poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego - Magdalena Grzebałkowska



Ksiądz Twardowski jest moim ulubionym poetą już od wielu lat. To on uczył mnie wrażliwości. Znam niemal wszystkie jego wiersze, czytałam niezliczoną ilość kazań, anegdot i innych tekstów podpisanych nazwiskiem księdza-poety. W domowej biblioteczce mam kilkadziesiąt tomików jego utworów i ta liczba nieustannie się powiększa, a ponadto gromadzę materiały prasowe z rzadka ukazujące się w różnych gazetach.

Moje uwielbienie dla księdza Jana niektórzy nazywają obsesją. Dla wielu ks. Jan Twardowski jest po prostu cukrowym księdzem z biedronką na ramieniu i ćwierkającymi ptaszkami latającymi nad głową. Jednak lektura „Księdza Paradoksa" pomaga zrozumieć go przede wszystkim jako zwyczajnego człowieka bez lukrowanej osłonki. Już w jego wierszach wnikliwy czytelnik może dostrzec nie tylko zachwyt nad pięknem otaczającego nas świata i szczególną sympatię do dzieci, ale i przeraźliwą samotność, która aż piszczy. Biografia autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej ukazuje przede wszystkim najważniejszą cechę ks. Jana, czyli banalne, ale tak rzadkie w dzisiejszym świecie dobre serce dla wszystkich ludzi. 


Autorce należą się wielkie brawa, a nawet owacje na stojąco, gdyż wykonała genialną, tytaniczną robotę. Książkę czyta się niczym powieść. A jej tytułowy bohater jest tak niesamowity, że momentami trudno uwierzyć, że nie jest zmyślony. Przyznaję, że w trakcie lektury miałam wyrzuty sumienia. Przecież ks. Jan był bardzo skryty, nigdy nie mówił o sobie, ukrywał z premedytacją swoje życie. A czytając tę książkę, to tak jakby podglądać go przez dziurkę od klucza... Jednak mimo osobistych dylematów moralnych jest to pozycja obowiązkowa! Wspaniała proza! Prawdziwy kolaż emocji! Na koniec dodam tylko, że zazdroszczę Pani, Pani Magdaleno! Zazdroszczę Pani rozmów z tymi wszystkimi ludźmi i tych wszystkich „księdzowych" miejsc, w których mogła Pani być. 


★★★

Magdalena Grzebałkowska, Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego, Znak, Kraków 2011.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz