poniedziałek, 5 listopada 2012

Wierszyki domowe - Michał Rusinek

Co tu dużo pisać, moja dziesięcioletnia siostra nie lubi czytać książek. Co prawda odziedziczyła w genach miłość do wszelkiego rodzaju tomów, tomisk i tomików, dlatego też w niezrozumiały dla niej sposób książki przyciągają jej uwagę. Jednak nie połknęła jeszcze odpowiedniego bakcyla, który kazałby jej spędzać niezliczone godziny nad lekturą, ignorująca przy tym świat zewnętrzny. Myślę, że nastąpi to prędzej, czy później. Na razie jednak trwa nieustająca walka między Olą, a mamą, która próbuje ją zachęcić do czytania lektur szkolnych.

Podczas gdy ja wybierałam się na Targi Książki do Krakowa, siostra zażyczyła sobie, abym przywiozła jej jakąś książkę. Jakąś… Łatwo powiedzieć. Co prawda stoiska pękały w szwach od literatury dziecięcej i młodzieżowej, jednak co można kupić ni to dziecku, ni nastolatce, która sama nie wie czego chce. Trochę jakby przypadkiem, na stoisku Wydawnictwa Znak, wpadła mi w ręce książeczka autorstwa Michała Rusinka „Wierszyki domowe”.

Piękna okładka aż prosiła się o zakup tomiku. Otworzyłam zbiorek w przypadkowym miejscu, przeczytałam pierwszy lepszy utwór i byłam już pewna, że to będzie właśnie to! Co najlepsze, autor siedział sobie spokojnie przy stoliczku i podpisywał podsuwane egzemplarze. Ustawiłam się w kolejce. W końcu książka z osobistą dedykacją zobowiązuje do przeczytania.

Jak głosi okładka w tomiku opublikowanych zostało „Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka”. Utwory pogrupowane zostały według pokoi znajdujących się w domu. Każde z pomieszczeń stanowi osobny rozdział, a zamieszczone w nim wierszyki związane są z typowymi sprzętami znajdującymi się w odpowiednim wnętrzu. Rymowanki są proste i wesołe. Ogromnym ich plusem jest dowcipny charakter, który rozbawi nawet największego gbura. Dodatkowy atut stanowią przepiękne i kolorowe ilustracje autorstwa Joanny Rusinek (podejrzewam, że zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa).

Powiem krótko – siostra wpadła w zachwyt! Przez kilka dni chodziła po domu z książką, zaśmiewające się do łez i czytając na głos wierszyki wszystkim domownikom, nawet wbrew ich woli… Każdy utwór niemal natychmiast zyskiwał miano „czadowego”, „superowego” i „ulubionego”. No Panie Rusinek, jestem pod wrażeniem, dokonałeś Pan cudu! Za co ja i moi rodzice serdecznie dziękujemy.

Na zachętę dwa wierszyki z tomiku (nasze ulubione):

Wazon


Bez względu na to, czy w wazonie
stoją żonkile, czy piwonie,
wazon jest przede wszystkim po to,
by dać się czasem rozbić kotom*.

* Z braku kota dobry jest
i wesoły, skoczny pies.


Miś

Wiadomo – nie od dziś,
że najważniejszy w sypialni jest miś,
do którego, o ile wiem,
dobrze jest przytulić się przed snem.
Wiadomo – także nie od dzisiaj
że z sypialni bez misia
należy się przeprowadzić (na raty)
do sypialni mamy i taty,
którzy wówczas – droga Krysiu, miły Rysiu –
muszą pełnić rolę misiów*

* To zadanie zwłaszcza dla taty,
bez względu na to, czy jest, czy nie jest kudłaty.

***


tytuł: Wierszyki domowe. Sześć i pół tuzinka wierszyków Rusinka
autor: Michał Rusinek
wydawnictwo: Znak
rok wydania: 2012

12 komentarzy:

  1. Michał Rusinek kojarzył mi się jak dotąd ze świetnym tłumaczeniem Fistaszków. Teraz widzę, że sam również pisze, na dodatek bardzo fajnie. Wierszyki, które przytoczyłaś są bardzo zabawne, ogromnie podobają mi się również ilustracje. Wcale się nie dziwię, że całość oczarowała Twoją siostrę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, ale nie mam komu czytać takich wierszyków :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetne książeczki. Ja w każdym razie jestem nimi zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jak wierszyki (dwa to za mało żeby ocenić :), ale ilustracje są rewelacyjne! Zbliżają się święta, dzieci w rodzinie trochę mam, więc będę miała dla kogo kupić (i przy okazji przeczytać).

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo sympatyczne grafiki i wierszyki :) Lubię takie radosne książeczki, cieszę się kiedy na ich widok uśmiechają się dziecięce buzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne;) Dzięki Tobie już wiem co dostanie moja siedmioletnia siostrzyczka;);) Bardzo podoba mi się ten wierszyk o Misiu;);)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne ilustracje:) co prawda nie mam w rodzinie żadnego dziecka w wieku odpowiednim do odbioru tej książki, ale gdybym miała to chyba bym maluchowi sprezentowała takową książeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza myśl, jaka przewinęła mi się przez głowę to: " O boże, jakie śliczne obrazki". Po przeczytaniu recenzji i dwóch wierszyków pomyślałam, że jak moje maleństwo podrośnie to muszę mu tę książeczkę sprezentować. Dziękuję za informacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam do zabawy Liebster Blog :)
    http://na-deszczowe-dni.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    Niestety nie mam siostry, ani nikogo innego, komu mogłabym taką książkę polecić, ale jak tylko ktoś taki się pojawi, będę wiedziała, po co sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie czytam książkę dla dzieci i czytam ją tak sama dla siebie. No i dochodzę do wniosku, że uwielbiam je. Ilustracje, pozytywny tekst, wartka akcja :))

    OdpowiedzUsuń
  11. I na Twoja siostrę przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja recenzja i te dwa wierszyki niesamowicie zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń