chłopcu matkę i bólem serca oddaje jej Davida na wychowanie. Inés nie jest przygotowana do nowej roli. Próbuje ograniczać kontakty syna z poprzednim opiekunem. Problemy zaczynają się, gdy David idzie do szkoły. Chłopiec odstaje od wszelkich schematów. Jest nieprzeciętnie inteligentny i zdolny. Sam uczy się czytać i pisać, wierzy, że Don Kichot jest postacią autentyczną, a między stronami jego ulubionej książki znajduje się dziura, w którą można wejść. Tym samym David staje się realnym zagrożeniem dla idealnego kraju, w którym się znalazł. Kiedy chłopiec zostaje skierowany do specjalnej szkoły dla dzieci opóźnionych w rozwoju, tylko ucieczka wydaje się jedynym ratunkiem.
Czy gdyby nie wymowny tytuł dopatrzyłabym się ewangelicznych wątków w najnowszym dziele Coetzee’go? Pewnie nie, choć biblijnych motywów w powieści jest faktycznie dużo, a ich odnajdywanie sprawiło mi prawdziwą frajdę. Jednak uważam, że powieścią można, a nawet powinno się zachwycić i bez biblijnej otoczki. Bo „Dzieciństwo Jezusa” to przede wszystkim opowieść o świecie bez właściwości, o utopijnej, a raczej antyutopijnej krainie pełnej życzliwych ludzi, w której jednak nie chcielibyśmy się znaleźć. Tam wszelkie przejawy indywidualizmu są niszczone, doskonale rozwinięty aparat państwowy czuwa dzień i noc, a społeczeństwo wyzute jest z  jakichkolwiek pragnień, marzeń i porywów serca. Namiętność i jej wpływ na ludzi jest częstym tematem Coetzee’go. Zwykle w jego prozie namiętność ściąga na ludzi problemy i hańbę. Tym razem jest inaczej, gdyż okazuje się, że w świecie bez emocji nie można być w pełni człowiekiem. Z kolei życzliwość (słowo to pada w powieści niezliczoną ilość razy) w wykonaniu noblisty tchnie grozą. Wszyscy są tak dobrzy, mili i oczywiście życzliwi, że aż nieludzcy. Innym, typowym dla pisarza motywem jest wegetarianizm. Jednak w tym przypadku dieta jarska nie jest świadomym wyborem bohatera, który z troski o zwierzęta i ich los dobrowolnie rezygnuje z jedzenia mięsa. W nowym życiu wegetarianizm jest jakby narzucony odgórnie. Tutaj także ujawnia się odmienność Simóna i Davida, którzy przez cały czas są głodni. Mężczyzna pracuje fizycznie, a brak mięsa zupełnie mu nie służy. Przemęczenie, które odczuwa staje się jego obsesją i ociera się nawet o hipochondrię.
W trakcie lektury powieści nasunęło mi się skojarzenie z wierszem Wisławy Szymborskiej „Utopia”. Polska noblistka pisała:
„Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza. "
Może Leibniz ma rację i faktycznie żyjemy w  najlepszym z możliwych światów?
„Dzieciństwo Jezusa” polecam przede wszystkim fanom dobrej, inteligentnej, dopracowanej w szczegółach i napisanej oszczędnym językiem literatury. Co prawda pisarz popełnił już dzieło doskonałe, czyli „Hańbę” i raczej nie uda mu się po raz drugi napisać powieści genialnej, to jednak jego najnowsza książka zasługuje na uwagę i najwyższe uznanie. A was szczerze zachęcam do zapoznania się z którąkolwiek z jego książek, bo nie znać prozy J.M. Coetzee'go w dzisiejszych czasach to prawdziwy wstyd.

23 komentarze:

  1. Uf, mam za sobą jedną powieść tego autora, więc nie mam się czego wstydzić. Chyba przeczytam ją jeszcze raz, ponieważ byłam dużo młodsza, gdy ją czytałam i chyba nie do końca zrozumiałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie w moim klimacie ta książka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam się nie wstydzę :) Ale niech Ci będzie, wciągnę do kolejki ;) Mam nadzieję, że nie będę musiał składać reklamacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bije się w piersi i stwierdzam ze wstydem, że nie znam prozy J.M. Coetzee'go, ale obiecuje nadrobić owe zaległości i czym prędzej poznać jakieś dzieło tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam nic tego autora, może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  6. W pierwszej ciąży, prawie cztery lata temu, przeczytałam wszystko, co moja biblioteka miała tego autora. Mam nadzieję, że i tę powieść teraz zakupiła, bo po Twojej recenzji muszę ją przeczytać.

