niedziela, 3 lutego 2013

Problem cierpienia - Clive Staples Lewis


tytuł: Problem cierpienia
tytuł oryg.:  The Problem of Pain
autor: Clive Staples Lewis
wydawnictwo: Esprit
rok wydania: 2010
ilość stron: 200

moja ocena: 6/10


C.S. Lewis jest już pisarzem kultowym. Status ten zyskał dzięki swoim „Opowieściom z Narni”, które od wielu lat bawią kolejne pokolenia dzieci, młodzieży i dorosłych. Ze wstydem przyznaję, że lekturę tego dzieła mam jeszcze przed sobą, a świat Narni znam głównie z ekranizacji. Fascynującą twórczość pisarza znam z powieści „Dopóki mamy twarze”, która w 2010 r. wdarła się szturmem pod polskie strzechy. Wiedziałam również, że C.S. Lewis zajmował się historią i teologią, a na swoim koncie ma także utwory o tematyce religijno-filozoficznej. Od dawna chciałam przeczytać którąkolwiek z tych publikacji i przekonać się co ma do powiedzenia angielski pisarz na temat fundamentalnych wartości w życiu człowieka.
Utwór „Problem cierpienia”, jak wskazuje sam tytuł, porusza kwestię cierpienia jako takiego. Problem bólu i straty nie jest nikomu obcy. Już od najmłodszych lat musimy borykać się z przeciwnościami, których skutkiem jest smutek i cierpienie. Przyczyny mogą być różne. Zarówno te fizyczne, cielesne, jak i typowo duchowe, psychiczne. W chwilach zwątpienia często pojawiają się pytania jak dobry Bóg może pozwolić na taki ogrom nieszczęścia codziennie rozgrywającego się na całym świecie. C.S. Lewis stara się znaleźć odpowiedź na to jedno z najstarszych pytań ludzkości. Pisarz przedstawia swoje przemyślenia na temat Nieba i Piekła, Dobra i Zła, porusza kwestie cierpienia zwierząt, omawia rożne fragmenty Biblii.  
Lubię książki o tematyce religijnej i czytałam ich już dość sporo, ale ta sprawiła mi niespodziewaną trudność. Wyjątkowo interesowało mnie zdanie człowieka, który w wieku dorosłym nawrócił się i świadomie odnalazł Boga w swoim życiu. Publikacja mimo niewątpliwej wartości intelektualnej napisana jest nieprzystępnym językiem. Akademicki, suchy styl pisarza skutecznie zniechęcał mnie do szybkiego przeczytania całości. Dlatego też zaledwie 200 stron tekstu męczyłam długo i czytałam trochę z przymusu. Miałam nadzieję, że może w kolejnym rozdziale lektura porwie mnie swoją treścią, ale niestety autor do końca utrzymał swój drętwy styl.
Niewątpliwą zaletą publikacji jest fakt, że pisarz zwraca się bezpośrednio do czytelnika, więc można odnieść wrażenie, że autor faktycznie napisał książkę specjalnie dla mnie. Ponadto C.S. Lewis przedstawia tylko swój punkt widzenia, co często podkreśla. Nie uważa się za jedynego posiadacza prawdy i nie narzuca swoich poglądów czytelnikowi. Osobiście przyznaję, że wiele przemyśleń pisarza jest słusznych i w pełni zgadzam się z jego opinią.
Polecam tę publikację przede wszystkim cierpliwym czytelnikom, którzy nie zważając na trudny i nieprzystępny styl zechcą dowiedzieć się czegoś nowego i poszukać odpowiedzi na frapujące ich pytania.


***
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Esprit! 

12 komentarzy:

  1. Nie wiem czy sięgnę, ale prawdopodobnie tak, bo przymierzam się do tego autora już jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu interesują mnie książki, które zmieniają pogląd na świat, czy też skłaniają do refleksji nad własnym życiem. Może się skuszę :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z twórczością autora jeszcze nie miałam okazji się zapoznać, ale mam w planach "Opowieści z Narni", które kurzą się na mojej półce już od ponad 5 lat. Czas to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu zamierzam poznać twórczość Lewisa, więc jak będę w bibliotece, to zapytam się o ,,Problem cierpienia''.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach tę pozycję.Bardzo cenię sobie twórczość LEwisa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro polecasz ją cierpliwym, to ja chyba sobie ją podaruje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie unikam tego typu lektur, ale ten nieprzystępny język lekko mnie zraził, a tak lubię Lewisa...

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie zastanawiam się od jakiej książki zacząć przygodę z Lewisem i widzę, że chyba nie od tej, bo jeszcze niepotrzebnie się zrażę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tematyka religijna niespecjalnie mnie pociąga, więc póki co zostanę przy uwielbianych przeze mnie "Opowieściach z Narnii" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też Narni jeszcze nie czytałem, ale się tego nie wstydzę ;)Co do tej książki, nie wiem czy oddzielanie bólu fizycznego od psychicznego ma sens. Każdy ból psychiczny można usunąć oddziałując na ciało, więc jest oczywistym, że boli nie dusza, a specyficzna właściwość naszych ciał. Nie wszyscy zresztą ją posiadają. Są też eksperymenty udowadniające, iż można wywołać stany umysłu drażniąc ciało (mózg). Łącznie z wizjami religijnymi. Co najciekawsze część poddanych takim eksperymentom po ich zakończeniu dalej wierzyła, iż zdarzyło im się to, co zapamiętał ich mózg. Nawet gdy oglądali filmy z przebiegu doświadczenia, nie zmieniało to ich nastawienia. Mówili, że widzieli (przeżyli) to, co widzieli, i nie ma znaczenia, że akurat wtedy ktoś im grzebał w mózgu. Rozmyślania filozoficzne nie uwzględniające najnowszej wiedzy to cofanie się, i mam wrażenie iż Lewis jest tego przykładem. Wielcy filozofowie zawsze uwzględniali współczesny im stan wiedzy, a nieraz go wyprzedzali. Takich warto czytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie brzmi całkiem interesująco :)

    Zapraszam do nowej wygrywajki u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie, zbyt wiele nudy. Lubię książki o tematyce religijnej, ale muszą być napisane z polotem... Bo łatwo zanudzić czytelnika w tej materii.

    OdpowiedzUsuń