wtorek, 28 sierpnia 2012

Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell

Amerykańska pisarka Margaret Mitchell jest autorką najpopularniejszego romansu wszech czasów. Za opublikowane w 1946 r. „Przeminęło z wiatrem”, bo o tej książce mowa, została nagrodzona Nagrodą Pulitzera. Również ekranizacja tej powieści z 1939 r. z Vivien Leigh i Clarkiem Gable odniosła światowy sukces i przeszła do legendy.

Tłem powieści są czasy wojny secesyjnej. W tej scenerii rozgrywa się opowieść o losach bogatych południowców, którzy z utęsknieniem czekają na wybuch wojny. Wojny, która ma się szybko zakończyć fenomenalnym sukcesem Południa. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. 

Główną bohaterką opowieści jest Scarlett O'Hara - córka plantatora bawełny. "Scarlett O'Hara nie była piękna, ale mężczyźni zadurzeni w niej, tak jak młodzi Tarletonowie, rzadko zdawali sobie z tego sprawę. W twarzy jej zbyt ostro odcinały się delikatne, arystokratyczne, po matce Francuzce dziedziczone cechy, od grubych rysów, odziedziczonych po rumianym ojcu Irlandczyku. Twarz ta jednak, o mocnych szczękach i spiczastym podbródku, przykuwała do siebie uwagę. Oczy miała Scarlett jasnozielone, w oprawie czarnych, sztywnych, ku górze odwiniętych rzęs. Jej szerokie czarne brwi były nieco skośne i przecinały śmiałą, łamaną linią jej śnieżnobiałą skórę - skórę, która stanowiła przedmiot podziwu kobiet Południa i którą Scarlett troskliwie osłaniała czepeczkami, woalkami i mitenkami przed gorącym słońcem Georgii.


Scarlett jest rozpieszczoną egoistką. Lalką, dla której liczą się tylko piękne suknie, biżuteria i wystawne bale. Pierwszym młodzieńczym uczuciem obdarza Ashleya Wilkesa. Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, gdyż młodzi znają się już od wczesnego dzieciństwa. Ashley jest inny niż wszyscy chłopcy z okolicy. On jeden interesuje się muzyką i literaturą. Scarlett kocha go, ale nie rozumie i właśnie ta inność potęguje jej uczucie. W tym czasie poznaje o 17 lat starszego Retta Buttlera. Od tej pory bohaterka uwikłana jest w niezwykły trójkąt miłosny. I tak Scarlett kocha Ashleya, ale nie przeszkadza jej to w trzykrotnym wyjściu za mąż. Ashley kocha Scarlett, ale nie ma odwagi, aby zdecydować się na związek z energiczną, bliską sercu dziewczyną. Żeni się ze spokojną, cichą Melanią, bo twierdzi, że miłość to jeszcze za mało, aby być szczęśliwym w małżeństwie, najważniejsze, żeby kobieta i mężczyzna byli do siebie podobni. 

Co natomiast z Rettem? Ta sprawa jest już bardziej skomplikowana. Buttler w powieści ukazany jest jako łajdak, cynik bez skrupułów i serca. Jednak to tylko maską, pod którą kryje się czuły, opiekuńczy mężczyzna, pragnący miłości i szczęśliwego domu pełnego dzieci. Gdy poznaje Scarlett od razu rozpoznaje w niej pokrewną sobie „łajdacką” duszę. Od tej pory przy każdym spotkaniu adoruje ją w żartobliwy sposób, obdarza opieką, wspiera i nigdy nie potępia. W chwilach zwątpienia jest dla niej podporą i potrafi pchnąć ją do działania. Ich związek przypomina grę, którą oboje prowadzą przeciwko sobie, dlatego często kłócą się, godzą, nie mogą się znieść nawzajem, ale w głębi serca się kochają...

Do powieści przylgnęła łatka romansu, melodramatu. Głupiutkiej książeczki dla grzecznych panienek. Nic bardziej mylnego. Oczywiście wątek miłosny stanowi główna oś powieści, jednak całe jej tło i wszystkie pozostałe wątki traktują o rzeczach niezwykle istotnych. Ta opowieść to całkiem niezła lekcja historii amerykańskiej. Ważnym elementem jest też motyw dorastania głównej bohaterki. Z rozkapryszonego dziewczątka zmienia się w silną kobietę. Cały czas musi weryfikować swoje poglądy i dostosowywać się do trudnych, ciągle zmieniających się wojennych warunków. Musi walczyć. O siebie, o swoich bliskich, o przetrwanie, o dom rodzinny. Scarlett nie przebiera w środkach, żeby dojść do celu. Nie zwraca uwagi na opinię społeczeństwa, w którym żyje. Jej metody czasami mogą gorszyć i oburzać, bo odbiegają od tzw. norm społecznych, ale jej odwaga i determinacja jest godna podziwu. Tym samym Scarlett jako kobieta wyprzedza czasy, w których żyje. 

