środa, 19 grudnia 2012

Siedem dalekich rejsów - Leopold Tyrmand



Powieść „Siedem dalekich rejsów” powstała w latach 50. ubiegłego stulecia. Jednak w tym czasie Leopold Tyrmand znajdował się pod baczną obserwacją cenzury, która uznała jego utwór za niemoralny i uniemożliwiła publikację książki. Opowieść ta zadebiutowała na rynku angielskim w 1959 r., a w cztery lata później na rynku niemieckim. W języku polskim wydano ją dopiero w 1975 r. w Londynie. Co skłoniło autora do publikacji powieści po około 20 latach? Sam Tyrmand udzielił odpowiedzi na to pytanie: „Przeczytałem ją niedawno, po raz pierwszy od długiego czasu. Wydała mi się zabawna. Powód tak dobry jak każdy inny.”

Co sprawiło, że sięgnęłam po tę powieść? Moje uwielbienie twórczości Tyrmanda i sentyment do  maleńkiego Darłówka i nieco większego Darłowa – w moje opinii najpiękniejszych nadmorskich miejscowości. Ponadto uznałam, że książka, której losy były tak burzliwe musi mieć w sobie coś intrygującego. Nie pomyliłam się!

Ona i on spotykają się na stacji kolejowej w jednej z nadmorskich miejscowości. Oboje są młodzi, piękni, dobrze ubrani (ach ta słabość Tyrmanda do mody). Od pierwszego wejrzenia nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Ewa Kniaziołęcka przyjechała do Darłowa w sprawach służbowych. W Warszawie zostawiła szaleńczo zakochanego w niej narzeczonego. Z kolei Ronald Nowak załatwia w miasteczku jakieś zagadkowe interesy. Nagłe i nieoczekiwane uczucie, które wybucha między bohaterami wyraźnie komplikuje plany obojga. Miłość, która powinna uszczęśliwiać i uskrzydlać, przeszkadza i drażni jak kamień w bucie. Dodatkowo oboje zainteresowani są legendarnym skarbem – tryptykiem Eryka Pomorskiego, który to każde z nich chce wykorzystać do własnych celów. 

Nowak od razu zjednuje sobie sympatię czytelnika. Cały czas towarzyszy mu aura tajemniczości. Do końca nie wiadomo, czy jest tym, za kogo się podaje. Do tego jest nieco arogancki i bezczelny. Taki drań o złotym sercu, który gotów jest zrobić wszystko dla obiektu swoich uczuć. Na jego tle Ewa wypada nieco blado. Momentami sprawia wrażenie zwyczajnej kokietki, która bezwzględnie potrafi wykorzystać swoją urodę, aby osiągnąć zamierzony cel. 

Najmocniejszą stronę powieści stanowią dialogi, które świadczą o mistrzostwie Tyrmanda. Pomiędzy bohaterami aż sypią się iskry. Wszystkie rozmowy są błyskotliwe, pełne humoru i ironii. Dodatkowo gdzieś w tle przebija najzwyklejsze piękno i smutek, a poczuciu ogólnego rozbawienia towarzyszy melancholia. 

Akcja powieści rozgrywa się w ciągu trzech wiosennych dni 1949 r., w Darłowie - urokliwym portowym miasteczku. Społeczeństwo próbuje powoli podnieść się z kolan po niedawnym nieszczęściu, a już nowa władza wprowadza swoje własne rządy, które skupiają się głównie na likwidacji prywatnych własności. Z dnia na dzień gęstniej atmosfera nasycona lękiem i niepewnością. W tych okolicznościach kolorowe postaci aż kłują w oczy. I nie jest to tylko para głównych bohaterów, ale także Pani Kraal – właścicielka hotelu, Anita – pracownica hotelu, która prowadzi rozwiązły tryb życia, nieśmiały i dobrotliwy ksiądz, alkoholik Łagodny, który uważa, że „wszystkie kobiety to dziwki”, Leter – postać co najmniej podejrzana, a także inni, którzy przewijają się gdzieś w tle, a jednak wyraźnie zaznaczają swoją obecność.

„Siedem dalekich rejsów” ma tylko jedną wadę – kończy się zbyt szybko! Polecam tym, którzy w środku zimy chcą poczuć na twarzy powiew wiosennego wiatru i zapach morza, poszukać skarbów i stanąć wobec skomplikowanych dylematów miłosnych. Wszystko to znajdziecie na zaledwie 192 stronach powieści doprawionej geniuszem Leopolda Tyrmanda i okraszonej jego specyficznym humorem.
***
tytuł: Siedem dalekich rejsów
autor: Leopold Tyrmand 
wydawnictwo: MG
rok wydania: 2009

13 komentarzy:

  1. To ładnie trafiłam na odsłonę 13 tyś. :-)
    Jeszcze nic Tyrmanda nie czytałam, ale byłam na spotkaniu z panią Agatą Tuszynską o książce "Tyrmandowie romans amerykański" i nabrałam wielkiej ochoty na poznanie tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic Tyrmanda, ale w blogosferze pojawiały się interesujące recenzje jego biografi. Muszę kiedyś przeczytać coś jego autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości autora - najwyższy czas to zmienić, bo ostatnio wszędzie słyszę to nazwisko..

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie myślę, że wszystko, co teraz dzieje się wokół Leopolda Tyrmanda, to zasługa pani Tuszyńskiej za jego biografię i wydawnictwa mg. Na marginesie właścicielka (jak się nie mylę) wydawnictwa na spotkaniu z autorką była niesamowicie uśmiechnięta i sympatyczna, aż człowiek się sam uśmiechał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci udziału w spotkaniu! Ja Panią Tuszyńską spotkałam na Targach Książki w Krakowie! Przesympatyczna kobieta :) ogólnie na stoisku wydawnictwa panowała świetna atmosfera :) Też wydaje mi się, że Pani Agata przypomniała polskiemu czytelnikowi o osobie Tyrmanda. Ale to dobrze:)

      Usuń
  5. Nie znam twórczości Leopolda Tyrmanda, choć w sieci czytałam wiele dobrego na jego temat. Popytam więc w mojej bibliotece. Może będą mieli jakieś dzieła tego autora, to z czystej ciekawości chętnie je poznam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z książek Tyrmanda czytałam tylko "złego",ale po tę pozycję też chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszyscy tak Tyrmanda chwalą, a ja ciągle go nie znam! W każdym razie nadrobię, tylko nie wiem, kiedy. Może po końcu świata będę miała więcej czasu;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o tym autorze, ale właściwie jestem całkiem chętna, żeby go poznać. Zapytam się w swojej bibliotece o niego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam twórczości autora i nie wiem czy zmieni się to w najbliższym czasie mimo tego, że zawsze go zachwalasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi bardzo zachęcająco. Morze, miłość... Poza tym interesuje mnie ten okres w historii Polski, w czasie którego rozgrywa się akcja powieści. Miło byłoby przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzadko czytam polskich autorów, ale chyba bym się skusiła na tę powieść. Do tego podoba mi się imię bohaterki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Autor kupił mnie: Twoją recenzją oraz miejscem osadzenia akcji! Uwielbiam Darłowo i Darłówek, piękne miasta, byłam tam dawno temu, ale miło wspominam!

    OdpowiedzUsuń