wtorek, 19 lutego 2013

Bracia Sisters - Patrick DeWitt


tytuł: Bracia Sisters
tytuł oryg.:  The Sisters Brothers
autor: Patrick DeWitt
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 2013
ilość stron: 334

moja ocena: 8/10

Wydawnictwo Czarne zawsze kojarzyło mi się z genialną serią Reportaże i dziełami Andrzeja Stasiuka. Ostatnimi czasy odkryłam dla siebie serię Proza. Po wybitnej powieści Sary Shilo „Krasnoludki nie przyjdą przyszła pora na rozsławionych „Braci Sisters”. Powieść Patricka DeWitt'a została już doceniona na świecie i zgarnęła całkiem sporo branżowych nagród. Autor przywrócił do życia zapomniany gatunek jakim jest western. To taki jego ukłon w stronę literatury rodem z Dzikiego Zachodu.
Dziki Zachód lat pięćdziesiątych XIX wieku. Gorączka złota trwa w najlepsze, miasteczkami żądzą szeryfowie, pojedynki rewolwerowe są codziennością, w saloonach można coś wypić, zjeść i przygruchać sobie dziwkę. Eli i Charlie Sisters pracują jako płatni zabójcy. Na całym Dzikim Zachodzie cieszą się złą sławą. Podróżują po rożnych zadupiach, które nie mają nic wspólnego z dzisiejsza świetnością Stanów Zjednoczonych. Po drodze wykonują zlecenia dla bezwzględnego i tajemniczego Komandora. Ich kolejna misja polega na odszukaniu i likwidacji ekscentrycznego wynalazcy Warma, który oszukał Komandora. Tak więc z przyjemnością dosiadam konia i razem z szurniętymi braćmi ruszam na polowanie. Gdzieś w tle cały czas pobrzmiewa mi muzyka ze starych westernów w Clintem Eastwoodem w roli głównej. 
Pierwszoosobowa narracja pozwala poznać całą historię z perspektywy Eli'ego. Młodszy z braci Sisters pełen jest sprzeczności. Wrażliwy nerwus, marzący o miłości brutal, psychol, mający w sobie coś z poety. Z kolei Charlie to cwaniakowaty pijak, który potrafi zabijać dla samej rozrywki. To on rządzi w tym duecie uważając się za lepszego i mądrzejszego. Zderzenie dwóch odmiennych  osobowości bohaterów sprawia, ze w powieści cały czas sypią się iskry. Czasem ich dialogi są tak wydmuchane i poważne, że zupełnie nie pasują do okoliczności. Cała powieść została podszyta absurdem i groteską. Zawiera w sobie mnóstwo zabawnych scen, jak choćby ta, kiedy Eli po raz pierwszy myje zęby. Ale gdzieś między całą tę zabawę powplatał autor uniwersalne i gorzkie prawdy życiowe, z którymi trudno się nie zgodzić. W opowieści DeWitt’a nie ma klasycznego podziału na dobro i zło, bo żaden z bohaterów przewijających się na kartach powieści nie jest dobry. Wszyscy w tym świecie są co najmniej podejrzani i specjalizują się w szemranych interesach. 
Króciutkie, przeważnie dwu kartkowe rozdziały kojarzą mi się z scenami filmowymi kręconymi przez Quentina Tarantino. Cała scena bez cięć i montażu. Kolejna cząstka nawiązuje bezpośrednio do wcześniejszej. Poszczególne kawałki łączą się w bezpośrednią całość, której w zasadzie nie trzeba by było szatkować rozdziałami. Jednak zabieg ten ma swój urok. Ale uważajcie! Bo to także sprytna pułapka na czytelników. Środek nocy, czytam sobie w najlepsze i stwierdzam, że najwyższa pora iść spać, ale doczytam jeszcze jeden rozdział, bo to przecież tylko dwie kartki. I tak czytam kolejny, i kolejny, i kolejny... 
Zawsze zwracam uwagę na okładkę książki. Niektóre grafiki podobają mi się mniej, inne bardziej. Niektóre są śliczne, miłe w dotyku, oddające klimat powieści, rzucające się w oczy, brzydkie, zupełnie nieudane. W przypadku „Braci Sisters” nie potrafię wymyślić cenzuralnego epitetu określającego mój zachwyt! To chyba najlepsza ilustracja jaką w życiu widziałam! Taką grafikę mogłabym z dumą nosić na koszulce wypinając biust do przodu, taki plakat z przyjemnością powiesiłabym na ścianie. Doskonałe dopełnienie treści. 
Western to zdecydowanie nie jest mój ulubiony gatunek. Kojarzę go raczej z filmami, które kiedyś dawno temu emitowane były w telewizyjnej „Dwójce”. Książki z tej półki zawsze były zarezerwowane dla chłopców i nigdy nie miałam ochoty zagłębiać się w ich lekturę. Jednak książka DeWitt'a pochłonęła mnie bez reszty i skutecznie poprawiła mi humor, bo powieść daje gwarancję doskonałej i inteligentnej (a to się rzadko zdarza) rozrywki na najwyższym poziomie. Jestem pewna, ze Bracia Sisters przejdą do historii jako jeden z najoryginalniejszych duetów literatury XXI wieku! Gorąco polecam! 