Ponadto Margaret Mitchell stworzyła najlepszą męska postać w historii literatury. Rhett Butler jest idealny. I mówię to z pełną świadomością. Chociaż w tej kwestii mogę być nieobiektywna, gdyż darzę go uwielbieniem i kocham najszczerszą miłością od kiedy skończyłam 17 lat! I nie obchodzi mnie, że jest zmyślaną postacią. Rhett już zawsze będzie miał dla mnie twarz Clarka Gable'a. Mimo iż ta twarz nie jest szczególnie urodziwa, to jego łajdacki uśmiech sprawia, że serce zaczyna szybciej bić. :-)

★★★

Margaret Mitchell, Przeminęło z wiatrem (tyt. oryg. Gone With The Wind), tłum. Celina Wieniawska,  Albatros, Warszawa 2008.

11 komentarzy:

  1. Swietna ksiazka, swietny film. Kazdy powinien poznac te opowiesc :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązkę czytałam już parę ładnych lat temu i przede wszystkim uderzyło mnie to jak dużo rzeczy było różnych w stosunku do filmu. Teraz już nie potrafię przypomnieć sobie nic prócz tego jak bardzo różni się liczba dzieci posiadanych przez Scarlett.
    Mimo tego że książka mi się podobała to jednak film darzę większym uczuciem. Jest to jeden z moich ulubionych filmów i tak jak w Twoim przypadku dla mnie też Rhett Butler już zawsze będzie miał twarz Clark'a Gable, to tak samo nie jestem w stanie wyobrazić sobie żadnej innej aktorki w roli Scarlett niż Vivien Leigh.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, nie wiem, czy dałabym radę powieści... film tak bardzo mi się podobał (obie wersje, ta z Gablem i Timothy Daltonem też!), że nawet podczas lektury miałabym "filmowe" twarze przed oczami...:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat mam tę powieść w swoim stosie, więc niedługo i ja wyrobię sobie zdanie na jej temat. Mam nadzieję, że spodoba mi się, tak jak Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ci zazdroszczę, że jeszcze jej nie czytałaś :)

      Usuń
  5. Uwielbiam "Przeminęło z wiatrem". Zarówno książka, jak i film mają w sobie magię, dzięki której nie da się o nich zapomnieć :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odkryłam Twojego bloga dzięki temu ze dołączyłaś do grona moich znajomych więc mogłam zajrzeć do Ciebie. Bardzo mi się tu podoba ( Beatlesi z książkami w winiecie - super!) i z pewnoscią będę tu częstym gościem. Podzielam Twoje zdanie o "Przeminęło z wiatrem" to świetnie napisana książka, daje świetny obraz epoki, porównałabym ją z "Ziemią obiecaną" Reymonta w tym aspekcie oczywiscie. A Rett to faktycznie facet jakiego chciałaby chyba każda kobieta, Łajdak o złotym sercu, co potrafi kochać, ale nie da sobie jeździć po głowie więc nigdy się nie znudzi...

    OdpowiedzUsuń
  7. Od Przeminęło z wiatrem zaczęła się moja miłość do filmowej wersji Rhetta, Clarka Gable właśnie (widziałaś może "Ich noce"? cuuuudo :)). Bardzo żałuję, że jeszcze nie znam tej historii w wersji papierowej, ale jest ona na mojej liście priorytetowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tego filmu, dzięki za cynk! Obejrzę na pewno :) Czytaj "Przeminęło z wiatrem", bo na prawdę warto! :)

      Usuń
  8. Czytałam książkę i oglądałam film. Klimat niezły, przypomina mi nieco serial Północ Południe. Za to Scarlett nigdy nie mogłam polubić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam film kilka razy (zaraziła mnie tym mama) i czekam, żeby przeczytać książkę! Hm, szkoda że książkowa Scarlett nie jest pięknością, ale wiadomo, w filmie być musiała:)Uwielbiam tę postać od wielu lat:)

    OdpowiedzUsuń