środa, 12 grudnia 2012

Dary Ducha Świętego i Nowa Pięćdziesiątnica - o. Emilien Tardif, Marino Parodi



Propozycja zrecenzowania książki „Dary Ducha Świętego i Nowa Pięćdziesiątnica” wprowadziła mnie w niemałe zakłopotanie. Nachalna zieleń okładki i ten gołąbek jakoś od razu wywołały we mnie odruch obronny. Z drugiej jednak strony byłam bardzo zaintrygowana treścią. Ciekawość zwyciężyła i nie żałuję, że poświęcałam tej publikacji chwilę ze swojego życia.

W ramach wprowadzenia Marino Parodi sięga do początków chrześcijaństwa i przywołuje osoby obdarzone charyzmatami oraz pokrótce przypomina o ich działalności. Charyzmaty to najprościej mówiąc Dary Ducha Świętego. Jednak  treść książki skoncentrowana została na postaci ojca Emiliena Tardifa (1928-1999), a główny jej trzon stanowi zapis rozmów odbytych z samym zainteresowanym. Osobiście, w swojej ignorancji, nie znałam wcześniej osoby ojca Tardifa – kanadyjskiego misjonarza, kaznodziei, charyzmatyka. Będąc już kapałem został cudownie uzdrowiony z  bardzo zaawansowanego stadium gruźlicy. Od tamtej pory poświęcił swoje życie na głoszenie Ewangelii, bo uważał, że w Kościele zbyt dużo miejsca poświęca się katechezie, a za mało ewangelizacji. Ze swoim nauczaniem zjeździł cały świat. Odwiedzał biedne, afrykańskie wioski i nowoczesne, wysokorozwinięte kraje Europy (kilka razy był również w Polsce). Dzięki niemu doszło do wielu nawróceń oraz uzdrowień – zarówno tych cielesnych, jak i duchowych. To właśnie opowieści o cudach stanowią najciekawszą część niniejszej publikacji. Szczególnie zapadła mi w pamięć historia muzułmanina, który doświadczył cudu i był wyraźnie skrępowany faktem, że został uzdrowiony za pośrednictwem katolickiego księdza. Jednak ojciec Emilien przekonuje, że liczy się prawdziwa wiara w Boga, a nie wyznanie. Rzadko zdarza się, aby księża mówili w tak mądry sposób. 

Ojciec Emilien przez całe swoje życie pozostał skromnym człowiekiem. Wielokrotnie powtarzał, że on sam jest tylko osiołkiem wiozącym na swoim grzbiecie Pana Jezusa. A co z cudami, które stały się jego udziałem? „Ja nie czynię nic poza nauczaniem i modleniem się, to On, Pan, uzdrawia chorych. Stworzyliśmy więc profesjonalny, zgrany i solidny zespół, wyspecjalizowany w cudach!”

Przyznaję, że po omawianym tytule spodziewałam się skomplikowanych, teologicznych wykładów, napuszonych zdań i trudnego słownictwa. Okazuje się jednak, że autor zadbał o to, aby nawet laicy nie mieli problemów ze zrozumieniem przesłania książki. Język publikacji jest prosty i przystępny. Ogromnym plusem jest także styl wypowiedzi ojca Tardifa, który wyraża się w sposób jasny i często żartobliwy. Dzięki temu czyta się szybko i przyjemnie. Jestem pewna, że treść i sama postać ojca Tardifa zostanie z czytelnikami na długie lata. 

Polecam szczególnie tym, którzy nie dostrzegają udziału Boga w naszym życiu i wątpią w cuda. Okazuje się, że w nie trzeba po prostu uwierzyć. 

***
tytuł: Dary Ducha Świętego i Nowa Pięćdziesiątnica
tytuł oryg.:  I doni dello Spirito e la Nuova Pentecoste
autor: o. Emilien Tardif, Marino Parodi
wydawnictwo: Esprit
rok wydania: 2012

12 komentarzy:

  1. Mam i czytałam "Jezus żyje" o. Emiliena Tardifa.To niesamowita lektura, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Sam uzdrowiony został obdarzony charyzmatem uzdrawiania za pośrednictwem modlitwy wstawienniczej.
    Miałam kiedyś możliwość pojechania na mszę jaką prowadził w Łodzi niedługo przed śmiercią i nie pojechałam.Żałuję tego bardzo.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Otagowałam Cię w świątecznej zabawie. Jeśli tylko masz ochotę to zapraszam! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno w moim życiu miałam dość poważne zawirowania, przez co przestałam wierzyć w istnienie Boga i wątpię w cuda. Mimo to gdzieś na dnie mego serca tli się iskierka, że jednak on jest i istnieje, dlatego chętnie przeczytam tą książkę, tym bardziej, że nam inne jego dzieło ,,Jezus żyje'' o którym wspominała natanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwątpienia każdego dopadają.Zaufaj jednak Bogu i polecaj mu swoje problemy. Nie unikaj go.)

      Usuń
    2. Mi w momentach zwątpienia pomaga poezja ks. Twardowskiego. Pamiętam też, że kiedyś moja bliska koleżanka obraziła się na Boga i pomogła jej pożyczona ode mnie książka Szymona Hołowni "tabletki z krzyżykiem" :) natanna ma rację - zaufaj :)

      Usuń
  4. chyba odpuszczę, nie lubię sięgać po takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja to chyba nie chcę tego:(
    http://niebieskoka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały pomysł na prezent dla mojej mamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Do cudów mam trochę nieufny stosunek, nie wiem czy rozwiążę go za pomocą tej książki, może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, co do okładki - jest bardzo nieestetyczna. Co do treści natomiast to niezbyt mnie ciekawi. Wierzę w Boga i Niebo, bo inaczej życie nie miałoby sensu, a nie wydaje mi się, by kresem tej trudnej wędrówki miała być śmierć.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety książka z nie mojej bajki, więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. W cuda nie wierzę. Zresztą, w wiele innych rzeczy też. Taki ze mnie typ, jak nie ozbaczę, jak nie dotknę, to nie uwierzę. ;)

    OdpowiedzUsuń