wtorek, 13 listopada 2012

Jakbyś kamień jadła - Wojciech Tochman



„Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana nie jest kolejną książką o wojnie i umieraniu. To zbiór reporterzy o tym co zostaje po śmierci tutaj na ziemi. A więc o kościach i rozpaczy. O bezsilności i nienawiści. O tym, że ludzkość nie potrafi uczyć się na błędach. Tochman rozmawia z pojedynczymi ludźmi.

Na podstawie ich przeżyć tworzy obraz powojennego bośniackiego społeczeństwa. To trudna, przejmująca i przygnębiająca opowieść. Ale w takich to właśnie specjalizuje się autor. Mariusz Szczygieł uważa Wojciecha Tochmana za najlepszego polskiego reportera obecnych czasów. I choć moje uwielbienie dla Szczygła nie pozwala mi uznać kogokolwiek, za lepszego, to jednak niewątpliwe Tochman należy do trójki najlepszych z najlepszych w naszym kraju (obok Szczygła i Hugo-Badera).

Doktor Ewa Kolnowski, antropolog, zostawiła nudną pracę, rodzinę i przyjaciół w Rejkiawiku. Skorzystała z okazji, jaką dała jej historia, aby pracować zgodnie ze swoją pasją i wykształceniem. Wojna domowa w Bośni i Hercegowinie (1992-1995) przyniosła ze sobą śmierć i zniszczenie. Na zgliszczach dawnego szczęścia dr Ewa stanęła w 1996 r. i rozpoczęła swoją pracę. Jest jak dobry anioł, który pomaga rodzinom odnaleźć swoich bliskich. Rozkopuje masowe mogiły i własnymi rękami przeprowadza ekshumacje. Pracuje w ciężkich warunkach, bez specjalistycznego sprzętu, bez odpowiedniej pomocy. Cierpliwie, kość po kości, składa całego człowieka. Identyfikuje. Pobiera materiał do testów DNA, wysyła go do laboratorium. Nie płacze. Już nie. Taka praca. Daje nadzieję tym, którzy zostali. Dla większości Bośniaków to najważniejszy cel w życiu. Dowiedzieć się co stało się z najbliższymi, odnaleźć to, co z nich zostało i pochować ich z należytym szacunkiem i honorami. Wtedy dopiero można odzyskać spokój.

Żeńska forma w tytule została zastosowana nie przez przypadek. Bo jest to opowieść przede wszystkim o kobietach. One. Przerażone osamotnione, zrezygnowane, silne, nieustępliwe. To one ocalały. Ich ojcowie, mężowie, synowie, bracia zginęli. Zostali rozstrzelani, pochowani byle gdzie, byle jak, bez należnego respektu. Ginęli nie jako bohaterowie, ale jako śmieci, które trzeba było posprzątać. Razem z nimi, w masowych grobach, zakopane zostało całe poprzednie życie ich kobiet. Teraz zostały same i same muszą sobie poradzić. Te z nich, które miały córki okazały się szczęściarami. Mają kogoś, dla kogo warto żyć. Jednak dla dziewcząt nie widzą przyszłości. Bo za kogo dziewczyny maja wyjść za maż, z kim mają mieć dzieci skoro wszyscy chłopcy zginęli na wojnie? A ci, którzy przeżyli? Oni nie potrafią sobie poradzić z koszmarem, którego doświadczyli. Są bezradni i bezbronni. Żyją, ale jakby i tak byli martwi. 

Obok Bośniaków są też Serbowie. Kaci, mordercy. Istnieją blisko tych, których wcześniej prześladowali. Ich życie naznaczone jest strachem. Nie chcą rozmawiać, nie zgadzają się na zdjęcia. Boją się, że ktoś ich rozpozna, a wtedy świat dowie się co robili podczas wojny. Oczywiście nie wszyscy byli źli, bo „wszyscy przecież nie zabijali, każda zbrodnia ma swoje imię i nazwisko.”

To wszystko działo się tak niedawno... Gdzie były te wszystkie pokojowe organizacje do których należymy? Dlaczego nikt ich nie ochronił? Jak w nowoczesnym świecie można było dopuścić to masowego ludobójstwa? No jak? 

