sobota, 18 sierpnia 2012

Mistrz z Petersburga - J.M. Coetzee



Każde spotkanie z prozą południowoafrykańskiego noblisty J.M. Coetzee'go jest dla mnie ogromnym wyzwaniem ale i przyjemnością. I tak było również tym razem.

Fiodor Michajłowicz Dostojewski to tytułowy bohater powieści Mistrz z Petersburga. W październiku 1869 roku przybywa do Petersburga, aby odebrać z policji rzeczy należące do niedawno zmarłego pasierba Pawła Aleksandrowicza Isajewa. Oficjalnie mówi się, że dwudziestodwulatek popełnił samobójstwo, jednak policja sugeruje, że młodzieniec mógł zostać zabity przez swoich towarzyszy z organizacji rewolucyjnej pod przywództwem Siergieja Giennadiewicza Nieczajewa. Z kolei Nieczajew twierdzi, że mordu dokonała policja. Tak więc starzejący się pisarz wynajmuje pokój, w którym mieszkał Paweł i postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci syna. Z każdą kolejną stroną fabuła komplikuje się coraz bardziej, z każdym kolejnym wątkiem pojawiają się nowe pytania, na które nie będzie łatwo znaleźć odpowiedzi.

Dostojewski w powieści Coetzeego jest rozchwiany emocjonalnie, pełen wątpliwości, targany wyrzutami sumienia, że nie kochał chłopca dość mocno. Wydaje się, że chce wyjaśnić przyczyny śmierci młodzieńca tylko po to, by uwolnić się od poczucia winy. Relacje z kobietami także nie przynoszą ulgi, a jedynie pogłębiają istniejące już problemy. Przedstawiona intryga jest tylko pretekstem do ukazania skomplikowanych relacji międzyludzkich. Historia ta to także opowieść o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą piętno geniuszu. A wszystko to rozgrywa się na tle ponurej, tajemniczej i fascynującej carskiej Rosji.

Na zakończenie cytat z książki: "Mówi pan o czytaniu, jakby to było opętanie przez demona". Tylko Coetzee potrafi tak opętać... 


★★★

J.M. Coetzee, Mistrz z Petersburga (tyt. oryg. The Master of Petersburg), tłum. Wacław Niepokólczycki, Znak, Kraków 2005.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz