środa, 5 grudnia 2012

Hobbit - John Ronald Reuel Tolkien

 

Wstyd się przyznać, ale przeczytałam "Hobbita" dopiero teraz. Pozostałą twórczość J.R.R. Tolkiena znam dość dobrze, jednak do pierwszej powieści mistrza fantasy długo nie mogłam się przekonać. Zapewne przez wzgląd na krasnoludy, które zdecydowanie nie należą do moich ulubionych fantastycznych postaci. Teraz jednak niesiona ogólnym podnieceniem związanym z ekranizacją dzieła Tolkiena postanowiłam najpierw przeczytać książkę, a później zobaczyć film.

Wierzę, że samego autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Krótko mówiąc J.R.R. Tolkien wykładał język staroangielski na uniwersytecie w Oxfordzie, był wybitnym i cenionym filologiem i filozofem. Można go nazwać ojcem gatunku fantasy. Stworzył najpopularniejszy, najbardziej precyzyjny i  niesamowity świat fantastyczny – Śródziemie. Dla swojej krainy wymyślił całą mitologię, historię, język. Teksty uzupełnił licznymi mapami. „Hobbita” napisał autor dla swoich dzieci. Jest to również jego pierwsza, opublikowana powieść. Historia Niziołka z Shire przyniosła mu sławę i uwielbienie czytelników z całego świata.  

Bilbo Baggins jest tytułowym hobbitem. Wiedzie spokojne i ustabilizowane życie w swoim rodzinnym Shire, ciesząc się nieposzlakowaną opinią wśród sąsiadów. Życie płynie mu od posiłku do posiłku, gdyż hobbity są wielkimi smakoszami wszelkiego rodzaju potraw. Pewnego dnia monotonia życia przerwana zostaje przez czarodzieja Gandalfa, który odwiedza Bilba i niepostrzeżenie kreśli tajemniczy znak na drzwiach jego domu. Już następnego dnia spokój hobbita zakłócony zostaje przez grupę trzynastu krasnoludów. Od tego momentu, trochę wbrew swej woli, Baggins zostaje wciągnięty w niebezpieczną i fascynującą przygodę. Cała kompania wybiera się bowiem do odległej siedziby krasnoludów, aby odzyskać skarby zrabowane przez okrutnego i podstępnego smoka. Krasnoludy są sceptycznie nastawione do pomysłu Gandalfa, aby zabrać ze sobą niepozornego hobbita, który w ich opinii będzie tylko przeszkadzał i narażał drużynę. Rola, jaką Bilbo odegra w całej historii okaże się jednak niezwykle istotna. 

Brzmi jak bajka? I słusznie, bo powieść Tolkiena ma iście baśniowy klimat. Autor wyraźnie rozgranicza dobra od zła. Czytelnik z łatwością identyfikuje się z pozytywnymi bohaterami, a tych negatywnych podświadomie potępia. Akcja powieści cały czas gna do przodu. Czasem jest śmieszno, a czasem straszno. Dokładne opisy świata przedstawionego tylko napędzają wyobraźnię i nie pozwalają oderwać się od książki. 

Język Tolkiena to jedna z najmocniejszych stron tej opowieści. Autor pisze fenomenalnie. Używa pięknych, poetyckich słów. Pisze elegancko, z klasą i na najwyższym poziomie. Czytanie jego utworów jest prawdziwą przyjemnością. Autor – narrator opowiada w trzeciej osobie, ale co jakiś czas w bezpośredni sposób zwraca się do czytelnika. Dzięki temu przez moment możemy poczuć się jak dzieci, które z rozdziawionymi buziami słuchają historyjek opowiadanych przez tatę, lub dziadka. Majstersztyk!

Wracając do filmu… Trochę dziwi mnie fakt, jak zapewne wszystkich, jak można zrobić trzy filmy z niespełna trzystustronicowej opowieści. Mimo wszystko jestem pewna, że Peter Jackson podoła zadaniu. Może i ekranizacja nie będzie mieć wiele wspólnego z papierowym pierwowzorem, ale jestem pewna, ze trylogia „Hobbita” będzie rewelacyjną rozrywką i doskonałym wstępem do „Władcy Pierścieni”. Nie ma co narzekać, wystarczy dać się uwieść magii kina.  
Polecam powieść! I do zobaczenia w kinach! 

***
tytuł: Hobbit, czyli tam i z powrotem
tytuł oryg.: The Hobbit or There and Back Again
autor:  John Ronald Reuel Tolkien

wydawnictwo: Amber
rok wydania:  2009

24 komentarze:

  1. W dodatku części będą trwać po 2,5h, przynajmniej takie info słyszałam...Bardzo się obawiam, jak to będzie wyglądało, w końcu Hobbit nie jest obszerny. Ale nie mogę się doczekać:)
    Te nowe wydania są bardzo ładne, macałam w księgarni:>

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sobie odświeżyć książkę, tym bardziej że mam kupione w przedsprzedaży bilety do kina w drugi dzień świąt. Liczę na film z rozmachem, choć tak jak Ty zdaję sobie sprawę, że nie treść książki nie koniecznie będzie odpowiadać ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zamierzam do hobbita wrócić przed filmem, bo czytałam wieki temu, w gimnazjum ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żaden wstyd, ja jeszcze nie czytałam, a planuję od co najmniej 5 lat! Ale niedługo film wchodzi do kin, więc trzeba się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boże, Tolkien. Hobbita jeszcze nie próbowałam czytać, ale mam spore wątpliwości, zważywszy na to,że do Władcy Pierścieni robiłam cztery podejścia, a i tak nie przebrnęłam. Kocham fantasy, ale Tolkien po prostu mi nie leży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty! Ja Władcę czytałam dwa razy i zamierzam kolejny :D

      Usuń
    2. Za jakiś czas zrobię jeszcze jedno podejście. Nie wiem, nie mogę przebrnąć przez Tolkiena z nieznanych mi powodów. Z Tadem Williamsem na przykład nie mam takiego problemu.

      Usuń
  6. Tolkien należy do tych pisarzy, których mogłabym przeczytać nawet instrukcję obsługi napisaną na papierze toaletowym ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam całkiem niedawno. Bardzo fajna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tolkiena nawet mój tata, który za fantastyką nie przepada, ruszył i mu się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyobraź sobie, że nie czytałam jeszcze tej powieści, chociaż książkę mam od kilku lat w swoim zasobach, to jednak zabrać się za nią nie mogę, ale oczywiście to się kiedyś zmieni :)

    Film mnie bardzo kusił, ale jak dowiedziałam się, że na planie zginęło prawie 30 zwierząt, to odpuszczę sobie kinowy seans, jakoś nie mogłabym oglądać filmu, wiedząc, że w senie na którą patrzę naprawdę padło zwierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę, że w tych czasach twórcy odwarzyli się poswięcić życie zwierzęcia dla potrzeb filmu. To zbyt wielkie ryzyko manifestacji wszelkich organizacji nie wspominając o kwestiach moralnych, co nie przełożyłoby się na dobry wizerunek filmu. Słyszałam plotki opowiadające o tych rzekomych śmiertelnych ofiarach filmu a tu jest odpowiedź Jacksona:
      http://www.theonering.net/torwp/2012/11/20/65507-a-statement-from-peter-jackson-and-the-producers-of-the-hobbit-about-animal-mistreatment-allegations/?fb_source=pubv1

      Usuń
  10. Nie jestem fanką Hobbita, wiec tym razem spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Potwierdzam, że żaden wstyd, bo ja też nie czytałam i nawet nie zamierzam! Nie pociąga mnie ta historia i żadna pozytywna opinia raczej tego nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że gdy mieliśmy przeczytać tę książkę w gimnazjum, to bardzo się z nią męczyłam. Ciekawe, jakbym przyjęła ją teraz...?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze powiedziawszy, to ja jej w ogóle nie przeczytałam:p Jak na razie nie mam zamiaru tego zmieniać, ponieważ nie przepadam za fantastyką.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się przyznać, że nie trawię Tolkiena. Nie wątpię w to, że jego dzieła są wybitne i wyjątkowe, lecz to nie jest moja literatura, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  15. Lektura jak dla mnie obowiązkowa *.*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wstyd się przyznać, ale ja jeszcze do tej pory nie przeczytałam "Hobbita" ! Mam zamiar to jednak szybko nadrobić - czekam właśnie na przesyłkę z tą książka i jestem pewna, że emocje podczas czytania będą nie do opisania:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja czytałam po raz pierwszy jakieś 2 lata temu do pracy licencjackiej :) I teraz kolejne książki Tolkiena czekają na półce

    OdpowiedzUsuń
  18. No wiesz,nie lubisz krasnoludów?! Recenzja zupełnie na czasie, przed filmem. Mnie też dziwi, że zarówno "trylogia" jak i Hobbit będzie w tylu samych odcinkach...

    OdpowiedzUsuń
  19. Wstyd się przyznać, ale "Hobbita" jeszcze nie czytałam.:D
    Chyba nie za bardzo moje klimaty, może kiedyś się skuszę :p

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również Hobbita mam przed sobą no i jak najbardziej zamierzam to zrobić przed 28 grudnia - jak większość :D Mam nadzieję, że już niebawem znajdę na to chwilkę czasu!

    OdpowiedzUsuń
  21. Również przeczytałam Hobbita dość późno,ale nie żałuję. Ale przyznam szczerze, że jakoś film mnie przeraża.w tym sensie, że niedługa książka ma być podzielona na 3 cześci z czego pierwsza ma trwać prawie 3 godziny. Ja osobiście tego nie widzę;) No ale cóż, co kto lubi. Ale Władcy.... jeszcze nie czytałam:D

    OdpowiedzUsuń