    Masz rację, żeby coś do czegoś przyrównać muszą być użyte słowa klucze. We mnie takie odkrywanie znaczeń budzi wielkie emocje, tym bardziej chcę tę książkę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety będę się wstydzić jeszcze przez jakiś czas, ale ta ksiazka mnie zaciekawiła. Anty utopia i wszechobecna szczęśliwość kojarzy mi sie z "Nowym wspaniałym światem", który również mam zamiar przeczytać. Ciekawią mnie również watki biblijne. Ogólnie bardzo dobra recenzja i widać, że darzysz sympatia tego pisarza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora! Muszę to nadrobić. Bardzo prawdopodobne, ze zacznę własnie od tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka raczej nie w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  10. świetna recenzja, podoba mi się Tw. interpretacja, mnie jednak przez całą lekturę nurtowało miejsce, Novilla - jest nad czym myśleć ...

    OdpowiedzUsuń
  11. raczej siegne po książke tego autora pt/ 'Hanba' o ktorej wspomniałas w powyższej recenzji, a nastepnie po ta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chociaż czasem nie do końca rozumiem książki tego autora to czytanie ich idzie mi bardzo szybko i jest dla mnie przyjemnością:) Do tej pory przeczytałam kilka pozycji, po tą również sięgnę w odpowiednim czasie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zainteresowana książką, biblijne motywy i dopieszczona proza to zdecydowanie coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. A więc muszę się wstydzić jeszcze przez jakiś czas. Ale zainteresowałaś mnie i obiecuje, że jak znajdę trochę czasu, to się rozejrzę w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Interesująca recenzja. Słyszałem już o tym autorze, ale do tej pory nie miałem okazji czytać jego książek. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam sięgać po kolejne książki ulubionych pisarzy :) Tego jeszcze nie znam, ale poluję na wspomnianą przez ciebie "Hańbę". "Dzieciństwo Jezusa" też chętnie bym przeczytała, chociaż fabuła różni się od tego, czego można się spodziewać po tytule :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Brzmi ciekawie. Na pewno sięgnę po którąś jego pozycję, bo kusi mnie od dawna. Nie jestem pewna, czy to na pewno będzie ta. Ale przymierzam się tak powolutku. Oszczędny w słowach? To będzie miła odmiana od książek, jakie pojawiają się na rynku wydawniczym :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaintrygował mnie tytuł, ale bez Twojej recenzji chyba bym się nieco obawiała tego biblijnego klimatu. A tak całkiem możliwe, że sięgnę po tę pozycję - ciekawi mnie ten "idealny" świat :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pisarza cenię, więc i po tę książkę z chęcią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. książka zapowiada się ciekawie, a ja ze wstydem przyznaję, że nic jeszcze tego pisarze nie czytałam :( Czas nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałyśmy Cię do Liebster Award :)

    OdpowiedzUsuń
  22. mnie on trochę przytłacza, ale na pewno wart rekomendacji i poznania.
    zawsze mnie mocno zastanawiała kondycja człowieka w ujęciu Coetzee... z jednej strony bardzo trafna diagnoza, a z drugiej wywołująca u mnie bunt i sprzeciw. chwilami klimatem przypomina mi Michela Haullebecq'a.

    jak to fajnie, że ludzie nie boją się trudnych książek :)

    ps. ciekawa jestem tematu Twojej pracy magisterskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurde, właśnie skończyłam "Dzieciństwo Jezusa" i sama nie wiem, co myśleć. Jest to pierwsza książka Coetzee'go ale nie czuje potrzeby przeczytania innych. Wszystko w Twojej recenzji się zgadza, a mimo to ja ni potrafię powiedzieć o CZYM ta książka jest...

    OdpowiedzUsuń