***
tytuł: Jakbyś kamień jadła
autor: Wojciech Tochman
wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
rok wydania: 2008


20 komentarzy:

  1. To musi być przejmująca pozycja. Przeczytam, jeśli tylko gdzieś znajdę. Ostatnio przymierzam się do Szczygła, bo wstyd przyznać, ale jeszcze nic nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematyka trudna, ale przyjmuję wyzwanie!! :)
    recenzje-literackie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś wstrząsnęła mną ta książa, jest przejmująca i brawurowo napisana. Nie wiem jak Szczygieł (jeszcze nic nie czytałam jego autorstwa) ale książki Tochmana bardzo sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda pozycja wydana przez wydawnictwo Czarne jest moim zdaniem godna uwagi. Czytając Twoją recenzję, szczególnie ten fragment o kobietach poszkodowanych przez wojnę, cały czas na myśl przychodziła mi powieść Ivany Sajko "Rio bar", którą niedawno przeczytałam i która też porusza temat doświadczenia wojny przez kobiety. Mimo że temat nie należy do najłatwiejszych, chętnie zapoznałabym się z "Jakbyś kamień jadła".

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od tego, że tytuł mnie zaintrygował - od razu przyszła masa pytan, o czym może być książka i co do niej wnosi tytuł. Raczej bym sobie nie kupiła tej pozycji, ale gdybym np. ją od kogoś dostała, to z chęcią bym po nią sięgnęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytalam inna ksiazke autora, wiec i po ta chetnir siegne;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak znajdę gdzieś w okolicy to przeczytam, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziwny tytuł książki. Gdybym nie znała opisu fabuły, to nie wiedziałbym, o czym jest powyższa publikacja. Na szczęście twoja recenzja uchyliła rąbka tajemnicy tej szczególnej historii, którą jak widzę warto poznać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniecznie muszę sięgnąć po prozę Tochmana - bardzo sobie cenię trudną, bolesną prozę, zwłaszcza tę, która traktuje o wojennej traumie. Ostatnio czytałam książkę związaną z wojną domową w Rwandzie, pora na obraz europejskiego ludobójstwa. Dzięki za podpowiedź!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wpisuje się w moje zainteresowania. Prawdę mówiąc, gdyby nie Ty, w ogóle nie zwróciłabym na nią uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poruszająca recenzja. Zakładam, że sama książka również taka jest, zanurzając się w tę tragiczną historię. W każdym razie zainteresowała mnie ta publikacja i będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy bym nie przewidziała, że tak bardzo zapragnę poznać zbiór reportaży... Tak sugestywnie opisałaś problematykę "Jakbyś kamień jadła", że chyba nie mam wyjścia - będę musiała rozejrzeć się za tą książką!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nabrałam dużej ochoty na tę książkę, ale jednak klimat wojny nie pasuje mi na listopad. W listopadzie zawsze czytam książki, w których jest dużo szczęścia, miłości i innych pozytywnych uczuć (to już tata tradycja, która narodziła się 2 lata temu w celu zapobieżenia jesiennej depresji :), jak na razie się sprawdza). Ale odbiegłam od tematu. Dodaję książkę do planowanych i czekam na odpowiedni moment :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    http://knigiszarikowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. o rety...
    już od samej recenzji ciarki mi chodzą po plecach.
    musi być świetna, ale jak dla mnie to nie jest książka na teraz, bo za mocno sobie przyswajam atmosferę tego, co czytam, a właśnie mam jesienny spadek nastroju.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ksiązka to coś dla mnie. Brzmi świetnie, aż trudno byłoby ja ominąć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. na pewno przeczytam, ale do takich książek trzeba się odpowiednio przygotowac i nastroić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hey :). Fajny blog!
    My też prowadzimy bloga o ksiażkach - http://niepoczytani.blogspot.com/ .
    Miło by nam było jakbyś nas odwiedziła i może...dała nam parę rad na temat bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  18. coś dla mnie, lubię taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam te ksiazke. Dlugo nie daje o sobie zapomniec.

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowita książka, na długo zostaje w pamięci. Takie historie są czasami bardziej przerażające niż opowieści bezpośrednio z wojny. Na wojnie cierpi się często chwilę, a te kobiety będą cierpiały długie lata...

    OdpowiedzUsuń