***
Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu Czarne!
 

26 komentarzy:

  1. Miałam chęć na ten tytuł, gdy tylko zobaczyłam go w zapowiedziach. Na pewno go przeczytam. Co tu dużo pisać... Czarne najlepszym wydawnictwem jest!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do okładki zgadzam się całkowicie, w stylu można rzec, współczesnego op art. Jak ja nie cierpię lukrowatych okładek, jak reklam, gdzie zawsze świeci słońce.
    Nie wiem czy kiedykolwiek przeczytam, ale nie mówię nie.)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja lubię westerny i jeszcze to porównanie do Tarantino... Fiu, fiu, muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią sie zapoznam z tą pozycją kiedyś ;)

    Zapraszam na konkurs http://book-and-cooking.blogspot.com/2013/02/konkurs-wiosenny-na-b-zrob-danie-i.html Do wygrania atrakcyjne nagrody !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie mam ochoty na tego typu książki. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nienawidzę westernów. Kompletnie nie moje klimaty. Chociaż jeszcze szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się z papierową wersją. No, ale okładka jest genialna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie sięgałam po westerny, w sumie nie wiem dlaczego, bo filmy w klimacie Dzikiego Zachodu lubię. Może warto byłoby zmienić ten stan rzeczy i zacząć od tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię oglądać ani czytać westernów. Wydaje mi się, że to chyba ,,działka'' mężczyzn:-) W każdym razie mój tata uwielbia ten gatunek i jemu z przyjemnością polecę „Braci Sisters”.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za westernem nie przepadam, ale recenzja jest zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie lubie takich filmów i po książkę raczej też nie sięgne

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś namiętnie oglądałam westerny, a może tak je lubiłam, bo jak piszesz, były często nadawane w telewizji.Pomijając to, jestem książką bardzo zainteresowana, szczególnie jej klimatem, dlatego rozejrzę się za tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak, okładka jest absolutnie zachwycająca! Nigdy nie zastanawiałam się nad przeczytaniem westernu, ale po Twojej recenzji tak sobie myślę, że to może być dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś oglądałam westerny, ale żadnego nie czytałam, Twoja recenzja mnie do tego zachęciła, będę miała ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. to chyba coś dla mnie! na teraz! zwłaszcza, że skończyłam ,,Mapę i terytorium", co było traumatycznym przeżyciem :/ potrzebuję inteligentnej rozrywki :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytam z racji gatunku, ale tekst: "Taką grafikę mogłabym z dumą nosić na koszulce wypinając biust do przodu" zniszczył mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślałem, iż etap lektur westernowych mam dawno za sobą, ale teraz to się zdrowo napaliłem. Czuję się zdecydowanie zachęcony :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybacz mi, ale nie lubie tego typu ksiazek. Dla mnie jest to marnowanie czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu? To tak, jakby powiedzieć, że fantasy jest marnowaniem czasu ;)

      Usuń
  18. Nigdy nie przepadałam za westernami, ale tymi w telewizji. Może powinnam spróbować jeszcze raz, tym razem z książkami? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja lubię westerny, książka też mi się podobała. Nawet bardzo. Dla mnie bomba. Szkoda tylko że, zbyt szybko się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nie czuję, żeby to była książka dla mnie. Po prostu nie przepadam za westernami, nie ciągnie mnie zbytnio do nich.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojj tym razem raczej nie dla mnie. :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Westerny to raczej nie moje klimaty, trzymam się od nich z daleka, ale kto wie, może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zostałaś nominowana do Best Blog Award. Więcej tutaj http://storieschocolateandearrings.blogspot.com/2013/02/pleng-best-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie :)
    http://ksiazkowy-kacik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam opis tej książki na LC i mnie zaintrygowała, chociaż to nie moje klimaty.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń