środa, 27 lutego 2013

Odrodzenie May - Lisa Samson


tytuł: Odrodzenie May
tytuł oryg.: Resurrection In May
autor: Lisa Samson
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2012
ilość stron: 376

moja ocena: 6/10
 
„Odrodzenie May” amerykańskiej pisarki religijnej Lisy Samson to pierwsza powieść z serii Labirynty, którą miałam okazję przeczytać. I choć lektura nie sprostała wszystkim moim oczekiwaniom, to jestem pewna, że sięgnę po kolejne tomy z niniejszej serii.
Tytułowa May ma dwadzieścia lat i właśnie skończyła studia. Dziewczyna jest typem imprezowiczki, która lubi alkohol i niezobowiązujące randki z chłopakami. Po jednej z suto zakrapianych imprez dziewczyna leży nieprzytomna na poboczu drogi. Znajduje ją siedemdziesięcioletni Claudius, który zabiera ją na swoją farmę i otacza opieką. Ten zwyczajnie ludzki gest jest zaskoczeniem dla May. Między parą bohaterów rodzi się najprawdziwsza przyjaźń. Dziewczyna zwierza się Claudiusowi że z braku pomysłu na życie postanowiła wyjechać na misje do Rwandy. Choć jest katoliczką, to nie robi tego z religijnych pobudek, bo z wiarą jej jakoś nie po drodze. Jej misja to raczej wymysł rozkapryszonej panny. W Rwandzie wybucha wojna domowa. Plemiona Tutsi i Hutu zwalczają się wzajemnie. Mimo ostrzeżeń May postanawia zostać w wiosce, którą zdążyła już pokochać. Osadę napadają Hutu z maczetami. Gwałcą i zabijają swoich przeciwników. Tylko May cudem uchodzi z życiem. Przez trzy miesiące ukrywa się w lasach zanim znajdują ją wysłannicy ONZ. Po powrocie do domu zmaltretowaną i okaleczoną dziewczynę przygarnia Claudius. Bo rany duchowe można uleczyć tylko za pomocą miłości i cierpliwości.  
Akcja powieści toczy się powoli i spokojnie. Autorka skupia się głównie na życiu May na farmie Claudiusa. Na pierwszy plan wysuwa przeżycia wewnętrzne bohaterów. Ból, żal, rozterki życiowe cały czas towarzyszą dziewczynie, która przeszła przez piekło. Pisarka w umiejętny sposób porusza także problem wiary w Boga. Nie nawraca czytelnika ni siłę, nie narzuca mu swoich poglądów, a jedynie skłania do refleksji. Tematyka powieści nie jest nowa. Motyw powrotu do ziemi, ciężkiej pracy, która oczyszcza i daje ukojenie, były poruszane już wielokrotnie. Wystarczy przywołać choćby „Hańbę” J.M. Coetzee’go, gdzie farma pozwala na zjednoczenie zhańbionej rodziny. Co prawda Lisie Samson daleko do genialnego południowoafrykańskiego noblisty, ale „Odrodzenie May” przeczytałam z przyjemnością. 
Liczyłam, że autorka bardziej rozwinie wątek pobytu May w Rwandzie. Fragmenty o Afryce są wyjątkowo skąpe. Uwielbiam wszelkie książki poruszające tematykę Czarnego Lądu, dlatego oczekiwałam barwnych opisów, szczegółów z życia wioski i misjonarzy, zapierających dech w piersiach historii. Niestety ta część powieści potraktowana została po łebkach. Współczułam May i było mi żal mieszkańców osady, że zostali zabici w bestialski sposób, ale nie potrafiłam być faktycznie wstrząśnięta ich losem. Dlaczego? Bo z żadnym z bohaterów, poza May, nie czułam się związana. Autorka nie pozwoliła mi poznać i polubić tych ludzi. Uważam, ze to największy mankament tej książki. Lektura miała ogromny potencjał, którego autorka nie wykorzystała do końca. A szkoda. Mimo wszystko „Odrodzenie May” to wartościowa powieść, która usatysfakcjonuje wszystkich wrażliwych czytelników.
Polecam!

***
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Panu Łukaszowi i Wydawnictwu WAM!

17 komentarzy:

  1. A co to za seria w ogóle? Nawet o niej nie słyszałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nigdy nie słyszałam o tej serii, ale widzę, że w jej skład wchodzą wartościowe książki. Wprawdzie szkoda, że bohaterowie są tacy płytcy i bez wyrazu, ale mimo wszytko jak spotkam tę książkę, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już za mną i była całkiem niezła. Ogólnie seria "Labirynty" bardzo mi się podoba i większość tytułów już mam za sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm skoro książka nie jest najgorsza, a z chęcią sięgniesz po dalsze części to może i ja to kiedyś zrobię ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu muszę powiedzieć, że okładka mi się kompletnie nie podoba i pewnie gdybym zobaczyła ją w bibliotece to nie zwróciłabym na nią większej uwagi. Jednak Twoja recenzja przekonała mnie :) Do tego podoba mi się, że bohaterka jest w podobnym wieku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta historia wydaje mi się nieco naciągana. ;)
    A książki o Czarnym Lądzie też bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, zapowiada się fajnie, przekonałaś mnie, chyba się wybiorę do księgarni :)

    zapraszam też do mnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka niezbyt mnie przekonuje, ale może skuszę się na inną z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam, ale wydaje się ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie do końca zainteresowała mnie ta książka - z jednej strony tematyka mnie ciekawi, ale z drugiej mam wrażenie, że autorka nawrzucała za dużo wątków do jednego worka. Jeśli temat Afryki został tak po łepkach potraktowany, to po co w ogóle go poruszać? Ale to tylko gdybania kogoś kto książki nie czytał ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba wolałabym sięgnąć po inne książki z tej serii. Historia May aż tak bardzo mnie nie zaciekawiła. Ale z pewnością jest to wartościowa powieść;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tym razem spasuje. Kompletnie mnie ta książka nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam przekonania do tej książki, tym bardziej że tło, jak i bohaterowi zostali potraktowani po macoszemu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zmarnowany pomysł, dziki ktoremu ksiazka mogla okazac sie genialna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka jakoś do mnie nie przemawia :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomimo tych minusów, chętnie bym ją przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam o tej serii, ale jakoś nie koniecznie to do mnie przemawia. Odłożyłabym ją na półkę "może kiedyś". :)

    OdpowiedzUsuń