niedziela, 4 listopada 2012

Preludium brzasku - Tracie Peterson



Literatura typowo kobieca interesuje mnie w stopniu średnim. Zazwyczaj szkoda mi czasu na zwyczajne czytadła. W momencie kiedy zobaczyłam śliczną i subtelną okładkę „Preludium brzasku” wiedziałam, że dla tej książki muszę zrobić wyjątek.

Na początek kilka słów o autorce. Tracie Peterson jest znaną amerykańską pisarką, która za oceanem jest wyjątkowo popularna. Autorka jest niezwykle płodna, gdyż na swoim koncie ma już ponad osiemdziesiąt dzieł. Powiem szczerze, że nieco przeraża mnie takie masowe tworzenie książek. Anglojęzyczna Wikipedia podaje, że pisarka jest przedstawicielką  tzw. „Christian fiction" i faktycznie w jej powieściach pojawiają się często wątki religijne. 

Akcja powieści "Preludium brzasku" rozgrywa się głównie na Alasce w latach siedemdziesiątych XIX wieku. Opowieść rozpoczyna się bez zbędnych słów i przynudzania. Lydia Gray właśnie owdowiała. Razem z  jej mężem Floydem, w nieszczęśliwym wypadku zginął tata dziewczyny. Kobiety ma 28 lat i wyjątkowo nieudane małżeństwo za sobą. Ojciec sprzedał ją w wieku 16 lat w zamian za dobre układy biznesowe. Mąż tyran, znacznie od niej straszy wdowiec, znęcał się nad dziewczyną fizycznie i psychicznie. Dzieci Gray'a również nie mogły jej zaakceptować. Po dwunastu latach udręki Lydia ma szanse na normalne życie.  Nieoczekiwany splot wydarzeń sprawia, że bohaterka dziedziczy całą fortunę i biznes Gray'ów. Oczywiście nie podoba się to bezwzględnym pasierbom, którzy za wszelką cenę postanawiają odzyskać rodzinny majątek. Lydia w tajemnicy ucieka na Alaskę do swojej jedynej żyjącej krewnej. Tam też, w tej na wpół dzikiej krainie, poznaje JEGO. Oczywiście on jest uosobieniem ideału, zupełnie innym niż wszyscy mężczyźni. Czy dziewczyna odnajdzie spokój, którego pragnie? Jak potoczą się losy niespodziewanego uczucia, które spadło na parę bohaterów? Co zrobią dzieci Gray'a aby odzyskać pieniądze? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Akcja powieści jest schematyczna. Autorka cały czas używa sprawdzonych, ale do bólu przewidywalnych chwytów. Nie mogę jednak powiedzieć, żebym się nudziła. Co to, to nie. Akcja cały czas pędzi do przodu i nie pozwala czytelnikowi złapać oddechu. Jestem pod wrażeniem faktu, że w zręczny i nienachlany sposób autorka wplotła do powieści wątki religijne. Pozycja "Preludium brzasku" jest pierwszą częścią serii "Pieśń Alaski". Przyznam szczerze, że pomimo iż historia Lydii nie porwała mnie w jakiś wyjątkowy sposób, to jednak miło spędziłam czas podczas lektury. Już nie mogę się doczekać dalszych części tej opowieści. A tymczasem puszczam książkę w dalszy obieg. A niech się koleżanki pozachwycają! :)

***
tytuł: Preludium brzasku
tytuł oryg.: Dawn's Prelude. Song of Alaska
autor: Tracie Peterson
wydawnictwo: WAM
rok wydania: 2012

18 komentarzy:

  1. Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Żeby to była jeszcze odrębna powieść a nie część jakiejś serii, to może bym się jeszcze skusiła, a tak to jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przeczytam na pewno. Chociaż jako książką do polecenia klientkom w księgarni, które lubią tego typu literaturę może się przydać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że Twoja recenzja jest bardziej wciągająca od tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka bardzo przyciąga, ale co do treści nie jestem już taka pewna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka rzeczywiście bardzo ładna, a ja chyba jestem estetą i zwracam uwagę na takie sprawy. Treść chyba nieco banalna, ale lubię od czasu do czasu poczytać coś takiego - odpręża :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Już nie mogę się doczekać drugiej części:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka rzeczywiście subtelna i taka kobieca. Ale co do treści to nie wiem. Jakbym znalazła ją w bibliotece to tak, ale żeby samej sobie kupić to nie bardzo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka przecudna:) Recenzja świetna ale wątpię czy przeczytam książkę.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też nie lubię czytadeł, więc raczej się nie skuszę, ale bardzo ciekawa informacja o „Christian fiction" - nie wiedziałam, że w ogóle jest coś takiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również rzadko sięgam po typowo kobiecą literaturę, a jeśli już to robię to starannie dobieram lekturę, a i tak przeważnie się rozczarowuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. To raczej nie moje klimaty,więc na razie podziękuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że dobrze od czasu do czasu przeczytać tego typu powieść. Nie zawsze trzeba się porywać na bardzo ambitne dzieła;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka zapowiada się ciekawie i dotyczy okresu, w którym się zaczytuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka rzeczywiście przyciąga wzrok;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za tego typu książkami, tym bardziej, że ich fabuły bardzo często są schematyczne i jak widzę ta również nie jest tego pozbawiona. Gdyby treść była tak piękna, jak okłada to skusiłabym się na nią, ale niestety tym razem, pomimo sympatii do Alaski, podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka jest przepiękna :) Co do samej książki... hmm... może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka rzeczywiście jest śliczna :) Podoba mi się pomysł osadzenia akcji powieści w XIX wieku, ale sama książka raczej mnie nie interesuje...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. najbardziej przemówiła do mnie okładka :3

    OdpowiedzUsuń